Opuszczone wioski w Bieszczadach – gdzie natura ukryła tajemnice Podkarpacia

Jest takie miejsce na południu Polski, niedaleko Sanu i granicy z Ukrainą, które kryje w sobie wiele tajemnic i nieopowiedzianych historii. Opuszczone wioski w Bieszczadach, miejsce, które przejęła ponownie natura, gdzie ciężko spotkać człowieka. Gdzie czas zatrzymał się wiele lat temu, a bolesną historię pamiętają jedynie wielowiekowe drzewa, które były świadkami uśmiechów, ale też łez. Które pamiętają tętniące życiem bieszczadzkie szlaki i wsie, ale też moment, gdy wszystko się tutaj zmieniło i nigdy nie było już takie, jak kiedyś.

Kiedy to wyznanie, narodowość, poglądy nie miały znaczenia, bowiem wszyscy byli tu braćmi, żyjącymi razem, ramię w ramię od wieków. Opuszczone wioski w Bieszczadach owiane są tajemnicą, którą warto odkryć. Poznać ją, by zrozumieć niezwykłą i nieznaną historię Bieszczad i ich zupełnie inne oblicze. By dostrzec, że to, co dzisiaj może wydawać się bujną zielenią i lasem, kiedyś było domem dla wielu tutejszych mieszkańców, których już tutaj nie ma…

opuszczone-wioski-w-bieszczadach-70

We wpisie tym zabierzemy Cię na wędrówkę przez tzw. Bieszczadzki Worek i kilka opuszczonych, wysiedlonych wiosek w Bieszczadach. Na końcu tego wpisu znajdziesz mapę, na której zaznaczone są odwiedzane przez nas miejsca. 

Tajemnice Podkarpacia – opuszczone wioski w Bieszczadach

Dzisiejsze Bieszczady kojarzą się głównie z połoninami, górskimi szczytami i pięknem natury. Na myśl przychodzi także dzikość przyrody, magia, pewna nostalgia i cisza. Przyglądając się dzisiejszym Bieszczadom aż ciężko uwierzyć, że niegdyś był to bardzo  zaludniony region Polski! Zaskakuje także różnorodność mieszkańców dawnych Bieszczad. Ramię w ramię żyli tu ze sobą Rusini, Polacy, Bojkowie, Łemkowie i Żydzi. Bieszczady były wielowyznaniowe, wielonarodowe, tolerancyjne. Obok siebie stawiano cerkiew i synagogę i nie było w tym nic dziwnego. Rusin był sąsiadem i bratem Polaka i Żyda, a normalnymi wartościami, bez względu na narodowość i wyznanie był wzajemny szacunek do siebie jako ludzi, ale także do odmiennego wyznania. W razie świąt jednego wyznania, wierzący innych religii powstrzymywali się od prac, z szacunku do siebie nawzajem. Wspaniałe czasy i wartości, za którymi dzisiaj tak tęskno, szczególnie patrząc na opuszczone wioski w Bieszczadach…

bieszczadzkie-konie

Opuszczone wioski w Bieszczadach – krótkie tło historyczne

Przez wieki Bieszczady ulegały zmianie i nie miały nadto dużo wspólnego z Bieszczadami, które znamy współcześnie. Tętniło tutaj życie, istniało mnóstwo wiosek pełnych domostw, gospodarstw. Funkcjonowały tutaj zakłady przetwórstwa drzewnego, młyny, huty czy kopalnie ropy. Znaleźć tu można było piękne dworki, otoczone parkami i połoninami. Mieszkańcy, zajęci swoim życiem codziennym, niespecjalnie interesowali się polityką, żyjąc w swoim własnym, wyjątkowym świecie.

dolina-sanu

Wiejskie domy rozlokowane były po obu stronach Sanu, a granica państwa polskiego oddalona była o kilkaset kilometrów na wschód od Bieszczad. Przebiegała tędy kolej wąskotorowa i szerokotorowa, znajdowały się tu karczmy, stoki narciarskie, piękne pensjonaty przyciągające turystów w XX wieku. Życie kwitło i nikt nie mógł spodziewać się tego, jak te piękne lata mogą być ulotne i pewnego dnia utracone na zawsze…

Choć na przestrzeni wieków, działania wojenne docierały i tutaj, dopiero wybuch II wojny światowej i to, co nastało po niej, na zawsze zmieniły obraz bieszczadzkich wiosek. Najpierw ziemie te podzielono między hitlerowskie Niemcy i ZSRR, zgodnie z paktem Ribbentrop-Mołotow. Nagle mieszkańców Bieszczad rozdzielono, a nowa granica została poprowadzona pomiędzy nimi…

Bieszczady – znane góry pełne nieznanych historii

Jednak to koniec II wojny światowej przyniósł kres bieszczadzkim wioskom. Wydawać by się mogło, że koniec wojny, mimo bólu, który przyniosła, da upragniony spokój, wrócą stare, dobre czasy… Po II wojnie światowej zmieniono granice, od tej pory granicą między Polską a ZSRR miał być San. Tym samym wiele z tutejszych wiosek, rozlokowanych po obu stronach Sanu, jak zostało wspomniane, zostało nagle rozdzielonych. Nagle okazało się, że sąsiedzi żyją w zupełnie innych krajach…

Do tego doszły akcje przesiedleńcze i akcja “Wisła”. W jej ramach wysiedlono z tutejszych wsi wszystkich mieszkańców, a to, co dotąd tętniło życiem, z dnia na dzień opustoszało… Niektórych przesiedlano w głąb dzisiejszej Ukrainy, innych na Ziemie Odzyskane i w głąb Polski. Często bez wytłumaczenia, bez uprzedzenia. Wsie opustoszały, a to, co po nich pozostało musiało stawić czoło ludziom, którzy niszczyli, dewastowali, palili tutejsze wsie, cerkwie, domostwa. Był to efekt nasilonych antagonizmów wywołanych m.in. nową granicą, przesiedleniami i działaniem władz. Resztą zaś zajęła się przyroda, odbierająca tereny we własne ramiona rozgaszczając się tutaj na dobre…

bieszczadzkie-lasy

Opuszczone wioski w Bieszczadach – szlak “Bieszczadzki worek” i nie tylko

Szlak wciąż dziki, niezadeptany przez turystów. Szlak pełen tajemnic, magii, nostalgii. Miejsce, które niegdyś tętniło życiem, dziś zaś przypomina o niesprawiedliwości.

Bieszczadzki Worek to nieformalne określenie terenów Doliny Górnego Sanu po Tarnawę Niżną, pogranicze polsko-ukraińskie, gdzie przez wieki istniały tutaj wielonarodowe i wielowyznaniowe wioski. Wioski, które wraz z nadejściem II wojny światowej, zmian granic i przesiedleń, przestały istnieć. Dzisiaj pozostały po nich opuszczone wioski w Bieszczadach, ślady w postaci ruin cerkwi, cmentarzy, przydrożnych krzyży. Miejsce tajemnicze, o którym wciąż bardzo mało się mówi.

opuszczone-wioski-w-bieszczadach-16

W czasach PRL-u szlak ten był niedostępny dla turystów, ze względu na przygraniczne przepisy. Docierali tutaj jedynie nieliczni śmiałkowie, którzy ryzykowali, łamiąc prawo, by dotrzeć do zapomnianych miejsc, by odkryć ich tajemnicę. Strach przed ukaraniem ze strony pograniczników, wynagradzać im miał pewien dreszczyk emocji i podróż w nieznane, w zakazane. Legalnie przebywać tutaj zaś mogli jedynie partyjni dygnitarze, dla których na tych terenach organizowano polowania. Specjalnie dla nich wybudowano tutaj z resztą drogę, nazywaną “Błękitną Aleją”.

Od 1996 roku tereny opuszczonych wiosek w Bieszczadach i Bieszczadzkiego Worka przejął Bieszczadzki Park Narodowy i ponownie mogli tutaj wkroczyć na szlaki piechurzy. Po dziś dzień jednak, szlak ten pozostaje dziki, pozbawiony tłumów, które wybierają słynne połoniny i najpopularniejsze bieszczadzkie szczyty.

opuszczone-wioski-w-bieszczadach-20

Bieszczadzki Worek to dzisiaj wciąż szlak tajemnic, których część odkryjemy razem w tym wpisie. Prócz tego zaglądniemy razem jeszcze do kilku wiosek poza Bieszczadzkim Workiem, ale które spotkał podobny los. Na końcu tego wpisu znajdziecie mapę, na której zaznaczyliśmy miejsca tutaj opisywane.

Beniowa

Pierwsze wzmianki na temat Beniowej pochodzą jeszcze z XVI wieku. Sposób gospodarowania wsią współgrał z rozmieszczeniem terenów i przyrodą otaczającą wioskę. Warto wspomnieć, że w czasach świetności Beniowej, funkcjonowały tutaj m.in. młyny wodne, tartaki, fabryka beczek, browar, a nawet huta szkła. Na początku XX wieku była tutaj nawet kolejka wąskotorowa! Wieś była wtedy bardzo zróżnicowana pod względem wyznaniowym: mieszkało tutaj 482 grekokatolików, 25 osób wyznania rzymskokatolickiego i 85 Żydów. Widać więc, że Beniowa była wioską tolerancyjną i wielowyznaniową, a także dość rozbudowaną – w okresie międzywojennym miało tutaj być ok. 100 domów!

Beniowa w 1939 roku znalazła się pod okupacją niemiecką, zaś po II wojnie światowej została przedzielona granicą państwową. Niestety zakończenie wojny nie przyniosło spokoju wiosce… W 1946 roku jej mieszkańcy zostali stąd wysiedleni, a zabudowania po polskiej stronie spalone. Dzisiaj Beniowa jest zamieszkana jedynie przez kilka rodzin po stronie ukraińskiej, polska strona została przejęta przez naturę i pozostała niezamieszkana. Idąc przez las i polany, dotrzeć można do starego cmentarza w Beniowej oraz ruin dawnej cerkwi, które pamiętają czasy, gdy wioskę napełniał uśmiech jej mieszkańców…

bieszczady-beniowa

Warto przyjrzeć się grobowcom (na niektórych zachowały się inskrypcje) i kamiennej płycie na ruinach cerkwi. Ponoć płyta z wyrytym w kamieniu symbolem ryby, miała być niegdyś podstawą chrzcielnicy tutejszej cerkwi. Tuż za nią stoją krzyże, które miały być zwieńczeniem starej cerkwi.

beniowa-bieszczady

Dochodząc do starego cmentarza w Beniowej, z oddali widać już potężną lipę. Stoi samotnie na polanie, nie mając w swoim otoczeniu innych drzew. Jest swoistą bramą do Beniowej, widoczną już z daleka. Ponoć ma ok. 200 lat, co oznacza, że musiała być świadkiem tak czasów świetności Beniowej, jak i upadku wioski…

opuszczone-wioski-w-bieszczadach-lipa-1

Ruiny Dworku Stroińskich

Idąc szlakiem w stronę Sianek, dotrzeć można za znakami do tzw. Ruin Dworku Stroińskich. Był to niegdyś sporych rozmiarów folwark właścicieli Sianek. Tutejsze zabudowania składać się miały z dworku i kilku budynków gospodarczyk, wszystkie zbudowane były z drewna. Prócz tego znajdowała się tutaj także kaplica, a całość, choć ciężko to sobie wyobrazić, położona była na otwartej przestrzeni. Ze Stroińskimi i tym miejscem wiąże się ciekawa legenda

Często Klarę i Franciszka Stroińskich nazywa się bieszczadzkimi Romeo i Julią, a historia ich miłości znana jest niemal każdemu w Bieszczadach. Ona – hrabianka pochodząca z Lwowa, on – właściciel ziemski. Zakochać się w sobie mieli bez pamięci i wziąć szybki ślub. W dniu ich ślubu rozpętać się miała potężna wichura, która zerwała krzyż z dachu tutejszej cerkwi i wbić go w przeciwległy brzeg Sanu. Klara miała wtedy poprosić swego męża, by na znak ich miłości, wybudował tam nową świątynię. Zakochany Franciszek spełnił życzenie swojej ukochanej.

dworek-stroinskich-bieszczady

Po wybuchu II wojny światowej dworek ten był siedzibą gestapo, zaś po zakończeniu wojny, został on spalony. Dzisiaj zachowały się fragmenty podmurówki, a także piwnica. Nie polecamy jednak wchodzić do wnętrz piwnicy – grożą dziś zawaleniem. 

Od ruin Dworku Stroińskich kieruj się za znakami szlakiem w kierunku Grobowca Hrabiny. To tam poznasz ciąg dalszy historii miłości Stroińskich.

Grobowiec Hrabiny

Ciąg dalszy legendy o Stroińskich warto kontynuować właśnie tutaj, przy grobie Hrabiny. Po wybudowaniu nowej cerkwi, miłość Stroińskich kwitła, żyli szczęśliwie, doczekali się nawet syna. Niestety sielanka nie trwała zbyt długo, bowiem Klara nagle zachorowała i zmarła w wieku zaledwie 40 lat, co wywołało rozpacz Stroińskiego. Podstawił jej grób, a na nagrobku napisał “Dla tej, która uczyniła mnie najszczęśliwszym z ludzi”. Po jej śmierci przeżył jeszcze ponad 20 lat, jednak, wciąż zakochany, każdego dnia przychodził na grób ukochanej. Po swojej śmierci został pochowany obok niej.

grobowiec-hrabiny

Dzisiaj jednym z niewielu ocalałych śladów dawnych Sianek po stronie polskiej, jest tutejszy cmentarz i tzw. Grób Hrabiny. Jest to grobowiec Klary Stroińskiej i jej męża – Franciszka Stroińskiego, które stoją obok siebie. W latach 80-tych grób został otwarty i splądrowany, a z biegiem lat niszczał… Jednak dzięki staraniom Bieszczadzkiego Parku Narodowego, w latach 90-tych zrekonstruowano tutejszą kaplicę, dalej zaś wyremontowano m.in. groby Stroińskich. Miejsce to na zawsze pozostanie symbolem bieszczadzkiej miłości i dawnych Sianek.

Stąd warto wybrać się szlakiem na punkt widokowy w Siankach, czeka Was 20minutowy spacer przez las. Zobaczyć stamtąd można ukraińską stronę dzisiejszych Sianek. 

Sianki

Sianki, jak większość tutejszych wiosek, powstały jeszcze w XVI wieku. Jednak czasy świetności przypadają na początki XX wieku. Bowiem to właśnie wtedy wybudowano tutaj stację kolejową, na którą można było przyjechać z Lwowa. Budowa stacji była impulsem do tego, by Sianki stały się lokalnym kurortem letniskowo-turystycznym. Powstały tutaj domki letniskowe, pensjonaty, piękne schronisko! Do tego oczywiście restauracje, dancingi, korty tenisowe czy boiska. Zimą kurort był słynny dzięki swoim stokom narciarskim, ale także skorzystać tu można było z toru saneczkowego i skoczni narciarskiej! W czasach swojej świetności Sianki przyjąć mogły niemal 2000 turystów! A jednym z najsłynniejszych odwiedzających Sianki był sam Józef Piłsudski ze swoją rodziną!

bieszczadzki-worek

Niestety, mimo wspaniałych warunków i rozkwitu, Sianki nie zostały pominięte w czasie wojny, jej skutki dotarły także tutaj. Wieś została przedzielona granicą, a jej mieszkańcy już nigdy nie mogli żyć tak, jak kiedyś. Najpierw rozlokowało się tutaj gestapo, dalej zaś przesiedlano tutejszych mieszkańców. Po stronie polskiej nie pozostało praktycznie nic, wioskę spalono…Po stronie ukraińskiej żyje dzisiaj kilkadziesiąt rodzin, jednak ich domy nie są pozostałościami dawnych Sianek. Te bowiem także i tam zostały zniszczone. Powracający więc w dużej części musieli zbudować Sianki od nowa. Dzisiaj po stronie ukraińskiej wciąż funkcjonuje dworzec kolejowy, a po stronie polskiej, na punkcie widokowym znajduje się mapa z rozpiską dzisiejszych zabudowań. Można stąd obserwować ukraińską, zamieszkaną stronę Sianek.

opuszczone-wioski-w-bieszczadach-26

Od Sianek prowadzi dalej ścieżka, która doprowadzi do tzw. Źródeł Sanu. Spacer od Sianek zajmuje ok. 15-20 min i kończy się przy obelisku symbolizującym umowne źródło Sanu. Umowne, gdyż obelisk nie znajduje się przy samym źródełku – ten ponoć jest na innej wysokości i po stronie ukraińskiej. Dlatego też sam obelisk jest bardziej symboliczny, stoi pomiędzy słupkami granicznymi Polski i Ukrainy. 

Sokoliki

Dawna wieś Sokoliki, nazywana jest także często Sokolikami Górskimi. Prowadzi do niej bardzo przyjemny szlak, dochodzący do zakola Sanu. Pierwsze wzmianki na temat Sokolików pochodzą z XVI wieku, jednak to XIX wiek był czasem rozkwitu wioski. To stąd pochodzić miało wielu patriotów, wspierających i kwestujących na rzecz powstańców styczniowych. Tutejszy dwór miał być z resztą punktem przerzutowym dla powstania styczniowego.

Początek XX wieku był dalszym rozkwitem wioski, poprowadzono tędy nawet kolej z Lwowa i Przemyśla. Budowa tej kolei, ale także wąskotorowych w pobliżu, przyniosła ogromny rozkwit Sokolików. Stały się nie tylko centrum przemysłu drzewnego, ale także rozkwitały turystycznie! Wtedy jednak jeszcze nikt nie wiedział, że szczęście i rozkwit wioski nie potrwa zbyt długo…

opuszczone-wioski-w-bieszczadach-sokoliki-41

Sokoliki również były wioską wielonarodową, w której jednak ponad 60% mieszkańców stanowili grekokatolicy. Prócz nich żyli tutaj także rzymskokatolicy i Żydzi. Po II wojnie światowej mieszkańców obu stron Sanu Sokolików wywieziono i przesiedlono. Polska strona dzisiaj pozostaje niezamieszkana, nie zachowały się praktycznie żadne zabudowania. Stronę ukraińską zamieszkuje zaledwie kilka rodzin, a jedynym, co się zachowało z dawnej wsi, jest niedawno wyremontowana cerkiew pw. św. Wielkiego Męczennika Dymitra. Miała ponoć służyć przez wiele lat Sowietom jako stajnia i magazyn, później zaś popadała w ruinę.  Dzisiaj znowu regularnie odbywają się w niej nabożeństwa i wróciło do niej życie. Warto jednak pamiętać, że zanim postawiono tutaj murowaną cerkiew, stała tutaj piękna drewniana świątynia. Została zastąpiona murowaną w 1931 roku, więc niedługo przed wybuchem II wojny światowej.

opuszczone-wioski-w-bieszczadach-sokoliki-cerkiew-43

Szlak prowadzący do Sokolików nie jest wymagający i każdy bez problemu sobie z nim poradzi. Do punktu widokowego na cerkiew prowadzą cały czas znaki. Warto rozważyć wzięcie ze sobą lornetki, by obserwować piękną cerkiew znajdującą się po drugiej stronie Sanu, na Ukrainie. Przy punkcie widokowym na końcu szlaku znajduje się drewniany stolik i ławki, gdzie można odpocząć. 

Dźwiniacz Górny

Wioska Dźwiniacz Górny po raz pierwszy wspomniana była w XVI wieku, a jej mieszkańcy zajmowali się głównie rolnictwem i wypasem bydła na pobliskich połoninach. Wraz z jej stopniowym rozwojem, wzrastała liczba mieszkańców. Jak większość tutejszych wsi, była różnorodna pod względem narodowościowym i religijnym. W Dźwiniaczu Górnym mieszkali bowiem grekokatolicy, Żydzi i rzymskokatolicy. Życie kwitło tutaj przez wiele wieków wokół tartaku, młynu, istniała tutaj nawet szkoła!

opuszczone-wioski-w-bieszczadach-50

Niestety Dźwiniacz Górny przestał istnieć w 1946 roku… Nowa granica na Sanie przedzieliła wioskę, a większość mieszkańców przesiedlono do ZSRR, zabudowę zniszczono, a reszty dopełniła przyroda, stopniowo zajmując tereny dawnej wioski. Dzisiaj po Dźwiniaczu Górnym pozostały 2 cmentarze (starszy i nowszy, oddalone od siebie o kilkaset metrów) czy kępy drzew porastające dawny dwór i cerkiew. Dobre oko zobaczyć może także zarastające piwniczki i podmurówki starych domów. Szlak prowadzi także drogą, przy której do dzisiaj stoją dawne przydrożne krzyże, pośród wielowiekowych drzew. Gdyby potrafiły mówić, mogłyby opowiedzieć nam wiele historii – tych radosnych, ale także bolesnych, z czasów istnienia i zagłady dawnej wioski… Tak, jak i groby na tutejszym cmentarzu, którym warto się przyglądnąć. Jeden z nich jest mogiłą powstańca styczniowego – Józefa Sikorskiego.

dzwiniacz-gorny

Do Dźwiniacza Górnego najlepiej jest dotrzeć szlakiem z Tarnawy Niżnej, która zaczyna się za hotelikiem Bieszczadzkiego Parku Narodowego “Nad Roztokami”. Możecie tutaj zostawić swój samochód i dalej ruszyć szlakiem o długości ok. 4 km. Pamiętajcie, by uiścić tutaj opłatę za wstęp do Bieszczadzkiego Parku Narodowego i zapłacić za parking. Nie zapomnijcie o dobrych, górskich butach – trasa, choć nie jest trudna, bywa bardzo śliska i zabłocona po deszczowych dniach. Kilka razy przekracza się rzekę – w większości po drewnianych mostach, raz trzeba ją przejść po pniu przerzuconym nad potokiem. W razie wysokiego stanu wody, możecie mieć trudności z przejściem. 

Hulskie

Tak jak większość opuszczonych wiosek w Bieszczadach, także Hulskie powstało w XVI wieku. Początkowo mieszkańcy Hulskie zajmowali się głównie uprawą bydła, z czasem jednak wieś mocno się rozrosła. Funkcjonował tutaj młyn, sporych rozmiarów potażarnia, tartak wodny, karczma, a początkiem XX wieku nawet kopalnia ropy i zakład garncarski! Mieszkańcy byli głównie wyznania grekokatolickiego, ale prócz nich mieszkali tutaj także rzymskokatolicy i Żydzi. Tuż przed wybuchem II wojny światowej wieś składała się z aż 62 gospodarstw, widać więc, że nie była ona małych rozmiarów.

Wybuch II wojny światowej zmienił Hulskie na zawsze… Najpierw w 1939 roku przez Hulskie przebiegała granica między Niemcami a ZSRR, zaś po wojnie doszło do przesiedleń tutejszej ludności. Po przesiedleniach i akcji “Wisła” nie pozostał w Hulskie już nikt… Większość zabudowań została spalona i zniszczona, a jedyne, co przetrwało po dzień dzisiejszy, to ruiny cerkwi, część cmentarza i młynu. Tutejsza cerkiew była murowana, kryta blachą i pewnie dzięki temu dzisiaj można wciąż zobaczyć jej fragmenty, w dużej części przejęte już przez naturę. Obok cerkwi do dzisiaj można zobaczyć ocalały fragment cerkiewnej dzwonnicy, z której powoli wyrastają drzewa. W 2010 roku zawaliło się na nią drzewo, dlatego też jest obecnie w gorszym stanie niż jeszcze 10 lat temu.

bieszczady-wies-hulskie

Z tutejszego cmentarza nie zachowało się zbyt wiele, a jego tereny praktycznie w całości przejęła natura. Wciąż jednak można zobaczyć zachowane cokoły, które były podstawą krzyży. Niestety krzyży dzisiaj już nie ma i nikt nie wie, co się z nimi stało… A Hulskie już zawsze będzie okryte tajemnicą…

W pobliżu opuszczonej wsi Hulskie, przy drodze Zatwarnica-Krywe, znajdziecie 2 wodospady na potoku Hulskim, do których prowadzi malownicza ścieżka przez las. W Bieszczadach nie ma zbyt wielu wodospadów i kaskad wodnych, dlatego będąc w pobliżu, warto się zatrzymać nad Hulskimi wodospadami. Wyglądają pięknie, szczególnie jesienną porą, pośród kolorowych liści! 

wodospad-hulskie

Krywe

Krywe jest jedną z najpiękniejszych dzisiaj opuszczonych wiosek w Bieszczadach. Z pewnością jest także tą najbardziej znaną. Położona jest malowniczo pośród wzgórz, łąk i lasów, tutaj też można zobaczyć najlepiej zachowane ruiny dawnej wioski.

krywe-bieszczady

Krywe swoje początki datuje również na XVI wiek, graniczyło z pobliskimi wioskami Hulskie i Tworylne. Z biegiem lat funkcjonowały tutaj młyny i tartak, istniał także sporych rozmiarów dwór wraz z okolicznymi zabudowaniami, otoczony dorodnymi lasami. Istniała tutaj także szkoła parafialna, piękny park i staw dworski. Zaś w XIX wieku zbudowano tutaj piękną, murowaną cerkiew grekokatolicką pw. św. Paraskiewii. W 1939 roku Krywe znalazło się na pograniczu Niemiec i ZSRR i na zawsze już zmienił się obraz dotychczasowej wioski. Zakończenie wojny przyniosło przesiedlenia, a wielu tutejszych mieszkańców ukrywało się w pobliskich lasach, próbując uniknąć akcji przesiedleńczych. Część ludzi wywieziono do ZSRR, a ponad 300 osób wywieziono w okolice Koszalina, Krywe opustoszało… Większość zabudowań spalono i po dziś dzień nie zachowało się tutaj zbyt wiele. Znaleźć można okryte przyrodą pozostałości piwnic, dworu, a także fragmenty dawnego cmentarza.

Niesamowitym śladem dawnej wioski Krywe są zachowane do dzisiaj ruiny dawnej cerkwi. Są to jednocześnie najlepiej zachowane ruiny dawnych Bieszczad. Jeszcze przed wybuchem wojny, w 1938 roku, odbyły się tutaj obchody 950-lecia chrztu Rusi. Postawiono wtedy tutaj pamiątkowy krzyż tuż obok cerkwi. Dzisiaj cerkiew popada w ruinę… W 2017 roku odbyła się tutaj uroczystość postawienia Krzyża Pamięci dawnych mieszkańców Krywe, w której brali udział potomkowie mieszkańców wsi.

opuszczone-wioski-w-bieszczadach-krywe

Do Krywe dojść można czerwonym szlakiem z Zatwarnicy. Szlak nie jest trudny, pamiętać jednak należy o utrudnionych warunkach w razie silnych deszczy – ścieżką płynie wtedy strumyczek. Ścieżka zajmuje ok. 45min-1h.

Opuszczone wioski w Bieszczadach – wsie wielonarodowe i wielowyznaniowe

Bieszczadzkie wioski na przestrzeni wieków zachwycały nie tylko widokami i położeniem, ale także zróżnicowaniem swoich mieszkańców. Choć dane demograficzne z czasów tak odległych, jak XVI wiek, czyli gdy powstawały opisywane wyżej dziś opuszczone wioski w Bieszczadach, nie są zbyt dokładne, tak znaleźć można informacje na temat ludności tych terenów. Na podstawie starych spisów zauważyć można, że wioski były wielonarodowe i wielowyznaniowe. Obok siebie żyli Rusini i Polacy, Bojkowie i Łemkowie. Osoby wyznania grekokatolickiego, rzymskokatolickiego i mojżeszowego. We wzajemnym szacunku, tolerancji, świadomości. Z innymi wartościami, innymi zwyczajami, świętami religijnymi, ale wciąż razem.

dawne-wsie-bieszczady

Dzisiaj śladami tej różnorodności ówczesnych Bieszczad są m.in. dawne cerkwie, w wielu przypadkach zmienione na kościoły rzymskokatolickie. Wielokrotnie znaleźć można typowo bojkowskie czy łemkowskie chaty, choć na przestrzeni lat wiele z nich rozebrano i ich drewno przeznaczono np. na opał. Najtrwalszym zaś, co pozostało do dzisiaj, są cmentarze, które świadczą o tutejszej różnorodności mieszkańców. Miejsca zadumy, miejsca pamięci, miejsca, które są świadectwem innych Bieszczad, jeszcze kilkadziesiąt lat temu… Obrazu Bieszczad, który znany jest jedynie jej dawnym mieszkańcom, których dzisiaj jest już coraz mniej. Porozrzucani po świecie, wracają we wspomnieniach do ich ukochanych połonin, do bieszczadzkich lasów, do otaczającej ich przyrody…Do tego, co zniknęło w ciągu kilku chwil i miało już nigdy nie wrócić…

opuszczone-wioski-w-bieszczadach-cerkwie-4

Lutowiska – Kirkut

Prócz ludności grekokatolickiej, która zamieszkiwała opuszczone wioski w Bieszczadach i była najliczniejsza, a także rzymskokatolickiej, która tereny Bieszczad zamieszkuje po dziś dzień, dość liczną grupę stanowili także Żydzi. Choć dzisiaj ciężko jest znaleźć tutaj liczne społeczności obchodzące szabas czy też noszące jarmułki, były takie czasy, kiedy społeczność żydowska w Bieszczadach była bardzo liczna. Zamieszkiwali oni m.in. Ustrzyki Dolne, Baligród, Lutowiska, Cisną, ale także mieli swoich przedstawicieli w opuszczonych wioskach w Bieszczadach. Niestety bolesna historia II wojny światowej odbiła się ogromnym piętnem na tej społeczności…

opuszczone-wioski-cmentarz-zydowski-9-HDR

Dzisiaj na Podkarpaciu wciąż znaleźć można sporo śladów obecności żydowskiej na tych terenach. Synagoga w Lesku czy Ustrzykach Dolnych są jednymi z takich śladów. Jednak w samych Bieszczadach najbardziej wyraźnym śladem jest Kirkut, czyli cmentarz żydowski, w Lutowiskach. Żydzi stanowili większość mieszkańców Lutowisk, stąd cmentarz jest dość sporych rozmiarów (drugi co do wielkości po Lesku), założono go jeszcze w XVIII wieku. Według badań, znajduje się tutaj ok. 1000 macew (żydowskich płyt nagrobnych). Wiele z nich, prócz inskrypcji, ma także piękne płaskorzeźby z motywami zwierzęcymi – lwy, jelenie, a także ornamenty roślinne. Wraz z upływem lat, cmentarz coraz bardziej niszczeje, a wiele nagrobków jest powywracanych. Idąc pośród wielu tutejszych grobów, warto poddać się zadumie, zwrócić uwagę na piękne płaskorzeźby na nagrobkach. Pośród nich znaleźć można ponoć także nagrobki rabinów. Cmentarz zaś z roku na rok przejmuje natura…

opuszczone-wioski-w-bieszczadach-cmentarz-zydowski-5-HDR

Dojście do cmentarza żydowskiego w Lutowiskach jest oznaczone, znajduje się tuż przy szosie. Auto można zaparkować pod bramką i wejść na teren cmentarza. Przy bramce znajduje się tablica informacyjna, która opowiada o dziejach żydowskich na tych terenach.

Opuszczone wioski w Bieszczadach – informacje praktyczne

Zwiedzanie opuszczonych wiosek w Bieszczadach polecamy zacząć od Doliny Górnego Sanu i Bieszczadzkiego Worka. Możecie dojechać samochodem na parking Bieszczadzkiego Parku Narodowego w Bukowcu, skąd dalej należy ruszyć pieszo trasą ścieżki dydaktycznej Doliny Górnego Sanu Bukowiec-Beniowa-Sianki. Na wspomnianym parkingu należy uiścić opłatę za wjazd do Bieszczadzkiego Parku Narodowego:

  • Jednodniowy bilet normalny – 8zł
  • Jednodniowy bilet ulgowy – 4zł
  • Opłata za parking za samochód osobowy w Bukowcu – 18zł

Bilet ulgowy przysługuje uczniom szkół i studentom, osobom do 18 roku życia, emerytom i rencistom, osobom niepełnosprawnym oraz żołnierzom w służbie czynnej.

Następnego dnia zaś można wybrać się do innych wiosek. W pobliżu wioski Krywe znajduje się także opuszczona wioska Tworylne.

opuszczone-wioski-w-bieszczadach-74

O czym jeszcze musisz pamiętać?

  1. Szlaki prowadzące do opuszczonych wiosek nie są wymagające, dlatego też możemy je śmiało polecić każdemu, bez względu na kondycję. Najdłuższy jest szlak Bukowiec-Beniowa-Sianki-Źródła Sanu – jest to ok. 6-7h pieszo. Pozostałe szlaki są dużo krótsze. Na trasie znajdziecie wiele ławek i stolików przeznaczonych na odpoczynek, ale także zadaszonych miejsc, gdzie można ukryć się przed deszczem.
  2. Wybierając się na szlak, pamiętajcie o zabraniu ze sobą zapasu wody i przekąsek – po drodze nie znajdziecie żadnych sklepów ani barów. Warto także zaopatrzyć się w pelerynę przeciwdeszczową – w Bieszczadach pogoda bywa zmienna.
  3. Podczas wędrowania wzdłuż Sanu Wasze telefony łapać będą ukraińską sieć komórkową. Pamiętajcie, by wyłączyć transfer danych, ukraińskie opłaty za internet są bardzo wysokie!
  4. Pamiętajcie, że wybierając się w Bieszczady, możecie także skorzystać z Bonu Turystycznego. Wiele tutejszych pensjonatów i gospodarstw agroturystycznych zaprasza do ich użycia w swoich bieszczadzkich włościach.
  5. Będąc w okolicy warto także zwiedzić Zagrodę Żubrów w Muczne, poznać historię wypalania węgla oraz wybrać się do Pawilonu Wystawowego. O tym jednak pojawi się osobny wpis na blogu już niedługo.

Opuszczone wioski w Bieszczadach – mapa

Zdjęcia z drona zostały wykonane za pisemną zgodą Dyrektora Bieszczadzkiego Parku Narodowego, za którą bardzo dziękujemy.

Wpis ten powstał w ramach konkursu Turystyczne Mistrzostwa Blogerów organizowanego przez Polską Organizację Turystyczną, w którym reprezentujemy Województwo Podkarpackie. W trakcie zbierania materiałów i tworzenia tego wpisu otrzymaliśmy ogromne wsparcie Podkarpackiej Regionalnej Organizacji Turystycznej, a także pracowników Bieszczadzkiego Parku Narodowego, Lasów Państwowych i Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej, za co chcieliśmy z całego serca podziękować.

Zobacz nasz film o Województwie Podkarpackim!

Jeśli zainteresowały Cię opuszczone wioski w Bieszczadach i ten wpis, udostępnij go dalej, by mógł dotrzeć do innych zainteresowanych tematem. Pomóżmy razem wygrać Podkarpaciu w Turystycznych Mistrzostwach Blogerów!

Pamiętaj także, że jeśli podobają Ci się nasze podkarpackie treści, w dniach 10.11-24.11.2020 możesz na nas oddać głos na stronie Turystycznych Mistrzostw Blogerów. Głos możesz oddać raz na 48h! Pamiętaj także, że aby Twój głos był ważny, niezbędna jest weryfikacja mailowa. 

MASZ PYTANIA? WĄTPLIWOŚCI? CHCESZ DOWIEDZIEĆ SIĘ CZEGOŚ WIĘCEJ?

  • Szukasz więcej informacji na temat Podkarpacia? Właśnie bierzemy udział w Turystycznych Mistrzostwach Blogerów, w których reprezentujemy województwo podkarpackie. Zaglądaj do nas na Instagram i Facebook, gdzie publikować będziemy więcej na temat atrakcji Podkarpacia!
  • Nie zapomnij oglądnąć nasz film o Podkarpaciu! Zabierze Cię we wspaniałą podróż przez województwo podkarpackie!
  • Jeśli podobają Ci się nasze treści na temat Podkarpacia, będzie nam bardzo miło, jeśli będziesz na nas głosować w Turystycznych Mistrzostwach Blogerów od 10.11-24.11.2020. Każdy głos jest dla nas bardzo ważny!
  • Jeśli wybierasz się w podróż, sprawdź nasze inne wpisy, znajdziesz w nich mnóstwo inspiracji!

54 myśli na temat “Opuszczone wioski w Bieszczadach – gdzie natura ukryła tajemnice Podkarpacia

  1. Kilka takich niezwykłych miejsc też odkryliśmy parę lat temu podczas pobytu w Bieszczadach …. cały ten rejon jest niesamowity, a ilość historii jakie kryje – kosmiczna .
    Marzy mi się kiedyś zapuścić się tam na dłużej ….

    1. To prawda! Bieszczady wciąż pozostają tajemnicze, pełne nieopowiedzianych historii, magiczne i nostalgiczne. Trzymamy kciuki za Wasz powrót w Bieszczady!

    1. Oooo a Biesy teraz zaczynają się pięknie rumienić! Na wyższych szczytach powoli pojawia się śnieg, ale aura na odkrywanie nowych miejsc jest wprost idealna, pełna magii! 🙂

  2. Ależ petarda, ale niesamowicie smutna, maluczcy cierpiący za decyzje tych wielkich. Podobne historie śledzę u siebie na zachodzie, w Wielkopolsce czy na Dolnym Śląsku tak więc dzięki za ten wpis, zawsze warto by pamięć o takich miejscach i wydarzeniach przetrwała choćby w taki sposób!

    1. Strasznie smutne, że wciąż tak mało mówi się o tym skrawku historii, jest przemilczana, nieznana… A przecież to część dziejów naszego kraju i trzeba o niej mówić! Dla nas to była jedna z najbardziej emocjonujących i wzruszających wypraw, tak jak i pisanie tego postu było dla nas pełne emocji… Dziękujemy!

  3. NIESAMOWITE! Piękne i smutne 🙂 🙁 Aż wstyd że człowiek tak mało wie o własnym regionie. Super napisane i zdjęcia mimo niepogody ekstra, z resztą całkowicie oddają klimat tego wpisu. BRAWO!!! Czekam z niecierpliwością na kolejne relacje z Podkarpacia 🙂

    1. Już niedługo zabierzemy Was do kolejnych zakątków Podkarpacia – tych znanych, ale także tych mniej znanych 🙂 Pogoda może nie sprzyjała wędrówkom, ale nie zmienilibyśmy jej za żadne skarby! Idealnie oddawała klimat tych miejsc – magia!
      Dziękujemy z całego serducha!

  4. Ja też jestem oczarowana Bieszczadami . Kto raz tam był i zasmakował tego klimatu ten na pewno tam powróci .
    A wasz tekst jest inspirujący . Podrzuciliście mi pomysł na kolejną wyprawę.
    Dziękuję

    1. Bardzo nas cieszy, że ten tekst mógł być dla Ciebie inspiracją i że ruszysz tymi magicznymi szlakami! Czeka tam na Ciebie magia i nostalgia i w zupełnie inny sposób spojrzysz na Biesczady 🙂

    1. Cieszymy się, że mogliśmy przybliżyć ten mało znany, a wyjątkowy, bieszczadzki zakątek! 🙂 Ruszaj w drogę w Bieszczady, jeszcze sporo tajemnic czeka tam na odkrycie! 🙂

  5. Ale wyczekiwałam dzisiejszego dnia! Nie mogę się doczekać, aby przeczytać wszystkie konkursowe artykuły. Próbowałam obstawiać o czym blogerzy będą pisać i Wasz temat bardzo mnie zaskoczył i poruszył. Te historie są niesamowite. Bardzo Wam kibicuję, powodzenia!

    1. Miło czytać, że udało nam się Ciebie zaskoczyć! 🙂 Jest wiele oczywistych miejsc na Podkarpaciu, ale nie brakuje tutaj także tych tajemniczych, takich, o których się nie słyszy lub słyszy bardzo rzadko 🙂
      Już niedługo kolejny wpis, tymczasem zapraszamy także na nasz Fanpage i Instagram, gdzie będą pojawiać się regularne posty! 🙂
      I dziękujemy bardzo, wsparcie wiele dla nas znaczy! 🙂

  6. Ale mnie zaskoczyliście.
    Tak myślałam, że na łatwiznę nie pójdziecie.
    Cudowny wpis o Bieszczadach, których praktycznie nie znam.
    Pierwszy raz w życiu byłam tam kilka lat temu, mieszkałam gdzieś koło Cisnej, gdzie diabeł mówi dobranoc, a zakapiory od rana do wieczora próbowali, czy im się udał bimber.
    Była zima, widoki jak z bajki. Zakochałam się. W ludziach, okolicach, historii.
    Cudowna Wasza opowieść, o miejscach, których nie ma, o ludziach, po których zostały kirkuty.
    Opuszczone wioski, gdzie czasami wilk zajrzy i zawyje z tęsknoty.
    Jestem poruszona, wzruszona i pełna podziwu dla Was.
    Bieszczadzkie tajemnice mnie zachwyciły 🙂
    Serdecznie pozdrawiam!!!!

    1. W Bieszczadach takich miejsc jest dużo więcej. Trzeba tylko zejść z tych bardziej uczęszczanych szlaków, wejść do głuchego lasu, przejść połoniny, nasłuchiwać odgłosów zwierzyny w lesie, zaglądać pod drzewa i paprocie – znaleźć można ślady dawnego świata. Takiego, o którym mało się słyszy, a najlepiej znają ją drzewa, które od wieków obserwowały te miejsca.
      Takie Bieszczady kochamy najbardziej – te nieoczywiste, często trudne, takie, które wyciskają czasem łzy i sprawiają, że serducho bije dużo mocniej.
      Musisz wrócić w Bieszczady i poznać je lepiej. Pokochasz je całym sercem i już zawsze będziesz chciała tutaj wracać. Bo jest tutaj jeszcze tyle do odkrycia…
      Dziękujemy Irenko i ściskamy mocno! Trzymaj kciuki, by ten wpis dotarł jak najdalej i był lekcją dla nas wszystkich. Taką, jak ta wyprawa była lekcją dla nas – najbardziej emocjonalną, wzruszającą lekcją historii, jaką do tej pory przeżyliśmy

  7. Bardzo ciekawy wpis, piękne, mocno klimatyczne zdjęcia. Na pewno się wybiorę szlakiem opuszczonych wiosek. Czekam na więcej tak interesujących wpisów z Podkarpacia.

    1. Już niedługo będzie ich więcej. Zapraszamy również na nasze Social Media – tam będzie pojawiać się więcej podkarpackich treści! 🙂 Dziękujemy pięknie

  8. Zarówno Bieszczady, jak i Beskid Niski mają specjalne miejsce w moim sercu. Nie raz, nie dwa dały mi w kość. Nie raz taplałam się tam po pas w błocie. Przeżyłam kilkunastogodzinne trekkingi i marznięcie w jesiennym deszczu. Ale i tak chętnie tam wracam. 🙂

    1. To, co daje w kość, jest trudniejsze, daje więcej satysfakcji i wzbudza więcej emocji, więc wcale się nie dziwimy, że chętnie wracasz 🙂 Tym bardziej, że to piękne tereny!

  9. Bardzo ciekawy wpis! Nie byłam jeszcze nigdy w Bieszczadach, ale po przeczytaniu Waszej opowieści pełnej klimatycznych zdjęć, z pewnością tam pojadę. Jak będzie okazja, to zabiorę wygodne buty, aparat, chłopaka i odnajdziemy opisane przez Was ścieżki. Trzymajcie się zdrowo ;*

    1. Trzymamy mocno kciuki, by okazja była. I szczerze – nie przejmujcie się brakiem słońca – taka klimatyczna mgiełka i szarości nadają tym miejscom jeszcze większej magii 🙂 Ruszajcie w drogę, bo to niesamowita lekcja historii – jedna z najpiękniejszych! Zdrówka życzymy i dziękujemy! 🙂

  10. Cudownie opisaliscie naprawdę niesamowite miejsca, unikane niestety przez turystów, tak jak historie , które piszą. W dodatku opatrzyliscie je przepieknymi zdjęciami 🙌🙌❤

    1. Cieszymy się, że się podobają, a Tobie jako osobie z tamtych rejonów – tym bardziej wiele dla nas znaczy 🙂 Niesamowite szlaki i już w naszym serduchu jest jakaś taka tęsknota za nimi!

  11. Jestem pod ogromnym wrażeniem tak ogromnej dawki ciekawych informacji i tych pięknych, klimatycznych zdjęć. Kawał dobrej roboty. Czekam na ciąg dalszy. Buziaki i pozdrowienia 😘

    1. Bardzo dziękujemy – tym bardziej, że nie jest to tematyka łatwa i lekka, a bardzo emocjonalna, często bolesna, ale prawdziwa. Już niedługo kolejne publikacje, ściskamy! 🙂

  12. Coś pięknego, niezwykłego tak mocno odbiega od zgiełku tego świata, że najchetniej człowiek by się spakował i udał się na długi urlop w te cudowne miejsca.

    1. W takim razie mamy nadzieję, że kiedyś zdecydujesz się spakować plecak, termos z herbatą, czapkę, rękawiczki i pelerynę i podążysz tym szlakiem. Jeden z najpiękniejszych zakątków, które są tym samym lekcją dla nas wszystkich

  13. Fachowa robota podróżnicy! Jako osoba pochodząca z okolic Bieszczad, czuję się niemalże zobligowany do odwiedzenia opisywanych przez Was terenów.

  14. Doskonały merytorycznie tekst, o jednym z najciekawszych zakątków w Bieszczadach. Dla takiego wpisu warto wejsc do omijanej przez mnie ostatnio sfery internetu… W zasadzie to pierwszy taki konkret w internecie polskim o tych terenach, wyczerpująco i kompletnie. Bo i ich historia jest fascynująca. Klasyczny przykład tego, jak zbrodnicze ideologię wpłynęły na życie zwykłych ludzi. Bo akcje wysiedleń to był przecież ostatni etap dramatu zapoczątkowanego wcześniej austriackim budzeniem nacjonalizmów i nastawianiem przeciw sobie narodów zamieszkujących te ziemie, działaniami OUN, polską przedwojenną antyprawoslawną polityką sanacji i późniejszymi akcjami UPA. Dziś te pozostałości wiosek, mimo że przez swoją nostalgiczną atmosferę piękne i ciekawe, pokazuja nam jak smutne następstwa może wywołać nienawiść i głupota ludzka. Dzięki za wpis.

    1. Dziękujemy Marcin za ten komentarz! Naprawdę wiele dla nas znaczy! Opuszczone, wysiedlone wioski mają piękną atmosferę, ale odwiedzić je powinien każdy, by odbyć lekcję historii Polski i tych miejsc, o których wciąż tak mało się mówi. Bieszczady to nie tylko Połoniny, ale także miejsca, gdzie przelało się wiele łez i których mieszkańców dotknęła wielka niesprawiedliwość. I powinno się o tym mówić jak najwięcej – nie tylko, by poznać tą historię, ale wierzymy, że może to być lekcją i przestrogą na przyszłość, by coś takiego się więcej nie powtórzyło. Być może jesteśmy naiwni, ale wierzymy, że wciąż mogą istnieć wspaniałe, wielonarodowe, tolerancyjne, wielowyznaniowe miejsca i ich mieszkańcy mogą być braćmi tak, jak byli niegdyś tutaj…

  15. Z przyjemnością przeczytałam, czułam się zresztą jakbym szła tam z Wami na szlaku. Nie znam Bieszczad ale jeśli kiedykolwiek się tam wybiorę to na pewno wybrałabym ten szlak. Fascynujące historie, jakże smutne jest to jak polityka potrafi namieszać w życiu ludzi. Nie wyobrażam sobie jak wielki musiał być dramat dawnych mieszkańców. Pięknie tam ale tak milcząco i smutno, natura przytula te miejsca do swojego serca.
    Dziękuje za tę wyprawę, czekam na kolejną.

    1. Pięknie to ujęłaś – “Natura przytula te miejsca do swojego serca” – pasuje idealnie i tak właśnie jest! Bardzo wzruszająca i wielokrotnie bolesna wycieczka przez Bieszczady, ale uważamy, że każdy powinien podążyć nim, by zrozumieć historię tych miejsc. Smutną, bolesną, przepełnioną łzami i niesprawiedliwością. Niech będzie dla nas wszystkich lekcją, by nigdy coś takiego nie miało już miejsca.
      Dziękujemy za komentarz i pozdrawiamy ciepło!

  16. Wyjątkowy post na Waszym blogu! Tragiczna historia mieszkańców, „wyrwanych” ze swoich ziem już na zawsze. Dobrze, że poruszacie takie tematy. Czekam na kolejne wpisy z Podkarpacia. I dzięki Wam czuję się jeszcze bardziej zainspirowana, żeby tam pojechać.

    1. Historia zapomniana, którą chcieliśmy przywołać. Niech będzie lekcją historii dla nas wszystkich, by nigdy już nie doszło do takich tragedii.
      Cieszymy się, że mogliśmy dołożyć swoją cegiełkę, by przekonać Cię, że Podkarpacie warto odwiedzić. A na wszelki wypadek będziemy Cię jeszcze utwierdzać w tym przekonaniu w następnych postach i wpisach!

  17. Bardzo ciekawy wpis! Magiczny, wyczerpujący, z duuużą dawką ciekawych informacji, a do tego oczywiście bardzo smutny i przejmujący. To historie, o których rzadko się mówi, a są częścią naszej polskiej historii.
    Dzięki za ten wpis i czekam na więcej wpisów z Podkarpacia 🙂

    1. Są taką zapomnianą częścią polskiej historii, a powinien ją każdy poznać. Bardzo nas cieszy, że wpis Ci się spodobał i mamy nadzieję, że zachęcił do wycieczki w Bieszczady! 🙂
      Nowe wpisy już niedługo, pozdrawiamy! 🙂

    1. Oj u nas pogoda była bardzo kapryśna! 🙂 Ale taka właśnie idealnie grała nam pod temat tego wpisu. Magiczna mgiełka, szarości wyostrzają jeszcze tematykę opuszczonych dziś wiosek… Dziękujemy!

  18. Bardzo dziękuję, za poruszenie tematu. Przykre jest, że obecne Bieszczady nie sprawiają wrażenia dawnych tętniącym życiem codziennym i trudno sobie je takie wyobrazić. Niestety niewiele pozostałości zostało i odgórnie nikt nie próbuje zachować tej historii. Zaczynam przygodę z Bieszczadach, więc na razie byłam w Zawoju, Łuhu i Jaworcu, a tablice informacyjne pozostawiły we mnie duży niedosyt. Chciałbym zobaczyć mapy wsi, wyobrazić sobie w terenie ich położenie, poznać architekturę. Niestety może to nie być łatwe, podobnie jak znalezienie pamiętających je mieszkańców.

    Jeśli lubicie odkrywać takie historie, to polecam odwiedzić pasmo Orłowińskie Gór Świętokrzyskich wzdłuż niebieskiego szlaku (w tym roku nowo oznakowanego). Wojteczki, Orłowiny i chyba jeszcze jedna zupełnie już zapomniana wioska, zamek b. Jana Muskaty (?) kryją się w tych lasach przepełnionych tragiczną historią. W Orłowinach mieszka jeszcze kilka osób w tym Pani, dla której każdy turysta jest atrakcją i może opowiedzieć o życiu w tym miejscu.

    1. Dziękujemy pięknie! 🙂 Mamy nadzieję, że ten wpis zachęci innych do ruszenia zupełnie innymi szlakami w Bieszczadach i przede wszystkim do poznania tych historii!

  19. Mieliśmy podobne plany pojechania w Bieszczady w tym roku, ale skutecznie pogoda nas przepędziła. Akurat na nasz urlop zapowiadali tydzień deszczu…. Musimy uderzyć tam w następnym roku i chyba właśnie zdecydujemy się na odwiedzenie takich mniej oczywistych miejsc.

    1. Trzymamy za słowo. Pogoda w Bieszczadach często bywa kapryśnia, sami w ciągu tygodnia w Bieszczadach często mieliśmy deszcz i błoto na szlakach. Ale i tak było pięknie i wyjątkowo i ruszylibyśmy tam znowu! 🙂

  20. Świetne zdjęcia ( zwłaszcza te z Bieszczadami we mgle ), dużo ciekawych informacji o mniej znanych miejscach i ich dramatycznej historii. Bardzo przydatne wiadomości praktyczne. Ma się ochotę ruszyć błękitnym szlakiem. Brawo Wy!!
    E i W A

  21. Świetne zdjęcia ( zwłaszcza te z Bieszczadami we mgle ), dużo ciekawych informacji o mniej znanych miejscach i ich dramatycznej historii. Bardzo przydatne wiadomości praktyczne. Ma się ochotę ruszyć błękitnym szlakiem. Brawo Wy!!

  22. Historia opuszczonych wsi naprawdę smutna i przerażająca… Ale dobrze, że o nich napisaliście, dzięki temu więcej osób będzie o nich pamiętać. A wasz film z Podkarpacia to jest sztos! Ujęcia i edycja na najwyższym poziomie! 🙂

    1. Boli nas, że o dawnych Bieszczadach i mieszkańcach tych terenów mówi się dzisiaj tak mało i jakby się o nich zapomina. Nie jest to łatwa historia, przepełniona niesprawiedliwością, ale trzeba o niej mówić i wiedzieć. Bo Bieszczady jeszcze kilkadziesiąt lat temu były zupełnie inne niż dzisiaj.
      Dziękujemy z całego serducha! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.