Manila – spacer po filipińskiej stolicy!

Manila

Manila. Smutna. Przygnębiająca. Ponura. Totalne zaprzeczenie tego, co widzieliśmy w pozostałych częściach Filipin. Wielki kontrast, ogromna bieda, która bije po oczach. Ale stolicę zobaczyć trzeba.

Z Puerto Princesa złapaliśmy o świcie samolot, by dotrzeć do Manili. Następnego dnia czas zacząć powrót do Europy. Na szczęście jeszcze po drodze czekał na nas przystanek w pięknym Kantonie w Chinach. Długo zastanawialiśmy się, czy naszą filipińską przygodę lepiej zacząć czy zakończyć w Manili. Z jednej strony mogłaby nas zniechęcić na samym początku, z drugiej przytłoczyć na sam koniec, zacierając nieco dotychczasowe pozytywne wrażenia. Dylemat taki sam, jak czy wolisz najpierw dobrą czy złą wiadomość. Decyzję musisz podjąć sam, ale z własnego doświadczenia możemy powiedzieć, że nie warto zatrzymywać się tu na dłużej, tak samo jak w samym Cebu City. Niektórzy lubią wielkomiejski zgiełk I my też nie mamy nic przeciwko azjatyckim stolicom, ale Manila jest nieco inna. Jest strasznie smutna.

Co zobaczyć w Manili?

Ale są w Manili miejsca, które po prostu trzeba zobaczyć. Pierwszą z nich jest na pewno Chiński Cmentarz, drugi w kolejności najstarszy cmentarz w Manili. Dojedziesz do niego miejską kolejką, nieźle działa w chaotycznej Manili. A szczerze, choć hostel, w którym się zatrzymaliśmy, był jednym z najbardziej pozytywnych miejsc w stolicy, to jednak tubylcy są lekko zagubieni jeśli chodzi o transport! Sami zastanawiali się, po co możemy chcieć iść na cmentarz. Cóż, jest to miejsce, którego nie można ominąć będąc w stolicy Filipin!

Cmentarz Chiński

Byliśmy na pewno jedynymi turystami na całym cmentarzu, który, musimy przyznać, robi wrażenie! To bardziej strefa willi z czystymi alejkami niż miejsce pochówku! Grobowce to wielokrotnie spore, luksusowe budynki, z klimatyzacją, własną toaletą, pięknymi zdobieniami, antresolami, własnymi ogródkami. Na pewno w życiu nie powiedzielibyśmy, że jest to cmentarz! Miks kultur, religii, architektoniczna mieszanka, która zapiera dech. Miejsce to bez wątpienia idealnie pokazuje różnice między bogatymi a tymi, do których los się nie uśmiechnął ani za życia, ani po śmierci.

Warto przejść się alejkami, dać się zgubić pomiędzy grobowcami, poszukać perełek. Możesz też skorzystać z lokalnych przewodników, którzy czekają przy wejściu na cmentarz I oferują swoje usługi za opłatą. My, jak zwykle, woleliśmy sami dać się ponieść we własnym rytmie I kierunku. Przygotuj się jednak I spróbuj się nie zgubić, chiński cmentarz zajmuje 5.4hektara, jest potężny!

Cmentarz Północny

Niesamowicie intrygującym miejscem jest North Cementary, czyli Cmentarz Północny. Miejsce słynne nie tyle z grobowców, co ze względu na ludzi, którzy na cmentarzu mieszkają. Pamiętamy, jak kiedyś oglądaliśmy podróżniczą relację z tego miejsca, nie mogliśmy go więc ominąć. Przy wejściu strażnik pilnuje, by nikt, kto wchodzi nie robił zdjęć, chyba że masz pozwolenie. To jednak dom dla wielu tubylców, oczekuje się więc, że zostanie uszanowana ich prywatność. Pozwolenia nie mieliśmy, toteż zdjęcie zrobiliśmy tylko na wejściu:

Cmentarz, gdzie mieszkają ludzie…

Pomiędzy grobowcami, wielokrotnie kilkupiętrowymi, tubylcy prowadzą swoje mini sklepiki, dzieciaki biegają boso z psami, tubylcy ucinają sobie drzemkę na grobach, kobiety wieszają pranie pomiędzy miejscami spoczynku, mieszkańcy biorą kąpiele w cmentarnych toaletach. Życie toczy się normalnie, jak każdego dnia. Cmentarz północny to dom dla setek ludzi, mają tu swój świat, ubogi, prosty, dla wielu z nas szokujący, ale tak właśnie jest. Widać olbrzymią różnicę między chińskim a północnym cmentarzem. Tu nie ma luksusowych, klimatyzowanych, pięknych grobowców, królują skromniejsze, które służą jednocześnie jako domy dla tych, dla których to centrum życia. Spacerowaliśmy, oglądaliśmy, spotkaliśmy się z uśmiechami mieszkańców, ale także smutkiem na ich twarzach. To inny świat, który warto spróbować zobaczyć z innej perspektywy I zrozumieć.

Chinatown

Kolejny przystanek? Centrum I Chinatown! Typowy dla chińskich dzielnic misz-masz, zgiełk, tłum! I, jak wszędzie w Manili, wszechobecna bieda. Tu już nie jest tak sterylnie jak na poprzednich wyspach. Z resztą wystarczy spojrzeć…

Na ulicy kupisz wszystko, zobaczysz dzieciaki boso biegające między samochodami, proszące o kilka pesos, starców. Znajdziesz też typowe chińskie knajpki z chińskimi dim-sumami I przysmakami, których ciężko sobie odmówić. Kable zwisają Ci tuż nad głową, z każdej strony słyszysz trąbienie, krzyki, zgiełk miasta. W XIX wieku Chinatown było centrum biznesowym, finansów I bankowości całej Manili, gdzie toczyło się życie stolicy, dziś jest wielkim targowiskiem.

 

Dzielnica kolonialna

Jest też dzielnica kolonialna, centrum życia studenckiego stolicy, gdzie kolorowe, kolonialne budynki sprawiają, że czujesz, jakbyś przeniósł się w zupełnie inne miejsce. Mnóstwo tutejszych studentów także ożywia okolicę! 🙂 Warto pospacerować, zaglądnąć też do tutejszej katedry, można też przejechać się rikszą.

Intramuros i Fort Santiago

Warto również zaglądnąć do Intramuros I Fortu Santiago. Intramuros to hiszpańska cytadela wybudowana jeszcze w XVI wieku. Niegdyś w jej ramach znajdował się olbrzymi plac, alejki, kościoły, uniwersytet, eleganckie domy bogatych. Niestety trzęsienia ziemi zniszczyły wiele z tych budynków I do dziś nie zostały odbudowane. Jest to jednak przyjemne, pełne historii miejsce, gdzie można przespacerować się po murach I zaczerpnąć historii, ciekawa odmiana dla głośnej Manili.

Rizal Park

I oczywiście Rizal Park lub jak to mówią tubylcy – Luneta. Miejsce pikników, spotkań mieszkańców na łonie natury pośrodku miasta. Fontanny, ogród japoński (sprawdź godziny otwarcia), tu toczy się życie miasta – studenci przychodzą spotkać się ze znajomymi, rodziny organizują pikniki, dzieci biegają z balonami I watą cukrową, uliczni muzycy grają…

Manila nocą…

Nocą zaś Manila ma inny obraz. Kluby nocne ze striptizem, starsi Europejczycy z młodziutkimi Filipinkami spacerują po ulicach od baru do baru, bezdomni I ubodzy układają się do snu na chodnikach, jeden obok drugiego, szczury biegają pomiędzy nimi. Jedni budzą się do życia, inni kładą się spać, by przetrwać kolejną noc. Kobiety do towarzystwa zaczepiają turystów ze swoim bezczelnym, wyuczonym, prowokacyjnym uśmiechem na twarzy. Jemy kolację, pijemy piwo I wracamy do hostelu, następnego dnia czas ruszyć ku Europie, czeka nas jednak 11-godzinny przystanek w Kantonie, który chcemy odwiedzić choć na kilka godzin!

Manila subiektywnie

Manilo. Byłaś bardzo smutnym miejscem. Tak innym od pozostałych, które odwiedziliśmy na Filipinach. Szukaliśmy miejsc ciekawych, znaleźliśmy kilka, a jednak wciąż mamy uczucie szarości tego miasta. I tą azjatycką stolicę będziemy wspominać ze smutkiem. Ale trzeba przekonać się na własnej skórze! Następny przystanek – Chiny – Kanton (Guanghzou)!

Chcesz poczytać więcej o naszej podróży po Filipinach?

Zaglądnij do naszych wpisów tutaj

48 myśli na temat “Manila – spacer po filipińskiej stolicy!

    1. Oj tak, rzeka jest straszna, ale taka wlasnie jest, bez filtrow, rzeczywistosc sama w sobie, niestety. Zapraszamy czesciej! Pozdrawiamy?

  1. Wiele ciekawych rzeczy nasluchalam sie od znajomego na temat Filipin, a ten artykul tylko je potwierdza.
    Jka na razie ta destynacja nie ejst w moich planach, ale przyjmenie bylo poczytac.

    1. Filipiny sa niesamowite, roznorodne, pelne sprzecznosci i kolorow. Dla nas to byl swietny kierunek, tez z racji tego, ze kazda wyspa jest zupelnie inna, mozna sie poczuc jakbysmy sie przemieszczali pomiedzy roznymi panstwami, a nie pomiedzy wyspami wchodzacymi w sklad tego samego panstwa! Dziekujemy bardzo i pozdrawiamy?

  2. Niesamowite kłębowisko – to jest to co mi przychodzi do głowy widząc zdjęcia i czytając opisy. Nie lubię takich miast bo człowiek wyjeżdża z nich i czuje się jakiś taki lepki i przygnębiony. Też widziałam ten dokument o życiu na cmentarzu – wstrząsające. Dopiero wtedy nabiera się zdrowej perspektywy na otaczające nas codzienne problemy.

    1. Oj tak, czlowiek zaczyna sie zastanawiac, dlaczego my tyle narzekamy i nabiera dystansu do swojego zycia. Przygnebiajace, ale prawdziwe, czasem i takie miejsca warto odwiedzic i docenic to, co mamy! Pozdrawiamy cieplo! ?

  3. ojeeeeju.. Ja tez wiele słyszałam na temat Filipn. Mieszkam w Norwegii, żona naszego znajemgo jest Filipinką. Kiedy stawiali tam dom – mężczyźni z okolic bili się o to by móc pracować na tej budowie.
    Masakra. 🙁
    Smutne ale prawdziwe. Z chęcią bym się wybrała by zobaczyć to na własne oczy i po raz kolejny docenić to co mamy na co dzień a co wydaje nam się takie oczywiste.

    1. Oj tak, niestety nie doceniamy, co mamy poki nie widzimy, ze ktos moze miec gorzej, duzo gorzej, smutne to. Filipiny warto odwiedzic, jest mnostwo niesamowitych miejsc, ale dobrze tez zobaczyc te szare i smutne, wtedy inaczej spoglada sie na swoje zycie… Pozdrawiamy cieplo! ?

    1. No niestety, posrod pieknych i kolorowych miejsc sa tez te brudne i smutne… Ale i tego trzeba zaznac e podrozy! Pozdrawiamy cieplo! ?

    1. Szczerze mowiac w zadnej odwiedzonej dotad przez nas azjatyckiej stolicy nie bylo tak smutno i brudno. Hanoi, Bangkok, Kuala Lumpur, Phnom Penh az takie nie sa… Dziekujemy bardzo i pozdrawiamy! ?

  4. Oglądając zdjęcia i czytając takie relacje do człowieka dochodzi jak ma w życiu dobrze. Wydaje mi się, że to nasze narzekanie bardzo często wynika właśnie z tego, że nie do końca uświadamiamy sobie w jakich warunkach żyją inni ludzie. Bardzo przydatny wpis.

    1. Otóż to! Oglądając takie miejsca możemy nabrać dystansu do swoich “problemów”, które okazują się błahe w porównaniu z tym, jak ciężko mogą mieć inni. Warto docenić, co mamy i przestać narzekać, podnieść głowę do góry, uśmiechnąć się ciepło i pomyśleć sobie w duchu – tak, jestem wdzięczna/y za to, co dał mi los! Pozdrawiamy ciepło! 🙂

    1. Podróż była mocno kombinowana – z Malty do Rzymu, z Rzymu do Kantonu, z Kantonu do Manili, ale dzięki temu bilety były baaaardzo tanie 🙂 Oj tak, reportaż byłby z tego świetny, szkoda tylko, że nie mogliśmy robić zdjęć na Cmentarzu, na którym mieszkają ludzie, to wymaga specjalnego pozwolenia od rządu. Ale zobaczyliśmy i wspomnienia zostają na zawsze, a tego nam przecież nikt nie zabierze…Chinatown tak, wszędzie wyglądają bardzo podobnie! Pozdrawiamy ciepło! 🙂

    1. Czasem trzeba odwiedzić nawet te smutne miejsca, by nabrać dystansu i docenić to, co mamy. Poza tym, nie wszystko, co odwiedzamy jest piękne jak w albumach biur podróży i to trzeba wiedzieć! 🙂 pozdrawiamy ciepło 🙂

    1. Podróże nas uczą szacunku do naszego świata, warto wybrać się też do miejsc, które nie są najpiękniejsze, daje to kopa do działania, otwiera oczy! 🙂 Pozdrawiamy ciepło!

    1. Też nas to przeraża…stąd ostatnio regularnie bierzemy udział w Clean Upach morza, zbieramy śmieci z plaż, staramy się maksymalnie zredukować użycie plastiku w naszym domu, kropla w morzu, ale musimy zacząć od siebie i najbliższego otoczenia, by dokonać zmiany, zachęcamy także i Ciebie! 🙂 Pozdrawiamy ciepło 🙂

  5. Strasznie smutna ta Manila z Waszego opisu… Nie byłam na Filipinach, więc sama nie ocenię, ale nie słyszałam jeszcze nic pozytywnego o Manili. I mimo że to nie są rajskie obrazki, to cieszę się, że napisaliście ten tekst. W końcu podróże to nie tylko palmy i plaże 🙂 a takie doświadczenia na pewno otwierają oczy

    1. Bardzo otwierają i uczą, by doceniać to, co mamy, nie warto omijać te smutne miejsca, bo tak jak mówisz, podróże to nie tylko palmy i piękne widoki, jak w albumach biur podróży. Dziękujemy pięknie i pozdrawiamy słonecznie! 🙂

    1. Zupełnie inne jest nasze wyobrażenie! Ale warto zobaczyć, lubimy oglądać cmentarze, wiele mówią o mieszkańcach i ich tradycjach. A Manila…no niestety dla nas to najsmutniejsza azjatycka stolica…

    1. Trzeba zobaczyć, nawet jeśli miejsce nie grzeszy urodą! Nie wszystkie miejsca na świecie są urokliwe, ważne jednak, by były prawdziwe! 🙂 Pozdrawiamy ciepło 🙂

  6. Ogladając to wszystko można dostac depresji i strzelic sobie w łeb-(
    Straszne miasto.
    Filipiny są cudowne poza miastami.Mam znajomych ,którzy tam mieszkają na stałe, wyjechali z Polski i zapraszają,prowadzą pensjonaty,na szczęście nie w Manilii.
    Co do Manilii, mam znajomego ,który od wielu lat prowadzi pomoc dla dzieci z cmentarza w tym mieście.Robi aukcje, zbiera fundusze,prowadzi fundację.Poświęcił się tym dzieciakom całkowicie.Pomaga im w urządzeniu świetlicy,wyposażeniu szkoły.Sami wpłacamy datki na pomoc dla tych dzieciaków do jego fundacji.Bieda tam niewyobrażalna i brak wszystkiego.
    Dzięki za ten post!
    Jak zacznę na coś narzekac, to sobie wejdę do Waszej galerii i mi przejdzie.Nie wiemy,ile mamy!
    Serdecznie pozdrawiam-)))))

    1. Oj tak, spacerując po takim miejscu zaczyna się doceniać to, co mamy, a nasze narzekania stają się czymś wręcz nieakceptowalnym. Nie tylko Manila jest taka, podobnie jest w Cebu City, aczkolwiek Manila, jako stolica, zbiera w sobie wszystko, co najsmutniejsze, najbiedniejsze…Warto zobaczyć, by nabrać dystansu do własnych oczekiwań. Tak wiele mamy, a nie zwracamy na to uwagi.
      Cmentarze, na których żyją ludzie pozostaną dla nas niezapomnianym przeżyciem…jak można zaaranżować przestrzeń grobowców, by można tam było życ…Fantastycznie, że pomagacie, oby jak najwięcej pomocy z całego świata szło w kierunku dzieciaków, by miały perspektywy innego życia, by dostały swoją szansę. Sami też się chętnie przyłączymy!
      A poza wielkim miastem na Filipinach sami byśmy chętnie zamieszkali! Spotkaliśmy mnóstwo mieszkających tam Europejczyków, prowadzących własne pensjonaty, centra nurkowe, agencje turystyczne. Raj na ziemi, ale wrócimy tu jeszcze!
      Pozdrawiamy cieplutko! 🙂

  7. Manila, z filmów czy opowieści kojarzy mi się z miastem chaosu. I częściowo trochę to widać na Waszych zdjęciach. Ale z drugiej strony jest tam trochę uporządkowanych, ładnych miejsc 🙂

    1. Chaos, jak w zasadzie większość azjatyckich stolic. Manili daleko do Singapuru, ale też nie ma o czym mówić, zupełnie inne państwo i standardy. Smutno było spacerować po Manili, ale tak jak mówisz, znajdą się też miejsca nieco uporządkowane. Najsmutniej jest jednak nocą, gdy chodniki zamieniają się w noclegownie tysięcy ludzi…Zaczyna się doceniać to, co mamy jeszcze bardziej.
      Pozdrawiamy ciepło! 🙂

  8. Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie to miejsce 😉 Nasi przyjaciele byli teraz 3 tygodnie na Filipinach, koniecznie musimy zapytać ich o relację 😉

    1. Musimy rozróżnić filipińskie wyspy od samej stolicy. Byliśmy na kilku i są wspaniałe, kolorowe, ludzie uśmiechnięci, wszędzie czysto, ąz sterylnie a widoki zapierają dech w piersiach. Manila to inny świat, nie oceniajmy całego kraju po stolicy. Zaglądnij do naszych pozostałych wpisów o Filipinach, znajdziesz tam mnóstwo kolorów i superlatywów! 🙂 Pozdrawiamy ciepło!

  9. Aż jestem zdziwiony. Zawsze całą Azję odbierałem jako chaotyczną, ale bardzo pozytywną. Powiedzcie – czy jednak ostatecznie warto wybrać się do Manili, czy lepiej sobie odpuścić i ten czas poświęcić na coś mądrzejszego ?

    1. Naszym zdaniem warto. Jest kilka atrakcji turystycznych, które robią wrażenie, a poza tym ciężko próbować zrozumieć Filipiny nie widząc właśnie kontrastów, które czają się w stolicy, miejscu zupełnie innym niż pozostałe filipińskie miejsca. My nie żałujemy, że pojechaliśmy do Manili, trzeba z resztą poznawać i te kolorowe i piękne, jak i te smutne i prawdziwe miejsca, by móc nabrać pełnego obrazu. Dodatkowo, spacerując po Manili zaczynasz doceniać to, co masz, przestajesz narzekać, nabierasz dystansu do swojej własnej rzeczywistości. Jedź i zobacz! Pozdrawiamy ciepło 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.