Filipiny – podsumowanie i informacje praktyczne

Filipiny praktycznie!

Filipiny – miejsce cudowne, kolorowe, pełne uśmiechniętych, serdecznych ludzi. Miejsce, gdzie głęboka zieleń roślinności I lazurowa woda mórz sprawia, że czujesz się jak w raju. Z drugiej strony szara stolica kraju, wizytówka biedy I przeludnienia, miejsce przygnębiające. Czas na podsumowanie naszej filipińskiej przygody!

Jak zwykle, kierunek obraliśmy zupełnie przypadkowo, nie planowaliśmy ruszać właśnie na Filipiny. Zastanawialiśmy się nad Sri Lanką lub RPA, wylądowaliśmy na Filipinach! Trafiliśmy na bardzo tanie bilety z Rzymu… Przez Chiny, do Manili (koszty omówimy w dalszej części tego wpisu), szybki rzut monetą – orzeł = kupujemy! I wiecie co? Był to strzał w dziesiątkę!

Jak poruszać się po Filipinach?

2 tygodnie, dokładnie tyle mieliśmy! Z drugiej jednak strony Filipiny nie są aż tak łatwym kierunkiem, jak pozostaje kraje Azji Południowo-Wschodniej. Dlaczego? Cóż, dotąd mogliśmy korzystać z nocnych autobusów, pociągów. Decydować o tym, gdzie będzie następny nasz przystanek, dosłownie z dnia na dzień. Filipiny to jednak kraj składający się z ponad 7000 wysp, toteż transport i kierunek dobrze jest zaplanować zawczasu. Szczególnie, jeśli czasu na miejscu za wiele nie masz. Jasna sprawa, że na miejscu wiele weryfikuje rzeczywistość, spotkani podróżnicy, rady tubylców! Ale dobrze choć nakreślić sobie, co jest Twoim celem. Jak się będziesz poruszać, ile mniej więcej czasu chcesz spędzić w danym miejscu.

Jeśli masz mało czasu…

Jest to o tyle ważne, jeśli masz mało czasu! Wtedy odpadają nocne autobusy (poza Legazpi). By przemieszczać się między wyspami masz albo lokalne samoloty (które zarezerwowane z wyprzedzeniem mają całkiem przystępne ceny, im bliżej terminu tym cena wyższa) albo łódki. Te niestety, choć niewątpliwie urokliwe, zabierają sporo czasu. Jeśli chodzi o lokalne loty do wyboru mamy przede wszystkim: Philippine Airlines, Cebu Pacific i Air Asia, które latają pomiędzy wyspami w zasadzie codziennie.

Transport wodny jest o tyle utrudniony I trwa wiele godzin ze względu na rafę koralową, która dookoła Filipin jest dosłownie wszędzie. Wielokrotnie wody są bardzo płytkie… Zatem łodzie muszą być dostosowane do warunków, by rafy nie uszkodzić. Na wielu trasach (nie wszystkich!) odpadają wielkie promy, wycieczkowce, pozostawiając miejsce tradycyjnym filipińskim bangkom. Warto więc zorientować się, szczególnie jeśli nasz czas jest ograniczony.

Język angielski jako urzędowy

Wiecie, że drugim językiem urzędowym na Filipinach jest język angielski? Wiele to ułatwia, przede wszystkim nareszcie masz szansę na dłuższą rozmowę z tubylcami! A są niesamowicie serdecznymi, pomocnymi I uśmiechniętymi ludźmi! Jak dla nas Filipińczycy są najbardziej uśmiechniętą nacją Azji, bez dwóch zdań! Nie było miejsca, by nie machali nam stojąc przy drodze, gdy mknęliśmy przez filipińskie miasteczka I prowincję, by nie przesyłali ciepłych uśmiechów. Nie było dnia, by sami nie podchodzili do nas zapytać, skąd jesteśmy, czy nie potrzebujemy pomocy. Zwyczajnie porozmawiać o pogodzie I służyć radą. O ileż łatwiej jest się porozumieć, gdy wszyscy mówią po angielsku!

Religia na Filipinach

Jakże inne są odczucia, gdy wiesz, że jesteś w Azji, po drugiej stronie globu, gdzie dotąd spacerowałeś pomiędzy świątyniami buddyjskimi I meczetami… Nagle zaś trafiasz do państwa, gdzie kolonialne kościoły sprawiają, że czujesz się momentami jak w Hiszpanii, nie zaś w tak odległym, azjatyckim kraju. Tak, Filipiny to największy azjatycki kraj katolicki – pozostałość po hiszpańskim kolonializmie. Ciężko natknąć się na jakiekolwiek inne świątynie. I szczerze powiemy, choć kościoły bardzo urokliwe, brakowało nam zapachu buddyjskich kadzideł, kolorowych szat mnichów, czy też muzułmańskich rodzin w drodze do meczetu. To jest chyba to, czego najbardziej nam na Filipinach brakowało!

Filipińska kuchnia

Ah tak, brakowało też znanych nam azjatyckich aromatów. Tych, które znaliśmy z Tajlandii, Wietnamu, Birmy czy Malezji. Gdzie ciągle nam było mało, gdzie smaki były tak nieziemskie, że mamy wrażenie, że non stop jedliśmy. Cóż, filipińskie jedzenie takie nie jest. Przede wszystkim jest bowiem dość tłuste I pozbawione aromatu. Tutejsza kuchnia opiera się głównie na wieprzowinie, kurczaku I warzywach, które nie rzucają na kolana, jednak tutejsze owoce morza? Chyba nigdy dotąd tyle nie mieliśmy okazji spróbować!

Cuda Natury

Filipiny to przede wszystkim cuda natury, nie oczekuj wiele architektonicznych zabytków, tego nadto nie znajdziesz. Filipiny to raj dla każdego, kto raczej ucieka od wielkomiejskiego zgiełku, kto szuka oazy spokoju, kolorów, dzikich wodospadów, niesamowitych plaż, wspaniałej rafy koralowej, lazurowej wody w odcieniu, który dotąd wydawał nam się tylko Photoshopem. Nie, kolory są prawdziwe, a żadne zdjęcia nie oddają barw, które mieliśmy szansę zobaczyć na własne oczy. Jeśli szukasz raju, na Filipinach na pewno go znajdziesz. I zakochasz się w nim tak bardzo, że będziesz wracać do Europy z ciężkim sercem

Transport w ramach wyspy

Gdy dotrzesz już na jedną z wysp masz do wyboru kilka środków transportu. Po mieście kursują tradycyjne, kolorowe Jeepneye, które są na pewno najtańszym sposobem poruszania się. Wsiadasz do niego przy drodze I sam decydujesz, gdzie chcesz po drodze wysiąść, płacisz przysłowiowe kilka groszy po drodze kierowcy I masz gwarantowaną wycieczkę z samymi tubylcami obdarzającymi Cię serdecznymi uśmiechami, służącymi radą I dobrym słowem. Innym, choć już nieco droższym sposobem są lokalne Tricykle, pamiętaj, by negocjować cenę, zanim wsiądziesz! Jeśli wybierzesz taksówkę, dopilnuj, by jechać z włączonym taksometrem – kierowcy taksówek, szczególnie w Manili, lubią wykorzystać obcokrajowców jako źródło czystego przychodu, niechętnie włączają taksometry, jako że mają świadomość, że w ten sposób dużo mniej zarobią, a nieświadomy turysta chętnie przepłaci. Naszym ulubionym, jak zawsze z resztą w Azji, środkiem transportu jest skuter, na każdej z wysp wynajmowaliśmy przynajmniej na jeden dzień, by móc ruszyć na prowincję i swoimi własnymi szlakami eksplorować. Jesteś niezależny, wolny I możesz dotrzeć wszędzie! Nasze wycieczki na skuterze dookoła Filipin znajdziesz tutaj, a także tutaj i tutaj

Informacje praktyczne

Co zabrać na Filipiny? Przede wszystkim pozytywne nastawienie I uśmiech na twarzy! Spróbujmy jednak w kilku punktach zebrać nasze wskazówki!

  • Filipiny jako kraj katolicki są liberalne jeśli chodzi o strój, nie tak, jak w Malezji czy Birmie, kiedy mimo wszystko nie powinniśmy odsłaniać aż nadto, szczególnie wchodząc do świątyni. Króluje europejski styl. Warto jednak zabrać sporo zwiewnych ubrań I mocne kremy z filtrem, jako że słońce jest tutaj wyjątkowo mocne!
  • Na pewno warto zabrać spray lub krem na komary, których tu nie brakuje, a przed którymi naprawdę ciężko się opędzić. W hostelach I domkach przy plaży często Twoje łóżko będzie nakryte moskitierą, jednak I ta na niewiele się zdaje, jeśli nie zabezpieczyłeś dobrze łóżka.
  • Gdy wybierasz miejsce noclegu, pamiętaj, że pokoje z klimatyzacją są wielokrotnie dużo droższe od tych z wiatrakami – niejednokrotnie jest to drugie tyle, a warto zwrócić uwagę na fakt, że na Filipinach, szczególnie na Palawanie, przerwy w dostawie prądu są codzienną rutyną, toteż możliwe, że nawet nie będziesz mieć szansy na skorzystanie z uroków klimatyzacji
  • Ciepła woda pod prysznicem to luksus, którego nie zaznaliśmy na Filipinach ani razu. Jeśli mieszkasz w hotelu o wysokim standardzie, który ma też swoje własne generatory prądu, zapewne uda Ci się złapać choć troche cieplejszej wody, ale lepiej od razu nastawić się na rześki prysznic 🙂
  • Tak, przerwy w dostawie prądu to codzienność. Z jednej strony ból, dla nas jednak takie odcięcie od wirtualnej rzeczywistości było rajem na ziemi! Pod warunkiem, że masz naładowany aparat I telefon z mapami! Warto więc korzystać z okazji, gdy złapiesz prąd choć na chwilę – nigdy nie wiesz, kiedy go zabraknie, a szkoda było by nie mieć możliwości robienia zdjęć tak niesamowitych miejsc 🙂
  • Jeśli jesteś fanem podwodnego świata, nie zapomnij przynajmniej maski I rurki, tutejsza rafa koralowa jest niesamowita, nigdy dotąd nie pływaliśmy też z taką ilością żółwi jak na Filipinach! Delfiny można spotkać o świcie, gdy radośnie podskakują zanim rzucą się na nie wygłodniali zdjęć turyści.
  • Nie zatrzymuj się na dłużej niż jeden dzień w Manili czy Cebu City. Zaufaj nam. Są to miejsca przygnębiające do granic, gdzie ci bardziej obdarowani przez los spacerują pomiędzy bezdomnymi układającymi się do snu na chodnikach. Ogromny kontrast względem reszty państwa, niesamowite cmentarze zamieszkane przez ludzi, trzeba zobaczyć, ale nie zostawaj na dłużej. Piszemy o tym tutaj
  • Zaskakująca jest natomiast niesamowita sterylność na wyspie Bohol, Coron czy El Nido. Nie spotkaliśmy się dotąd w Azji z tak szeroko zakrojoną segregacją śmieci, zakazami palenia I wydzielonymi strefami dla palących (oczywiście nie licząc Singapuru, który jest pod tym względem mistrzem sterylności), podziwiamy I oby brać przykład!

Kiedy jechać na Filipiny?

Zakładamy, że nikt nie lubi spędzać urlopu pod dachem w ścianie deszczu, więc pamiętaj, że Filipiny mają dwie pory roku – suchą I deszczową. Najlepiej więc wybrać się tu między grudniem a kwietniem czyli w porze suchej. Opady zdarzają się wtedy bardzo rzadko, wilgotność powietrza nie przekracza 70%, a słońce przyjemnie grzeje. Pora deszczowa trwa od czerwca do listopada, wtedy też radzimy nie wybierać się na Filipiny – pada deszcz, temperatury idą w górę, a wilgotność jest nie do wytrzymania!

Szczepienia, waluta, wiza

Zanim ruszysz, warto upewnić się w kwestii zalecanych/obowiązkowych szczepień. Możesz skonsultować to z najbliższym centrum medycyny tropikalnej, które zawsze służy pomocą I aktualną informacją. Jeśli podróżujesz z Polski, na chwilę obecną nie ma szczepień obowiązkowych przed podróżą na Filipiny, my jednak zawsze zalecamy szczepienia na wirusowe zapalenie wątroby typu A i B. Pamiętaj też, że Filipiny to rejon, gdzie komary przenoszą sporo groźnych chorób tropikalnych, jak denga, malaria, stąd jednym z pierwszych naszych rad są właśnie środki na komary. Osobiście zawsze korzystamy z preparatu Mugga – jak dotąd zawsze się sprawdzał bez zarzutów.

Weź ze sobą dolary, Euro ma nieco gorszy kurs, jak z resztą w większości azjatyckich krajów. Jadąc na Filipiny I zostając poniżej 90 dni od obywateli RP nie wymaga się wizy, toteż wystarczy passport ważny minimum 6 miesięcy!

Co do kosztów…

– Za bilety na tracie Rzym – Manila – Rzym, z przesiadkami w Wuhan I Guanghzou w Chinach (w drodze powrotnej 11h, dzięki czemu mieliśmy szansę pospacerować po Kantonie) zapłaciliśmy 300 Euro od osoby.

–  Do tego dokupiliśmy dla nas bilety z Malty, na której mieszkamy. Bilety Do Rzymu i z Rzymu na Maltę, za które zapłaciliśmy w sumie 22 Euro od osoby.

– Na miejscu lecieliśmy 3x samolotem lokalnych linii lotniczych, którymi przemieszczaliśmy się na trasie Legazpi – Bohol, Cebu – Coron, Puerto Princessa – Manila. Zapłaciliśmy za nie w sumie 202,5 Euro od osoby. Jeśli masz szansę I jesteś pewien swoich planów, warto bilety kupić z wyprzedzeniem – są o wiele tańsze. My jednak woleliśmy mieć odrobinę więcej swobody. Niestety wiąże się to w tym przypadku z wyższą ceną. Ale… dzięki temu mogliśmy weryfikować na miejscu swoją trasę (dzięki temu skróciliśmy pobyt w Legazpi I Donsol, zmieniliśmy kierunek z Boracay na Coron).

– Pozostałe trasy pokonywaliśmy małymi promami. Spaliśmy w hostelach backpackerskich, w El Nido znaleźliśmy na miejscu nocleg w pięknym cottage housie na plaży. Generalnie wszystkie noclegi były niskobudżetowe, z wiatrakami zamiast klimatyzacji, bez ciepłej wody… Ale za to z genialnymi wspomnieniami I świetnymi podróżnikami spotkanymi na miejscu, z którymi mogliśmy wymienić się doświadczeniami I spostrzeżeniami. To za ich namową zweryfikowaliśmy naszą trasę i zamiast jechać na wyspę Boracay, wylądowaliśmy na Coronie! Wyspie rajskiej I wyglądającej jak z bajki. Jadaliśmy, jak zawsze w Azji, w ulicznych, przydrożnych barach. 3x wynajmowaliśmy skuter, jechaliśmy nocnym autobusem z Manili, przemieszczaliśmy się lokalnymi środkami transportu.

– Łącznie za 2 tygodnie pobytu na Filipinach, wliczając w to bilety wstępu, transport lądowy, wyżywienie, noclegi, pamiątki, nie licząc jednak lotów, wydaliśmy na Filipinach 405 Euro za osobę.

– Przeliczając zaś na złotówki całość, wszystkie loty i wszystkie wydatki, które ponieśliśmy wraz z wyjazdem na Filipiny, wydaliśmy na osobę ok. 3980 zł.

Czego doświadczyliśmy na Filipinach

Filipiny były przepiękne I nie żałujemy ani chwili tam spędzonej. W zasadzie jedyny nasz wielki zawód to nieobecność rekinów wielorybich w dniu, gdy w tym właśnie celu przyjechaliśmy do Donsolu. Teoretycznie miały aktualnie miały okres żerowania, a naszym ogromnym marzeniem było pływać z tymi łagodnymi olbrzymami. Cóż, nie można mieć wszystkiego, wrócimy tam jeszcze.

Poniżej tylko niektóre z ważniejszych pitstopów po drodze:

  • jechaliśmy nocnym autobusem z Manili do Legazpi, od 5 rano koczowaliśmy na dworcu w Legazpi… By dostać się do Donsolu. Wspinaliśmy się na niesamowity punkt widokowy, by podziwiać olbrzymi wulkan Mount Mayon,
  • pływaliśmy z masą żółwi morskich, pomiędzy niebieskimi rozgwiazdami I niesamowitymi rybami,
  • podglądaliśmy wyjątkowe stworzenia jak tarsiery, przemierzaliśmy filipińską prowincję zbierając uśmiechy tubylców,
  • zaliczyliśmy przerażającego, ale jakże niesamowitego Zip Line’a nad gigantyczną przepaścią i korytem rzeki w nadchodzącej burzy I ulewie,
  • dojechaliśmy do zielonych Chocolate Hills, pływaliśmy w wodospadach,
  • dotarliśmy na rajski Coron, gdzie pływaliśmy w nieziemsko lazurowej wodzie I odkrywaliśmy miejsca rajskie I totalnie puste.
  • na El Nido mieszkaliśmy w domku na plaży! Przypadkiem wpadliśmy na znajomych z Krakowa, z którymi w środku nocy degustowaliśmy na plaży filipiński rum.
  • płynęliśmy kajakiem przez morze na opuszczoną Paradise Beach, która rzeczywiście okazała się rajem,
  • dolecieliśmy do Manili, która okazała się smutną metropolią, obrazkiem pełnym biedy, której nie widzieliśmy na prowincji.

Filipiny subiektywnie

Przemierzyliśmy tysiące kilometrów, a każdy kolejny był nowym doświadczeniem, kolejnym spełnionym marzeniem na naszej liście. I wiecie co? To na Filipinach, pod wpływem niesamowitej rafy koralowej, którą mogliśmy podziwiać tylko z maską I rurką, narodziło się nasze kolejne marzenie, które nie tak dawno spełniliśmy! Zrobiliśmy kurs nurkowania, Open Water i Advanced i teraz możemy być bliżej tych wszystkich kolorów I stworzeń, być tego częścią! A Filipiny będziemy polecać każdemu, bo zaiste, jest to raj na ziemi! Nasze filmy z nurkowania mozecie znaleźć tutaj 🙂

Chcesz sprawdzić dokładnie naszą trasę?

PS. Jeśli chcesz zaglądnąć to naszej trasy, którą zrobiliśmy na Filipinach, zaglądnij tutaj

Żegnajcie Filipiny, było pięknie, wrócimy tu jeszcze!

70 myśli na temat “Filipiny – podsumowanie i informacje praktyczne

  1. Czuję, że kuchnia na Filipinach by mi smakowała bo uwielbiam owoce morza 🙂 Ubolewam bardzo, że w Polsce nie ma świeżych owoców morza… Widoki fantastyczne! Dosłownie raj na ziemi. A i ceny biletów trafiliście naprawdę korzystne!

    1. Bilety trafilismy przypadkowo, ale z naszego doswiadczenia tak najlepiej 🙂 a owocow morza na Filipinach nie brakuje, wszystko swiezutkie i pyszne 🙂

    1. Oj koniecznie! My mamy straszny niedosyt i juz planujemy powrot! Daj znac, gdybys sie wybieral i potrzebowal wskazowek, pozdrawoamy cieplo! 🙂

  2. Uwielbiam Was i Wasze podróże 💗 śledzę Wasze wpisy z Filipin od początku i nie mam wątpliwości, że to miejsce w którym można się cudownie naładować pozytywną energią i zapomnieć o całym świecie. Wpis praktyczny jest trafiony w dziesiątkę- jak widać da się to zorganizować i na dodatek może to kosztować porównywalnie do wczasów nad Bałtykiem, podczas których niektórzy siedzą w jednym miejscu. A tu tyle przygód, tyle wrażeń! Jesteście niesamowici! Wasz blog ma niesamowity potencjał i kipi pasją. Jak dobrze, że nie należycie do blogowego towarzystwa infuencerów i podróżniczych wyroczni. Dzięki temu można Wam wierzyć na słowo i czerpać inspirację bez cienia wątpliwości, że ktoś Wam nakazał pisać te wszystkie teksty 💗💗💗💗

    1. Wzruszylismy sie! ☺️ Konczy sie lato, czas zabrac sie za porzadne i praktyczne pisanie, a podsumowania zawsze ciezko nam pisac-cos musisz zamknac, cos zakonczyc. Dobrze, ze pozostaja wspomnienia, zdjecia i blog, na ktorym te magiczne chwile sa utrwalone🙂 calujemy Was mocno i pamietajcie o maltanskim zaproszeniu 😘

    1. Mozna to bylo zrobic taniej, gdybysmy z wyprzedzeniem kupowali bilety lotnicze na miejscu, ale wtedy nie mielibysmy swobody i pola manewru. Z drugiej strony niektorzy potrafia wydac tyle na urlop nad Baltykiem, wiec bilans wychodzi na plus 🙂

    1. Hej, dziekujemy pieknie! 🙂 W niektorych czesciach Filipin infrastruktura linii energetycznych jest za slabo rozwinieta, co wiaze sie z licznymi awariami + podaz nie nadaza za popytem. Pozdrawiamy cieplo! 🙂

    1. O! Idealnie! Jakbys miala jakies pytania to pisz, i koniecznie daj znac jak Ci sie podobalo na miejscu!🙂 Na jak dlugo? Pozdrawiamy slonecznie!

    1. Nie jest pusto, szczególnie El Nido jest pełne, ale właśnie dlatego za każdym razem wynajmowaliśmy skuter i jeździliśmy dalej, by znaleźć miejsca puste, bez turystów i jak widać, udało się! 🙂 Takie miejsce możesz znaleźć na każdej filipińskiej wyspie, wystarczy tylko wyrwać się z głównego miasteczka, w którym są hotele i hostele, większości turystów nie chce się ruszać, za co jesteśmy im wdzięczni! 🙂 Dziękujemy pięknie za komentarz! 🙂

  3. Ale Wam zazdroszczę tych Filipin. To jest jeden z moich najbliższych azjatyckich celów. Szkoda, że ta kuchnia nie jest aż tak aromatyczna no i faktycznie buddyzm dla mnie jest jedną z najpiękniejszych “rzeczy” w Azji, ale patrząc na foty – obejdę się i bez tego 🙂

    1. Wspaniale, że się wybierasz, zakochasz się w Filipinach! Filipiny są nieco inne niż reszta Azji, troszkę europejskie ze względu na katolicyzm, ale i bez buddyjskich mnichów i kadzideł jest pięknie 🙂 Jakbyś potrzebował jakiejś pomocy albo miał pytania – pisz śmiało! 🙂 Pozdrawiamy ciepło!

  4. Najlepszy przewodnik po Filipinach jaki widziałam. Nie tylko zapisuję Wasz blog na przyszłość, ale po pierwsze biorę się do czytania innych wpisów. PS. Piękne zdjęcia i rzeczywiste opisy (o tych kościołach porównanie takie, że jakby się tam było!).

  5. Istny raj na ziemi! Przepiękne zdjęcia. Dzięki temu wpisowi, ten kraj nie jest już mi tak całkiem obcy. Zazdroszczę wspaniałej przygody i optycznej uciechy 🙂 A te kolory… Coś wspaniałego…

    1. Kolory były niesamowite, dotąd wydawało nam się, że filipińskie zdjęcia z internetu są podkolorowane, przerobione, jednak okazuje się, że takie miejsca istnieją naprawdę, nasze zdjęcia są bez filtrów 🙂 Dziękujemy pięknie i pozdrawiamy 🙂

  6. Piękne zdjęcia, dużo ciekawych informacji i w ogóle, super miejsce na wakacje! A ja w tym roku byłam z kolei w RPA, też trochę przypadkowo. Było świetnie – jeśli zastanawiacie się jeszcze nad tym kierunkiem podróży, to nie będziecie żałować.

    1. Planowaliśmy jechać do RPA, trafiliśmy przypadkiem na bilety na Filipiny, ale nie odpuszczamy RPA, chcemy polecieć w przyszłym roku i na pewno nie odpuścimy, dużo już się nasłuchaliśmy o Południowej Afryce i niezmiennie nas tam ciągnie! 🙂

  7. Uwielbiam Filipiny. To była chyba pierwszy tropikalny kraj jaki odwiedziłam. Miałam przerwę między semestrami w 2013 w Chinach i na 2 tygodnie poleciałam na Filipiny. Miłość od pierwszego wejrzenia. Wiele moich wrażeń pokrywa się z Waszymi 🙂

    1. Filipiny sa wyjatkowe, a najbardziej pokochalismy tam ludzi, usmiechnieci, pelni pozytywnego nastawienia do zycia i po prostu zyczliwi do granic🙂 a kolory… Sama wiesz! 🙂

    1. Świetny plan! Jest wtedy więcej czasu, by poznać głębiej każde miejsce, nam też taki plan chodzi po głowie, bo zawsze pozostaje niedosyt 🙂 Trzymamy kciuki!

    1. A którą część Azji wolisz, jeśli możemy zapytać? 🙂 Nam Filipiny bardzo się spodobały, choć brakowało nam buddyjskich świątyń, które pokochaliśmy w Birmie, czy Kambodży…:) Pozdrawiamy ciepło!

  8. Filipiny są piękne, ten podwodny świat kusi mnie najbardziej. Zapewne krajobraz na żywo musi zachwycać i zapierać dech w piersiach. Zawsze chciałam gdzieś wyjechać za granicę. Ale przyznam szczerze, że ja jednak bardziej wolę zwiedzać nasz kraj. 🙂 Pozdrawiam serdecznie.

    1. W naszym kraju tyle perełek, że wcale się nie dziwimy, choć nas wciąż gdzieś nosi, coraz dalej i dalej 🙂 Podwodny świat jest niesamowity, filipiński na tyle nas zachwycił, że od razu po powrocie zabraliśmy się za kurs nurkowania, by następnym razem móc eksplorować głębiej i więcej 🙂 Pozdrawiamy ciepło!

    1. tak, jest, choć mało kto o tym wie, bo niespecjalnie Filipiny kojarzą się z językiem angielskim 🙂 to bardzo wiele ułatwia, szczególnie pamiętając nasze przeboje w Wietnamie czy Kambodży, gdzie mieliśmy troszkę komunikacyjnych problemów 🙂

  9. Nam się Filipiny bardzo podobały. Wszystko było zachwycające, no może poza jedzeniem, które nie było wybitne, choć znaleźliśmy miejsce – perełkę, gdzie podawano cudne dania, a do tego ekologiczne. Cudne wspomnienia. 🙂

    1. Jedzenie, rzeczywiście, nie rzuca na kolana, w porównaniu do innych miejsc na mapie Azji Południowo-Wschodniej. Ale widoki wynagradzają wszystko, a wspomnienia pozostają na zawsze 🙂 Pozdrawiamy ciepło 🙂

    1. Sami tęsknimy już za Filipinami i kombinujemy, by wrócić jak najszybciej! 🙂 Dziękujemy pięknie, bardzo wiele to dla nas znaczy 🙂

  10. Filipiny są wspaniałe, jednak całą atmosferę tegoż opisu robicie Wy sami, miło się na Was patrzy i rzeczywiście swoimi zdjęciami możecie kogoś zabrać w podróż:) dziękuję!

    1. Jeśli tylko uda nam się choćby jedną osobę zabrać ze sobą w podróż dzięki naszym wpisom i przenieść w to miejsce choćby w wyobraźni – jesteśmy bardzo szczęśliwi! 🙂 Dziękujemy pięknie i pozdrawiamy ciepło 🙂

    1. Oj miejsce wyjątkowe 🙂 Wypoczynek w naszym stylu to brak odpoczynku, raczej wstawanie o świcie i cały dzień odkrywanie dookoła, więc za dużo nie poleżeliśmy, ale za to wykorzystaliśmy nasz czas do granic! 🙂 Pozdrawiamy ciepło 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.