Chorwacja od lat pozostaje jedną z ulubionych destynacji Polaków i wcale się temu nie dziwimy. Krystalicznie czysta woda, lazurowe zatoki, pyszna kuchnia, oryginalna architektura i południowy klimat pośród setek większych i mniejszych wysp sprawia, że bardzo łatwo się w niej zakochać. Sami z dzieciństwa pamiętamy nasze pierwsze zagraniczne podróże i często wybór padał właśnie na Chorwację. Od tamtych lat minęło sporo czasu, ale widzimy, jak wiele zmieniło się w Chorwacji – powstały nowe hotele, rozbudowała się infrastruktura, ale jest coś, co pozostało tutaj niezmienne. To piękno tego kraju. A w czerwcu 2026 roku mieliśmy ogromną przyjemność tutaj wrócić i odkrywać Chorwację z zupełnie innej, nieznanej nam dotąd perspektywy. Z perspektywy katamaranu.
Rejs dookoła Chorwacji to nie tylko sposób na aktywne spędzanie czasu, ale także relaks i naładowanie baterii w zupełnie inny sposób. To także wyjątkowa podróż, podczas której codziennie budzimy się w innym miejscu, odkrywamy nowe zakamarki, odwiedzamy ukryte zatoki, nieco senne wioski i miasteczka i poznajemy urok Adriatyku z zupełnie innej perspektywy podziwiając Chorwację od strony morza i docierając także w miejsca, które nie zawsze dostępne są dla podróżujących samochodem.

W tym artykule zabierzemy Cię w rejs ze szwedzką firmą More Sailing w Chorwacji, na który wybraliśmy się w czerwcu 2026 roku. Dowiesz się, jak wygląda życie na pokładzie, jak wygląda taki rejs od strony organizacyjnej i dla kogo taki rejs jest przeznaczony. Bo wbrew pozorom nie tylko dla zgranej grupy, która wybiera się tutaj razem. Ale o tym więcej poniżej. Chorwacja i rejs katamaranem/jachtem czekają!
Chorwacja od strony morza – rejs z More Sailing
Jak wyglądają dni podczas takiego rejsu?
Dni podczas takiego rejsu upływają pod znakiem dość regularnego harmonogramu i rytmu. A mimo to, każdy dzień jest zupełnie inny. Zapewnia bowiem inne widoki, zupełnie inne doświadczenia, krajobrazy, a na nocleg zmierzamy codziennie w inne miejsce, dzięki czemu jest bardzo różnorodnie. Dzień na łódce zaczyna się od pysznego śniadania serwowanego przez hosta na pokładzie. Przyznamy, że spodziewaliśmy się dość podstawowych śniadań, a te okazały się bardzo urozmaicone, zdrowe i pyszne – m.in. tosty francuskie, świeże owoce, owsianka, świeże croissanty, jajka w różnej postaci, sery, wędliny, dżemy i więcej.

Po śniadaniu przychodził czas na codzienne spotkanie organizacyjne wszystkich uczestników i załogi, podczas którego skipper pokazywał na mapie i tłumaczył plan na cały dzień. Każdego dnia układał go w oparciu o warunki pogodowe, kierunek wiatru i warunki na morzu tak, byśmy mogli cieszyć się pięknymi miejscami, widokami, ale także by każdy czuł się komfortowo bez obaw o ewentualną chorobę morską. Warto więc pamiętać, że plan takiego rejsu nie jest z góry sztywny – może on się zmieniać ze względu na warunki na morzu. I to jest świetne, bo wybierając się na rejs, czeka nas wiele miejsc, których być może wcześniej w planie nie było. Około godziny 10 ruszamy w rejs – czy to na silniku czy też na żaglu, jeśli wiatr na to pozwala, by po około 2-3 godzinach zatrzymać się w jednej z wielu pięknych chorwackich zatoczek, gdzie zakotwiczymy na kolejne 2-3 godziny. Możemy zażywać kąpieli w lazurowej wodzie, skakać do morza, wybrać się na brzeg, opalać się, spędzać miło czas w swoim towarzystwie, a równocześnie host przygotowuje na pokładzie pyszny lunch, który wspólnie zjemy. Z wielkim entuzjazmem powitaliśmy także pływającego na malutkiej łódce Włocha, który ma swój mały, uroczy „obwoźny” cocktail bar. Każdy z nas zaopatrzył się w świeżo robione przez niego koktaile korzystając z typowo wakacyjnej atmosfery.




Po wspólnym obiedzie mamy jeszcze czas na odpoczynek, aż ruszamy dalej ku destynacji, w której spędzimy noc, po drodze przepływając wzdłuż różnorodnych widoków – a to małe wysepki, a to lazurowe zatoczki, innym razem zaglądamy do wioski czy miasteczka. Po około 2-3 godzinach docieramy do mariny lub zatoczki, w której zadokujemy na bojce. Skipper stara się mieszać noclegi tak, byśmy mogli skorzystać tak z uroków miasteczek wieczorową porą, ale też kameralnych zatoczek bez zabudowań. Zawsze jednak, nawet śpiąc w zatoczce z dala od miasta czy wioski, mamy dostęp do przynajmniej jednej knajpki, do której możemy udać się na kolację. W marinie zaś zawsze mamy także dostęp do portowych łazienek – przynajmniej kilka prysznicy, toalet, umywalki, ciepła woda. Równocześnie możemy także swodobnie korzystać z łazienek na pokładzie – ustaliliśmy jednak, że nie będziemy nadużywać wody na pokładzie, jeśli mamy dostęp do łazienek w marinie – to bowiem wymaga uzupełniania wody na pokładzie. Na nocleg najczęściej dopływaliśmy przed zachodem słońca, dzięki czemu każdy mógł swodobnie ruszyć na spacer czy zwiedzanie wraz z podziwianiem słońca chowającego się za horyzont, a potem na kolację w jednej z knajpek. Mimo, że nie ma żadnego przymusu w tej kwestii – grupa zgrała nam się tak świetnie, że i tak każdego wieczoru jedliśmy razem kolacje we wspólnie wybranych miejscach. Później zaś przesiadywaliśmy pod gwiazdami na pokładzie katamaranu popijając wino i wymieniając się doświadczeniami. Każdy dzień miał z góry ustalony w ten sposób rytm, ale i tak każdy był inny ze względu na to, że codziennie podziwialiśmy nowe, piękne miejsca w Chorwacji.

Nocleg na pokładzie – Chorwacja – rejs
Na pokładzie naszego katamaranu White Ivy były 4 kajuty dwuosobowe dla gości oraz 2 jednoosobowe dla członków załogi. W każdej dwuosobowej kajucie znajdowało się komfortowe łóżko małżeńskie, sporo schowków (szafa, szafka, przestrzeń na bagaże pod łóżkiem), wiatrak, 2 okna (dachowe z moskitierą oraz na ścianie kajuty, dzięki czemu można podziwiać widoki), gniazdka. W obu skrzydłach katamaranu na 2 kajuty przypadała jedna łazienka z toaletą, umywalką i prysznicem z ciepłą wodą. Mogliśmy śmiało z niej korzystać, natomiast jako że 2 noce spędzaliśmy w marinach, gdzie były większe łazienki – kąpaliśmy się właśnie w marinach, a w ostatnią noc na pokładzie, by nie zużywać też nadto wody na pokładzie. Prócz tego pomiędzy dwoma skrzydłami znajduje się duża wewnętrzna przestrzeń salonowo-kuchenna, gdzie Ronja – nasz host – codziennie gotowała prawdziwe cuda. Jest tu duży stół z kanapami, lodówki, kuchenka, piekarnik i mnóstwo schowków, w których można zmieścić mnóstwo przedmiotów. W części zewnętrznej jest kolejny duży stół z kanapami i zadaszeniem oraz stanowiskiem skippera, a w części przedniej katamaranu mnóstwo przestrzeni z wygodnymi siedziskami i leżankami oraz krzesełkami do opalania. Będąc w 8 osób + 2 członków załogi, mieliśmy sporo przestrzeni i każdy mógł spędzać czas tak, jak tylko miał ochotę nie wchodząc sobie w drogę. Jedni oddawali się opalaniu czy lekturze książki, inni wesołym rozmowom, a jeszcze inni z przyjemnością czerpali wiedzę od naszego skippera – Magnusa ucząc się sterowania katamaranem.



Wyżywienie w trakcie rejsu
Byliśmy zaskoczeni jakością wyżywienia! W cenie rejsu są śniadania, obiady oraz przekąski w ciągu dnia oraz napoje. Ale przyznamy szczerze, że nie spodziewaliśmy się takiej kulinarnej różnorodności na pokładzie, szczególnie, że przestrzeń w kuchni jest dość ograniczona. Jak się jednak okazało, hości More Sailing są świetnie przeszkoleni w tej kwestii i potrafią na pokładzie tworzyć prawdziwe cuda. A to krewetki, a to pyszne sałatki, a to makarony, halloumi, gotowane warzywa, hummusy. A nawet… urodzinowy tort! Mieliśmy tą ogromną przyjemność, że podczas rejsu wypadały właśnie urodziny Rudej, a załoga przygotowała dla nas niespodziankę – były balony, piękne dekoracje śniadaniowe, a wieczorem jeszcze tort przygotowany na pokładzie. To były naprawdę wyjątkowe urodziny…

Prócz tego jest także nieograniczony dostęp do darmowych napojów – wody, napojów gazowanych, ale także wina czy piwa. Wieczorem zaś, po zacumowaniu w marinie, kolacje jadaliśmy w lokalnych knajpkach na własny koszt, dzięki czemu mogliśmy spróbować także lokalnych specjałów – w tym pysznych owoców morza.
Warto także dodać, że przed przyjazdem do Chorwacji każdy z uczestników rejsu dostał wiadomość od More Sailing z gotową listą do pakowania, szczegółami podróży, ale także pytaniem o wszelkie alergie, nietolerancje żywieniowe. Jedna z uczestniczek nie mogła jeść laktozy i zawsze miała przygotowywane dla siebie osobne, równie pyszne danie, dzięki czemu nikt nie czuł się poszkodowany przyzwyczajeniami czy alergiami innej osoby, a i uczestnik z taką alergią nie musiał się obawiać o swoje problemy dietetyczne. To bardzo ważne, szczególnie, że w warunkach, gdy jesteśmy całymi dniami na pokładzie jachtu, nie mamy przecież dostępu do sklepów czy restauracji i jesteśmy zdani na to, co zostanie nam zaserwowane przez załogę. Jak się jednak okazuje, każdy jest tutaj zaopiekowany także pod względem kulinarnym.


Aktywny wypoczynek połączony z relaksem i zwiedzaniem
Rejs katamaranem to doskonałe połączenie aktywnego wypoczynku, relaksu i zwiedzania. Każdy dzień wygląda nieco inaczej, bowiem budzimy się w nowym miejscu, ruszamy dalej przed siebie odkrywając urokliwe zatoki, kolejne wysepki, klimatyczne wioski i miasteczka i zawsze pod wieczór zatrzymujemy się w innym miejscu na noc. Dzięki temu żaden dzień tak naprawdę się nie powtórzy. Zachwycamy się w Chorwacji tym, co najpiękniejsze – wspaniałą przyrodą, ciekawą architekturą, turkusową wodą i malowniczymi widokami.

Chorwacja to kraj, który poszczycić się może ponad 1200 wyspami i wysepkami, tym samym jest tutaj co odkrywać. Każdy kolejny dzień przynosi nowe krajobrazy, inne plaże i zatoki, a co za tym idzie świeże doświadczenia wraz z pięknymi wspomnieniami na całe życie. To właśnie ta różnorodność sprawia, że każdy dzień jest tutaj unikatowy. Na katamaranie/jachcie każdy znajdzie coś dla siebie. Można wypoczywać na pokładzie i łapać promienie słońca, zatopić się w lekturze ulubionej książki, spędzać czas na rozmowach z innymi uczestnikami rejsu i załogą. Można także łapać doświadczenie żeglarskie i próbować swoich sił za sterem, pływać w krystalicznie czystej wodzie, odkrywać dno morskie snorklując, spacerować klimatycznymi uliczkami miast i wiosek, albo po prostu delektować się w ciszy spokojem i widokami, które regularnie się zmieniają. To nie są wakacje, podczas których trzeba wybierać między zwiedzaniem, aktywnością a wypoczynkiem. To podróż, podczas której można mieć to wszystko – dokładnie w takich proporcjach, jakie lubisz najbardziej. A do tego docierasz także do miejsc, które nie są dostępne autem. A Chorwacja z perspektywy wody prezentuje się naprawdę wyjątkowo, inaczej.

Co udało nam się zobaczyć podczas rejsu? Chorwacja katamaranem
Nasz rejs, jak wszystkie z More Sailing w Chorwacji startował w Trogiru i tutaj także się on kończy. More Sailing posiada tutaj swoją przystań z widokiem na zabytkowe zabudowania tego pięknego miasta, dlatego też sam rejs połączyć można ze zwiedzaniem Trogiru. Najbliższe lotnisko znajduje się pomiędzy Trogirem a Splitem – oba miasta położone są blisko siebie, warto więc rozważyć także zwiedzanie samego Splitu – w zależności od tego, jak ułożą się Twoje loty.

Dzień 1 – Chorwacja katamaranem
My przylecieliśmy na tutejsze lotnisko dzień przed rejsem i spędziliśmy swoją pierwszą noc blisko mariny w Trogirze spacerując po mieście po raz pierwszy wieczorową porą. Już tego dnia Ronja – nasza host podczas rejsu stworzyła grupę na Whatsappie, do której dodała wszystkich uczestników, dzięki czemu mieliśmy ze sobą kontakt jeszcze przed startem. Mieliśmy ruszyć z Trogiru następnego dnia około godz. 17, ale jako że katamaran gotowy był szybciej, a pogoda nie sprzyjała wędrówkom (ulewny deszcz i burza), mogliśmy wejść na pokład wcześniej (już o 14) i w spokoju poznać się ze wszystkimi uczestnikami i załogą. Żartujemy, że pewnie gdyby świeciło słońce, od razu wszyscy ruszylibyśmy w różne miejsca na pokładzie łapiąc słońce i wiatr we włosy. A dzięki temu, że na początku padało, mieliśmy szansę na intergację w salonie katamaranu. Przywitano nas pysznym poczęstunkiem wraz z prosecco, każdy miał szansę opowiedzieć co nie co o sobie, po czym ruszyliśmy w rejs zostawiając deszcz za sobą.



Na pierwszy wieczór dotarliśmy po około 2 godzinach, gdzie zadokowaliśmy w uroczej mieścinie Maslinica na wyspie Šolta. To malutka miejscowość na zachodnim krańcu wyspy, gdzie czas płynie znacznie wolniej, z dala od zgiełku popularnych kurortów na lądzie. Kamienne domki, nadmorska promenada, malutki port i mnóstwo roślinności sprawiają, że jest to naprawdę wyjątkowe miejsce. W porcie są też łazienki z toaletami, prysznicami, a idąc wzdłuż nadmorskiej promenady przez miasteczko znajdziesz sporo małych knajpek serwujących lokalne specjały. Z naszej strony polecamy szczególnie Restaurację Sakajet oraz Beach Bar Punta, w którym w lecie wieczorami organizowane są wieczorki z muzyką na żywo. Charakterystycznym punktem w Maslinicy jest odrestaurowany XVII-wieczny zamek, który niegdyś chronił ludność przed atakami piratów, a dzisiaj służy jako mały, ale luksusowy hotel. Nieopodal portu znajdziesz także urokliwą plażę kamienistą z lazurową wodą, a także tzw. Sunset Point – świetny punkt widokowy na podziwianie zachodu słońca i okolicznych wysepek.




Dzień 2 – Chorwacja katamaranem
Drugiego dnia, tuż po śniadaniu ruszyliśmy w drogę opływając wyspę Šolta, aż zatrzymaliśmy się w przepięknej zatoce Mala Maslinica, gdzie spędziliśmy typowo wakacyjny czas na kąpielach w lazurowej wodzie, skokach z katamaranu i zjedliśmy pyszny lunch przygotowany przez Ronję. To właśnie tutaj zaskoczył nas Włoch pływający swoją małą łódeczką ze swoim mikroskopijnym, ale jakże świetnym cocktail barem. Trudno było się nie skusić na wakacyjne mohito robione na naszych oczach. W taki upalny dzień każdy miał na to ochotę. Po około 3 godzinach rozłożyliśmy żagle i ruszyliśmy przed siebie zahaczając o kolejnych kilka zatoczek, podziwiając malutkie wioski (m.in. piękna Milna na wyspie Brac), aż dotarliśmy do Stari Grad na wyspie Hvar. Tutaj zadokowaliśmy na noc i świętowaliśmy moje urodziny w przepięknej scenerii starego miasta. Stari Grad to jedno z najstarszych miasteczek w całej Chorwacji i trudno nie oprzeć się wrażeniu, że tu na każdym kroku historia spotyka się z dalmatyńskim klimatem. Kamienne uliczki, małe kamienice, ukryte pomiędzy nimi placyki, a pomiędzy to wciśnięte knajpki serwujące lokalne specjały i bary, które tętnią w lecie życiem. Nie trzeba, ba, nie powinno się tutaj spieszyć – to nie współgrałoby z sielankową atmosferą miasteczka.




Co ciekawe, nad Starim Gradem znajduje się wpisana na listę UNESCO Równina Stari Grad – to starożytny krajobraz pól uprawnych stworzony jeszcze przez Greków w IV wieku p.n.e. Nie mieliśmy czasu, by się tam wybrać, ale spacer po mieście wieczorową porą wraz z pyszną kolacją w lokalnej Restoran Marko (bardzo polecamy – pyszne jedzenie w rozsądnych, nieturystycznych cenach!) był wspaniałym zwieńczeniem tego dnia. Po powrocie na pokład spędziliśmy uroczy wieczór w naszej kameralnej grupce popijając lokalne wino i podziwiając gwiazdy na niebie. Mimo, że w marinie dokuje sporo łódek, każdy szanuje prywatność pozostałych podróżnych – jest cicho, dzięki czemu nikt nie zaburza sobie nawzajem spokoju. W marinie są łazienki z toaletami, prysznicami, ciepłą wodą, z których korzystaliśmy o poranku przed kolejnym dniem rejsu.




Dzień 3 – Chorwacja katamaranem
Trzeci dzień, jak zawsze, rozpoczęliśmy od pysznego śniadania na pokładzie, a dalej ruszyliśmy na żaglach korzystając z tego, że załapaliśmy się na sprzyjające wiatry. Niektórzy szczęściarze podczas rejsu podziwiają delfiny, których w Chorwacji nie brakuje – my niestety nie mieliśmy tego szczęścia. Nie zmienia to faktu, że ponownie podziwialiśmy piękne widoki i nieco bardziej skaliste wybrzeże kolejnych wysp. Na lunch i kąpiele zatrzymaliśmy się w Uvala Stracinska na wyspie Solta. To malutka zatoczka z zaledwie 2 lub 3 kamiennymi domkami i zboczami porośniętymi bujną roślinnością pięknie kontrastującą z lazurową wodą. W zatoczce tej na dnie zobaczyć możesz wrak małej łódki, warto więc mieć ze sobą maskę i rurkę do snorkelingu. Choć przy spokojnej wodzie zobaczysz go nawet bez maski z poziomu pokładu katamaranu.




Po lunchu ruszyliśmy dalej na żaglach podziwiając dramatyczne klify oblewane regularnie falami aż po około 2 godzinach dotarliśmy do malutkiej zatoczki na naszą ostatnią już niestety noc. Tym razem padło na nocleg poza mariną, na bojce w zatoczce Sesula na wyspie Šolta. Jako że każdy katamaran More Sailing zaopatrzony jest także w kilkuosobowy ponton z silnikiem, na brzeg, po krótkiej wycieczce po zatoce, ruszyliśmy właśnie pontonem, by udać się na kolację do pysznej restauracji Šišmiš. Była to nasza ostatnia wspólna, tym samym nieco uroczysta, bo pożegnalna kolacja, postanowiliśmy więc nieco zaszaleć. Steki z tuńczyka, pyszne krewetki, lokalne ryby to zaledwie część tego, co czeka w menu tej położonej poza innymi zabudowaniami restauracji. Jest tu klimatyczny taras z widokiem na zatokę, a po zmroku zapalane są lampki i robi się jeszcze bardziej magicznie. Aż żal, że to już ostatnia noc naszego rejsu… Ale cieszymy się, że mogliśmy zaznać także noclegu poza mariną – to zupełnie inne doświadczenie – z dala od miasta, na łonie natury, cisza aż przeszywa, a kompletna ciemność nocą pozwala lepiej obserwować gwiazdy.




Dzień 4 – Chorwacja katamaranem
Ostatni poranek był inny – wiedzieliśmy bowiem, że jedna z uczestniczek musi dotrzeć na lotnisko o godzinie 7, uznaliśmy więc, że ruszymy w drogę o godzinie…4. I to była prawdziwa wisienka na torcie – oczywiście dla tych, którzy zdecydowali się podnieść o tej dla wielu pewnie szalonej godzinie – a nie było takiego przymusu ani wymogu. Kto chciał mógł po prostu spać – nasz skipper Magnus wszystko przygotował samodzielnie i z kubkiem kawy w ręku ruszył o 4 przed siebie w kierunku mariny w Trogirze. Ogromnie się cieszymy, że my wstaliśmy razem z nim i Ronją, dzięki czemu mogliśmy podziwiać niesamowity poranny spektakl ze wschodzącym słońcem w roli głównej. Przyznamy, że było dość rześko, ale owinięci w kołdrę lub ubrani w kurtkę nie czuliśmy żadnego dyskomfortu. Kto by go zresztą czuł, gdy widoki były tak magiczne? Ci, którzy nie wstali sami przyznawali później, że bardzo żałują i wcale się nie dziwimy. Nie ma nic piękniejszego niż wschód słońca, a szczególnie z poziomu łódki, gdy niebo nieustannie zmienia swoje kolory, a morze jest tak cudownie spokojne delikatnie falując i błyszcząc złotem od wschodzącego słońca.

Do mariny w Trogirze dotarliśmy tuż przed 7, ale mieliśmy jeszcze czas, by zjeść na pokładzie ostatnie wspólne śniadanie, spakować się, przygotować do drogi i na spokojnie pożegnać się z całą ekipą. Ogromnie się cieszymy, że cała grupa – a nikt z grupy (prócz naszej dwójki – jedynej pary na pokładzie) wcześniej się nie znał – stawiając pierwsze kroki na pokładzie kilka dni wcześniej byliśmy dla siebie całkiem obcymi ludźmi z różnych krajów (Polska, Szwecja, Finlandia, Wielka Brytania, Niemcy, Chorwacja). Opuszczaliśmy ten pokład zaś jako bardzo zgrana paczka wymieniając się numerami telefonów ze szczerą nadzieją, że jeszcze kiedyś się spotkamy. I o to właśnie chodzi w tych rejsach – mogą tu dołączyć kompletnie obcy ludzie, także single i wrócić stąd z paczką nowych, świetnych znajomych na kolejne lata. Tym mocniej cenimy cały koncept More Sailing, który daje szansę na taki rejs nie tylko zgranej, znającej się wcześniej grupie, ale po prostu każdemu – czy to parom, czy znajomym czy właśnie pojedynczym osobom.

Po zejściu z pokładu – nasz ostatni dzień w Chorwacji
Po zejściu z pokładu tuż przed 9 rano (wtedy wjeżdżają ekipy sprzątające, mechanicy, robione są zakupy na kolejne rejsy) zostawiliśmy swoje bagaże w bagażowni More Sailing (bez opłat) i ruszyliśmy jeszcze na zwiedzanie Trogiru i okolic. To jedno z tych miast Chorwacji, które zachwyca swoim klimatem od pierwszych kroków i nam podoba się bardziej od zatłoczonego, choć pięknego, Splitu, który odwiedziliśmy kilkukrotnie podczas innych podróży. Zabytkowa zabudowa Trogiru została doceniona wpisem na listę UNESCO i wcale nas to nie dziwi. Tutejszy gąszcz kamiennych uliczek na starym mieście to prawdziwa uczta dla podróżnych. Zaskoczyły nas opłaty za wstępy do katedry św. Wawrzyńca i do baptysterium – jeszcze kilka lat temu wstęp był darmowy, ale do katedry i na dzwonnicę katedry zdecydowanie warto się udać (baptysterium naszym zdaniem nie jest warte swoich pieniędzy, weszliśmy – uważamy, że nie było to warte biletu). Nadmorska promenada pełna jest knajpek, kawiarni, kwiatów, a wchodząc w uliczki znajdziesz wiele sklepików z rękodziełem, pamiątkami czy ubraniami. Jest to oczywiście turystyczne miasteczko, ale nie czuć tutaj tłumów, a atmosfera wciąż pozostaje dość kameralna. Warto też wybrać się na lokalny targ, by zobaczyć tutejsze owoce, warzywa, a także ryby z codziennych połowów.





Po kilku godzinach spaceru po Trogirze, wiedząc, że nasz samolot odlatuje dopiero w środku nocy, zdecydowaliśmy się na wynajem skutera na kilka godzin i objazd wyspy Čiovo, która połączona jest z Trogirem mostem (to na niej znajduje się marina More Sailing). To urocza wysepka pełna bardzo ładnych plaż z lazurową wodą, lasów pachnących śródziemnomorską roślinnością i knajpek w nie-turystycznych cenach. Z naszej strony polecamu objechać sobie całą wyspę – droga w większości prowadzi wybrzeżem, dzięki czemu poznasz różne jej oblicza. Zachwycaliśmy się plażą Kava, ruszyliśmy także na spacer do malutkiego kościółka of Our Lady of Prizidnice, który położony jest malowniczo na zboczu ponad lazurową wodą. Dla tych, którzy szukają nieco innej rozrywki, ciekawym miejscem może okazać się popularny wśród mieszkańców Beach Bar Borrko.




Pod wieczór oddaliśmy skuter i udaliśmy się Uberem (zdecydowanie tańszy niż lokalne taksówki, warto sprawdzać i Ubera i Bolta – ceny niekiedy mocno się różnią) na lotnisko (zapłaciliśmy 6 euro z Trogiru). I naładowani pięknymi widokami, wspaniałymi doświadczeniami i wspomnieniami na kolejne lata ruszyliśmy w drogę powrotną!
Co w cenie takiego rejsu? Chorwacja – rejs
Cena takiego rejsu różni się w zależności od wybranego kierunku (Chorwacja/Grecja/Szwecja/Włochy/Karaiby) i terminu. Jak w wielu przypadkach – taniej jest poza najwyższym, wakacyjnym sezonem. Warto także obserwować oferty First i Last Minute – tutaj bardzo często złapać można atrakcyjne obniżki. Rejsy funkcjonują w stałym trybie sobota-sobota. Nasz rejs – jako wyjazd dziennikarski – był krótszy – 3 noce/4 dni, dzięki czemu mogliśmy zaznać części tego, co czeka na osoby biorące udział w takim regularnym rejsie.




Co jest w cenie takiego tygodniowego rejsu?
- rejs żaglówką/katamaranem ze skipperem oraz hostem
- nocleg w dwuosobowej kajucie na pokładzie jachtu wraz z pościelą i kompletem ręczników z dostępem do łazienki na pokładzie dzielonej na 4 osoby
- śniadania oraz obiady, przekąski w ciągu dnia oraz napoje (woda, kawa, herbata, soki, napoje gazowane, piwo, wino)
- opłaty portowe, paliwo, dostęp do łazienek w marinach
- całodobowa opieka dwóch osób z załogi na pokładzie
- Loty do i z miejsca startu takiego rejsu wraz z transferami z i na lotnisko.
Wszystkie szczegóły wraz z konkretnymi jachtami, terminami i cenami znajdziesz na stronie More Sailing. Używając przy rezerwacju kodu zniżkowego rudeiczarne5 otrzymasz 5% zniżki na wszystkie rejsy. Wieczorami dokujemy codziennie w innym miejscu – w urokliwych wioskach, miasteczkach lub na boi w zatoce, z których zawsze jest dostęp na ląd i do przynajmniej kilku lokalnych restauracji. Tym samym kolacja jest na swój koszt w wybranym przez siebie miejscu. Podczas naszego rejsu stawaliśmy na noc w trzech różnych miejscach, gdzie po samodzielnym zwiedzaniu, spacerach i tak ostatecznie umawialiśmy się na wspólną kolację w wybranej razem restauracji ciesząc się swoim towarzystwem. Nie ma jednak żadnego przymusu – każdy może dowolnie wybierać sobie miejsce i, jeśli ma na to ochotę, odłączyć się od grupy i spędzić czas w samotności. Jest tutaj pełna swoboda i luz.

Co spakować na taki rejs? Chorwacja pod żaglami
- strój kąpielowy i ręcznik kąpielowy
- maskę i rurkę do snorkelingu – jeśli lubisz obserwować podwodny świat – naprawdę warto mieć ze sobą, woda jest bardzo przejrzysta
- buty z jasną podeszwą – na pokładzie można nosić tylko takie, choć chodzi się głównie boso
- okulary przeciwsłoneczne
- krem z filtrem UV
- nakrycie głowy
- krótkie spodenki, koszulki z krótkim rękawem
- bluza i długie spodnie – wieczory i wczesne poranki potrafią być rześkie
- powerbank – ładowanie możliwe jest w marinie, gdy jacht/katamaran jest podłączony do prądu w marinie lub gdy płynie na silniku
- aparat fotograficzny, telefon
- tabletki na chorobę morską (załoga ma także na pokładzie swoje, w razie problemów u pasażerów)
- gotówka – w niektórych miejscach na lądzie nie akceptują płatności kartą – szczególnie w sklepach, warto więc mieć ze sobą nieco gotówki, jeśli masz ochotę coś sobie kupić na miejscu
- dokumenty – dowód osobisty/paszport
- najlepiej miękką torbę/walizkę, z którą łatwiej będzie Ci operować na pokładzie w ograniczonej przestrzeni kajuty. Twarda walizka również się zmieści (m.in. przestrzeń pod łóżkiem), ale jest ona nieco trudniejsza w obsłudze z racji mniejszej przestrzeni.
Chorwacja jest krajem członkowskim Unii Europejskiej, tym samym opłaty w roamingu mają tu dokładnie taką samą wysokość jak te w Polsce, nie ma żadnych dodatkowych opłat. Nie ma więc potrzeby zakupu lokalnej karty SIM. Walutą obowiązującą w Chorwacji jest euro. Podróż do Chorwacji odbywa się na ważnym dowodzie osobistym lub paszporcie.



O More Sailing – nie tylko Chorwacja
More Sailing to szwedzka firma oferująca rejsy z załogą oraz wynajem żaglówek bez załogi. Zrodziła się w 2009 roku jako odpowiedź na brak tego typu rejsów, które dostępne byłyby dla wszystkich. Nie tylko dla grup znajomych, ale także par, rodzin i singli, dla osób, które mają doświadczenie żeglarskie, ale także go nie mają. Dzięki takiemu podejściu, można dołączyć do rejsu bez całej paczki wypełniającej dany jacht – można po prostu dołączyć do grupy niezależnych osób mających ochotę wziąć udział w takim rejsie.

Na dzień dzisiejszy More Sailing rozrosła się z malutkiego lokalnego biznesu do prężnie działającej firmy z flotą ponad 60 żaglówek i katamaranów zatrudniając ponad 200 osób w różnych krajach. More Sailing działa w Chorwacji (Trogir), w Grecji (Preveza), na Karaibach, w Szwecji oraz organizuje także rejsy transatlantyckie, nieco bardziej przygodowe. Osoby posiadające uprawnienia żeglarskie mogą wynająć cały jacht bez załogi, ale fantastyczną opcją jest także udział w rejsie z załogą, w skład której wchodzi wyszkolony, licencjonowany i doświadczony skipper oraz host. Tym samym mamy zapewnione bezpieczeństwo, komfort, nie musimy się martwić o żagle, silniki, postoje w marinach, nawigację, ale także wyżywienie czy kwestie organizacyjne na jachcie. Skipper odpowiada bowiem za naszą trasę i rejs, a host przygotowuje przepyszne posiłki, napoje i o to, by na pokładzie każdy czuł się komfortowo i zajął się tym, na co w danej chwili ma ochotę.
Co jest świetne to fakt, że skipperzy są otwarci na dzielenie się wiedzą i doświadczeniem żeglarskim – jeśli więc masz ochotę – możesz brać czynny udział w żeglowaniu, stawianiu żagli, dokowaniu w marinie i innych czynnościach związanych z jachtem. Nie ma jednak absolutnie żadnego przymusu – można po prostu się relaksować korzystając z uroków rejsu, a kwestie jachtu zostawić profesjonalistom, którzy są z nami na pokładzie przez całą dobę. Piotrek z wielką przyjemnością siadał za sterami chłonąc wiedzę o katamaranach od naszego fantastycznego skippera – Magnusa. Ronja – nasz host – cały czas zaś dbała o to, byśmy codziennie mieli bardzo różnorodne, zdrowe i pyszne dania i napoje sprawiając, że wszyscy namawialiśmy jej do napisania książki z przepisami – to niesamowite, co potrafiła wyczarować w tak małej kuchni!



Chorwacja – czy polecamy rejs z More Sailing?
Niegdyś Chorwacja była jedną z naszych ulubionych destynacji wakacyjnych – jeszcze w czasach, gdy mieszkaliśmy w Polsce i ruszaliśmy w lecie w podróże autem. Były to najczęściej wczasy z namiotem, biwakowanie i eksplorowanie tego kraju podczas wypadów w różne miejsca. Pozwalało nam to jednak odkryć tylko te, które dostępne były autem. A rejs jachtem czy katamaranem daje jednak zupełnie inną perspektywę. Pozwala dotrzeć do ukrytych przed światem zatoczek, do których nie ma drogi dojazdowej, do wysp, które nie są połączone promami z lądem, do wiosek, o których świat zapomniał. A to wszystko w pełnej wygodzie i komforcie mieszkając na pokładzie katamaranu, mając do dyspozycji swój pokój, łazienkę, przestrzeń w środku i na powietrzu. A do tego ciesząc się towarzystwem innych osób, opieką wykwalifikowanej załogi i różnorodnymi widokami. Codziennie śpi się w innym miejscu, każdego dnia dociera się w zupełnie nowe zakamarki tak Chorwacji, ale także innych krajów, bowiem More Sailing organizuje także rejsy we Włoszech, Grecji, Szwecji i na Karaibach.

Przyznamy szczerze, że ruszając na ten rejs nie mieliśmy za bardzo wyobrażenia jak to może wyglądać. Oczywiście dostaliśmy wszystkie informacje od organizatora, ale brzmiało to dla nas aż za…kolorowo? Mieszkając na Malcie nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że na taki rejs można po prostu dołączyć do ludzi, których nigdy wcześniej się nie znało i spędzić z nimi w ograniczonej jednak przestrzeni wiele dni. Dotąd ruszaliśmy na rejsy z paczką naszych znajomych, a na Malcie nie ma dotąd możliwości dołączenia do takiego kilkudniowego rejsu bez rezerwacji całego jachtu dla całej ekipy. I właśnie dlatego po tych kilku dniach na katamaranie, doświadczając tego wszystkiego, co opisaliśmy, jesteśmy szczerze pod ogromnym wrażeniem całego konceptu More Sailing. Bo firma ta otworzyła wrota do czegoś niezwykłego dla dużo szerszej grupy ludzi – nie tylko dla zgranej paczki znajomych, nie tylko dla ludzi z licencjami i doświadczeniem żeglarskim. Ale także, a może właśnie przede wszystkim po prostu dla każdego. Dla osoby, która nigdy nie była na rejsie, dla tego, kto był wielokrotnie. Ale też dla par, dla rodzin, dla znajomych, a także dla pojedynczych osób, które chciałyby wziąć udział w takiej wyprawie, a być może nie mogłyby sobie na to nigdy pozwolić, bo nie są częścią jakiejś większej, zgranej grupy. A takich osób jest naprawdę mnóstwo i ogromnie cieszy, że nie są ciągle stawiane gdzieś z boku, jako te, które nie pasują.




Nasze subiektywne odczucia
Świetne jest także to, że na pokładzie jest z nami cały czas nie tylko doświadczony skipper, który dba o kwestie żeglarsko-portowe i bezpieczeństwo, ale także host, dzięki czemu cały czas czujemy się zaopiekowani i niczym nie musimy się martwić mogąc skupić się na przyjemnościach. Host codziennie przygotowuje na pokładzie kulinarne cuda, a my nie mogliśmy wyjść z podziwu, że w kuchni na łódce da się coś takiego stworzyć! Sam rejs jest także świetnym połączeniem relaksu, aktywności i zwiedzania, przyrody i architektury, dzięki czemu każdy znajdzie tu coś dla siebie. Nie ma żadnego przymusu, na pokładzie jest pełen luz, a dołączając do rejsu mamy szansę poznać nowych, inspirujących ludzi i zawrzeć znajomości na kolejne lata.
Inną kwestią, o której oczywiście musimy pamiętać wybierając się na taki rejs jest ograniczona przestrzeń – w ciągu dnia będziesz na pokładzie łódki, a Twoim pokojem będzie dwuosobowa kabina. Wymaga to dobrej organizacji i współpracy ze współlokatorem, ale także wszystkimi uczestnikami rejsu i przyzwyczajenia do tego, że w jakiś sposób jesteśmy odizolowani od reszty świata. Nie każdemu zapewne będzie to odpowiadać, a przebywanie w grupie czy w tym samym pokoju zawsze jest jakimś kompromisem – w wypadku łódki innym niż przy okazji noclegu w hotelu, z którego w każdej chwili można wyjść. Dla nas to totalnie nie jest problem ani minus, bo lubimy tego typu przygody, różnorodność widoków i atrakcji, które zapewnił nam taki rejs i z wielką przyjemnością wybralibyśmy się ponownie. Był to nasz pierwszy kilkudniowy rejs połączony z życiem, noclegiem na pokładzie i przyznamy, że mamy nadzieję, że będzie jeszcze nie raz okazja przeżyć coś podobnego!

Wpis ten powstał jako nasza osobista recenzja rejsu z More Sailing, na który zostaliśmy zaproszeni w ramach tzw. Press Trip, by osobiście móc doświadczyć takiej podróży i zobaczyć, na czym polega. Dzięki temu mamy możliwość podzielić się z Tobą naszymi spostrzeżeniami i o tym opowiedzieć z własnej perspektywy.
Wybierasz się w podróż?
- Szukasz inspiracji podróżniczych? Zobacz inne nasze posty!
- Zobacz nasze interaktywne przewodniki po Malcie, Gozo i Comino w formie e-booków! Idealne kompendium wiedzy na temat Malty!
- Sprawdź nasz przewodnik po Rzymie – Rzymbook. Jedyny w swoim rodzaju przewodnik po Wiecznym Mieście, który napisaliśmy z Wędrownymi Motylami oraz Lacjumbook – przewodnik po włoskim regionie Lacjum!
- Zobacz naszą nową książkę – przewodnik po województwie podkarpackim – Podkarpackie do zobaczenia!
- Zaglądnij do nas też w social mediach! Tutaj znajdziesz nas na Instagramie, Facebooku i Youtubie!



9 komentarzy
Do tej pory byłem tylko na 3-dniowym rejsie po Zatoce Gdańskiej 🙂
Brzmi bardzo ciekawie! To na pewno także bardzo malownicze doświadczenie 🙂
To pewnie fajna przygoda :). Też miałem zaproszenie od nich
Bardzo nam się podobało, polecamy 🙂
Rejsy w Chorwacji to zawsze dobry pomysł. Byłem wiele razy i zawsze z chęcią wracam😍Jar
Dla nas był to pierwszy taki rejs w Chorwacji, ale coś czujemy, że nie ostatni 🙂
Super przygoda 😊
Bardzo fajna przygoda, szczególnie w takim kraju 😊
I piękne wspomnienia na lata 🙂