Zwiedzanie Libanu – co warto zobaczyć w Libanie?

Zwiedzanie Libanu – co warto tutaj zobaczyć? To pytanie pojawia się w głowie każdego, kto zerka na mapę Bliskiego Wschodu. Wybierasz się do kraju drzewa cedrowego i zastanawiasz się jakie są tutaj atrakcje? Nie wiesz, jak samemu zorganizować swoją podróż dookoła Libanu? A może nie wiesz, czy w ogóle warto wybrać się do Libanu? Ten post przybliży Ci najpiękniejsze miejsca Libanu i pomoże odpowiedzieć na pytanie – co robić i zobaczyć w tym kraju. Zabieramy Cię w podróż i przedstawimy tutaj nasz subiektywny przewodnik dookoła jednego z najbardziej różnorodnych państw Bliskiego Wschodu! Jednym słowem, zaczynamy wspólne zwiedzanie Libanu!

Zwiedzanie Libanu – krótka charakterystyka 

Liban jest malutkim państwem, położonym na Bliskim Wschodzie, pomiędzy Izraelem a Syrią, nad Morzem Śródziemnym. Nazwa państwa pochodzi ponoć z języka semickiego i oznaczać ma kolor biały, który odnosić się ma do gór libańskich, pokrytych śniegiem. Nie każdemu Liban kojarzy się właśnie ze śniegiem i górami, a to duży błąd! Bo podróżując tutaj, zwłaszcza w zimie, tutejsze góry i śnieg potrafi dynamicznie zmieniać plan podróży! Warto więc się dobrze przygotować, ale także zostawić sobie pole do pewnej elastyczności i zmiany planów, w przypadku zmiany warunków pogodowych w górach. Odnosi się to głównie do atrakcji, do których by się dostać, należy przejechać przez libańskie góry.

Pas nadbrzeżny należy do nieco bardziej płaskich terenów, podczas gdy im bardziej wgłąb państwa, tym bardziej górzyście. Planując więc swoją podróż dookoła państwa cedrów, nie zakładaj ścisłego rozkładu jazdy, a daj sobie możliwość zmiany i przearanżowania planu zwiedzania Libanu. Myślisz, że w tak malutkim państwie nie ma co robić?

atrakcje-baalbek

Zwiedzanie Libanu – czy tutaj jest co robić?

Tak mało mówi się o Libanie, że wydawać by się mogło, że nie ma tutaj co zwiedzać! Nic bardziej mylnego! Prawda jest taka, że Liban jest jednym z najbardziej różnorodnych krajów Bliskiego Wschodu i każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Dodatkowo, Liban jest państwem kontrastów. Nowoczesność obok starożytnych ruin. Muzułmańskie meczety tuż obok katolickich świątyń. Arabskie targi tuż obok pięknych XX-wiecznych, eleganckich kamienic. Do tego wszystkiego kuchnia, której aromaty uzależniają od pierwszego spróbowania! I ludzie – tak ciepli, tak życzliwi, tak otwarci, że nie zapomnisz ich nigdy i ciężko Ci się będzie z nimi rozstać! Jeszcze masz jakieś wątpliwości, co do zwiedzania Libanu? Nie powinieneś, ale na wszelki wypadek zobacz sam, co warto zwiedzić w Libanie!

Zwiedzanie Libanu – co warto zobaczyć w Libanie? Subiektywny przewodnik

W tej części posta znajdziesz miejsca, które według nas warto odwiedzić będąc w Libanie, wraz z krótką charakterystyką każdego z nich. Jeśli planujesz zwiedzanie Libanu, mamy nadzieję, że ta lista przyda się podczas Twojej własnej podróży. Zatem, co warto zobaczyć w Libanie podczas kilkudniowej podróży?

Tripoli

Drugie co do wielkości miasto Libanu, które tak bardzo różni się od stolicy kraju! Tutaj czuć ducha Bliskiego Wschodu i islamu. Nic dziwnego, bowiem Tripoli zamieszkane jest w większości przez muzułmanów, którzy stanowią 80% mieszkańców. Dlatego też np. w Tripolisie ciężko dostać choćby alkohol.

Tripolis założone zostało jeszcze przez Fenicjan, stanowiąc potężny port, którym jest z resztą po dziś dzień. Miasto podbite zostało przez Krzyżowców, dlatego też znajdziesz tutaj największy w Libanie fort Krzyżowców, którym jest tutejsza cytadela. Położona malowniczo na wzgórzu w samym sercu miasta, zapewnia doskonałe widoki na okolice! Za czasów Ottomańskich, cytadela została przebudowana, stąd znaleźć tutaj można sporo typowo osmańskich detali. Co ciekawe, ponoć istnieją tutaj podziemne tunele, które służyły liderom do ucieczki w razie ataku wrogów. Dzisiaj tunele są ponoć w większości zalane. Bilet wstępu kosztuje 5000 funktów libańskich.

cytadela-w-tripolis

Z cytadeli jest rzut beretem do tutejszych souków! Typowo arabskie uliczki ze straganami, zapewniają nie lada atrakcję. W Tripolisie istnieje aż 9 souków, gdzie można nie tylko kupić różne rękodzieło, ale także smacznie zjeść lokalne specjały! Niektóre z nich zbudowane są na terenie dawnych łaźni. Dookoła zobaczysz także mnóstwo wielowiekowych, typowo ottomańskich meczetów, z których 5x dziennie usłyszysz śpiew muezina wzywający na modlitwę. Poza godzinami modlitw, nie ma problemu, by wejść do środka do meczetów, bez względu na Twoje wyznanie. To jednak nie tyczy się Wielkiego Meczetu Mansouri, który otwarty jest jedynie na czas modlitw. Dlatego też nie mogliśmy niestety wejść do środka. Daj się ponieść nogą na starym mieście Tripolisu – Tal i poczuj się jak w sercu Bliskiego Wschodu. Atmosfera jest niepowtarzalna!

zwiedzanie-libanu-co-zobaczyc

Orient Express

Absolutną petardą jeśli chodzi o atrakcje Tripolisu jest opuszczony dworzec kolejowy! Jest nieco oddalony od centrum miasta, więc będziesz musiał tutaj podjechać, ale bez problemu trafisz, wpisując na mapie Historic Railway Station Tripolis. Znajduje się ona w dzielnicy Al-Mina, która jest częścią miasta zamieszkaną głównie przez chrześcijan. Tutejszy dworzec kolejowy był niegdyś przedłużeniem słynnej Orient Express – kolei utworzonej końcem XIX wieku, która prowadziła z Paryża aż do Stambułu! Przez wiele lat działalności zmieniała swoje trasy, a początkiem XX wieku utworzono odnogi, które prowadziły także do Tripolisu właśnie! To przedłużenie operowało od 1911 roku, mocno jednak ucierpiało w I wojnie światowej. Nie operuje już od lat, ale wciąż możesz tutaj zobaczyć stare pociągi, pozostawione samym sobie i hale pełne street artu! Wstęp wolny, mało kto tutaj dociera, więc nie spotkasz tutaj tłumów.

Rahid Karame Fairground

Coś dla fanów modernizmu! Słynny architekt modernistyczny – brazylijski Oscar Niemeyer zostawił po sobie ślad także w Tripolisie! Mowa o Rahid Karame Fairground! Niemeyer miał w Tripolisie zaprojektować specjalny park modernistyczny, który miał być wizytówką miasta. Budowę, owszem, zaczął, ale już nigdy nie skończył! Przerwała mu bowiem wojna domowa, która wybuchła w 1975 roku. Co ciekawe, po zakończeniu wojny domowej, nigdy nie wznowiono budowy parku. Wielkie betonowe kontrukcje otoczone skwerami i kwiatami, stoją, jak przed rozpoczęciem budowy, a wiele z nich dzisiaj grozi zawaleniem. Plany remontu póki co spaliły na panewce, a park otoczono ogrodzeniem i wejście nie jest tak łatwo znaleźć. Teoretycznie nie można tutaj wchodzić, w praktyce lokalsi przeskakują ogrodzenie, a po kilku minutach negocjacji ze strażnikiem, zostaliśmy tutaj wpuszczeni razem z autem na pół godzinki.

Park rzeczywiście robi wrażenie, szczególnie jego ogrom! Znajdziesz tutaj potężny łuk, który miał być amfiteatrem, ogromną halę w kształcie grzyba, w środku której wciąż wiszą druty nieukończonej budowy. Niesamowita akustyka w środku aż zachęca do organizacji tutaj koncertów, ale minęło już wiele lat, a budynki nigdy nie przeszły żadnego remontu. Trochę szkoda, że miejsce z takim potencjałem, się dzisiaj marnuje, ale władze nie mają póki co planu, co z tym zrobić.

 

Anfeh

Wioska rybacka zamieszkana ledwie przez 6500 osób, z czego większość to Grekokatolicy. Jak wiele wiosek w Libanie, także i Anfeh opuściło wiele rodzin, które wyemigrowały do Ameryki Południowej czy do bogatszych krajów Bliskiego Wschodu, w poszukiwaniu dostatniego życia. Ci, którzy tutaj pozostali, w większości zajmują się połowem ryb, a także produkcją… białego złota! Tak bowiem nazywana jest sól wydobywana z tutejszych nadbrzeżnych salin.

Anfeh często nazywana jest nieśmiało Santorini Bliskiego Wschodu! Dlaczego? Głównie ze względu na biało-niebieskie drewniane domki na wybrzeżu! Wioskę znajdziesz pomiędzy Bejrutem a Tripoli, jeśli masz czas, pamiętaj, by się tutaj zatrzymać na kilka chwil. Anfeh (nazywane też Enfeh) słynie nie tylko z biało-niebieskich domków, ale także z wielu drewnianych wiatraków, porozrzucanych na wybrzeżu. Pięknie wyglądają o zachodzie słońca! Zimą miejsce to jest zaspane, nieco opuszczone. W lecie ponoć tętni życiem, stając się jednym z ulubionych wypoczynkowych miejsc dla Bejrutczyków, a także rodzin libańskich, które wyemigrowały i wracają tutaj na wakacje w lecie! Warto zatrzymać się na chwilę i zarzyć tutejszego spokoju, szczególnie o zachodzie słońca!

wiatraki-w-libanie

Tyre

Miasto na południe od Bejrutu, będące dzisiaj pod kontrolą Hezbollahu, uznawanego przez wiele państw świata za organizację terrorystyczną. Dlatego też zobaczysz tutaj wiele anty-amerykańskich symboli i pro-irańskich plakatów. Nie masz się jednak czym martwić, Hezbollah robi wszystko, by obcokrajowcom nie spadł włos z głowy. Sprzedaje nawet pamiątki ze swoim logiem! Przy wjeździe do regionu kontrolowanego przez Hezbollah zobaczysz check pointy.

hezbollah-liban-bezpieczenstwo

Tyre było miastem założonym jeszcze przez Fenicjan i było głównym ośrodkiem ich potężnego na tamte czasy imperium. To stąd ruszały statki na podbój Morza Śródziemnego i tutaj zapadały wszystkie kluczowe decyzje Fenicjan. Z czego słynął przez wieki? Głównie z produkcji rzadkiego rodzaju purpury – zwanej tygrysią. Barwnik otrzymywano z wymarłego już dzisiaj gatunku ślimaka, a odcień zależał od tego, jak długo ślimak był suszony na słońcu. Purpura z Tyru zarezerwowana była głównie dla władców w starożytności.

Przez wieki Tyr uchodził za niemożliwy do zdobycia, głównie ze względu na swoje położenie i wysokie klify. Udało się to dopiero Aleksandrowi Wielkiemu, który po 7miesięcznym oblężeniu podbił miasto i połączył wyspę, na której leżał Tyr groblą z lądem.

Rzymskie ruiny w Tyrze

Będąc w Tyrze nie można ominąć tutejszych rzymskich ruin, które wpisane są na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO! Ruiny pochodzą z III wieku i po dziś dzień wciąż odkrywa się ich kolejne części. Mówi się z resztą, że cały Tyr wybudowany jest na rzymskich ruinach, więc nigdy nie będzie możliwe odkrycie całości. W tutejszych rzymskich ruinach znajdziesz ślad czasów, gdy stosunki między Libanem a Izraelem jeszcze nie były tak napięte! Bowiem przez sam ich środek przebiegają tory, które pamiętają czasy, gdy przejeżdżał tędy pociąg do izraelskiej Hajfy! Dziś jednak tory od wielu lat nie są w użyciu i obrastają mchem i kwiatami. Wstęp do rzymskich ruin Al Bass, w samym sercu Tyru, kosztuje 6000 funtów libańskich.

ruiny-starozytne-w-tyrze

Nie zapomnij także przespacerować się tutejszymi soukami, czyli arabskimi straganami, gdzie znajdziesz mnóstwo lokalnych pyszności i będziesz miał szansę pogawędzić z lokalsami. Dalej zaś przespaceruj się nadmorską promenadą! Bowiem plaże w Tyrze uznawane są za jedne z najpiękniejszych w Libanie! Jasny i delikatny piasek kusi kąpielą, a w ciągu dnia zachęca wędkarzy do oddania się swojemu hobby.

Nie zapomnij także o wizycie w rzymskim Hipodromie! Mówi się z resztą, że zwiedzanie Libanu bez zobaczenia Hipodromu w Tyrze, jest niekompletne! Troszkę krążyliśmy zanim znaleźliśmy wejście do tutejszych ruin, a okrążanie Hipodromu zajmuje sporo czasu ze względu na jego ogrom! Bowiem Hipodrom w Tyrze jest jednym z największych Hipodromów starożytnego Rzymu na świecie! Był w stanie pomieścić aż 40 tysięcy widzów, którzy uwielbiali tutaj przychodzić! Bilet wstępu kosztuje 6000 funtów libańskich.

Sidon

Sydon, nazywany inaczej Saida, było niegdyś miastem fenickim, słynącym przede wszystkim z produkcji świetnych okrętów. Będąc tutaj nie możesz zapomnieć odwiedzić zamku Krzyżowców, pochodzącego z XIII wieku. Zamek ten powstał na ruinach fenickich i przez wieki był wiele razu burzony i odbudowywany. Pomost prowadzący do zamku wygląda jednak bardzo malowniczo, a sam zamek położony jest na wodzie, dzięki czemu z każdej strony podmywany jest wodą morską! Bilet wstępu 4000 funtów libańskich.

 

Nieopodal zamku znajdziesz piękne Khan El Franj, czyli dawny karawansaj! Był to dom zajedny dla karawan, które mogły tutaj nocować w czasie swojej podróży. Dzisiaj znajduje się tutaj instytut francuski, ale bez problemu można wejść na dziedziniec i przespacerować się dookoła – wstęp wolny.

zwiedzanie-libanu-sydon-karawansaj

Warto także powędrować tutejszymi wąskimi uliczkami i zaułkami, pomiędzy staraganami tutejszych souków. Tutaj czuć ducha arabskiego i Bliski Wschód, ale w niesamowicie malowniczej oprawie.

Co ciekawe, Sidon jest atrakcyjnym miejscem dla miłośników nurkowania! W 2018 roku w pobliżu Sidon zatopiono 10 starych czołgów i wozów opancerzonych jako atrakcję dla nurków i przyciągnięcia podwodnego życia! Ale i tutaj nie obyło się bez małej polityki – działa każdego z nich skierowane są pod wodą… w stronę Izraela! Symbolika ma znaczenie także na dnie morskim!

Wodospad Jezzine 

Jeden z wodospadów, do których będziesz w stanie dojechać, bez względu na porę roku i warunki pogodowe! Bowiem Wodospad Jezzine nie leży w wysokich górach i znajduje się całkiem blisko stolicy, Bejrutu. Zatem gdy w górach leży śnieg i wiele dróg jest zamkniętych, Jezzine jest wciąż dostępne i warte odwiedzenia!

Samo miasteczko Jezzine słynie głównie z produkcji sztućców i pięknych widoków na lasy piniowe i winnice. Zamieszkane jest głównie przez Maronitów i Grekokatolików, stąd zobaczysz tutaj głównie świątynie chrześcijańskie.

Wjeżdżając do miasteczka Jezzine, kieruj się za znakami na Wadi Jezzine – tj doliny. Mniej więcej w połowie drogi w dół, po swojej prawej stronie zobaczysz bramę, a za nią ścieżkę prowadzącą pod wodospad. Teoretycznie brama jest zamknięta, prawda jest jednak taka, że każdy z tubylców ją po prostu przeskakuje i wchodzi na ścieżkę idącą w stronę wodospadu. Auto możesz zostawić tuż obok bramy, zaparkowane wzdłuż drogi. Dalej ruszasz przez ogrodzenie, ścieżką i możesz podejść pod sam wodospad, który wygląda pięknie wśród tutejszej zieleni! Warto!

Jeita Grotto

Absolutna perła natury Libanu i miejsce, którego nie można ominąć! Jeita Grotto to 2 jaskinie – górna i dolna, zlokalizowane zaledwie 18km na północ od Bejrutu. Wybierając się tutaj nie zapomnij sprawdzić, czy tego dnia groty są akurat otwarte, szczególnie zimą, jako że w niskim sezonie często groty są zamykane na przerwę zimową. Mieliśmy to szczęście, że groty zostały otwarte kilka dni przed naszym wyjazdem z Libanu, po niemal miesięcznej przerwie.

jeita-grotto-wstep

Jaskinia Górna

Zwiedzanie Jeita Grotto zaczyna się od górnej jaskini, odkrytej dopiero w 1960 roku. Dojeżdża się tutaj kolejką gondolową, dalej zaś zwiedza się ją pieszo. To właśnie tutaj znajduje się ponoć największy istniejący odkryty stalaktyt, który ma 8,2 metra wysokości i majestatycznie zwisa ze sklepienia. Górna jaskinia dzieli się na 3 części – pierwsza to biała komnata, druga to czerwona, trzecia zaś jest największą przestrzenią i osiąga wysokość nawet 120 metrów! To właśnie w górnej jaskini zobaczysz najpiękniejsze formacje skalne, stalaktyty i stalagmity, których nie da się opisać słowami! Cała jaskinia górna ma ponad 2 km długości, z czego jedynie ok. 700m jest dostępne dla zwiedzających. Ale miejsce to zwala z nóg, uwierz.

zwiedzanie-libanu-jeita-grotto

Jaskinia Dolna

Z dolnej jaskini przechodzisz ścieżką lub jedziesz turystyczną kolejką do dolnej, którą zwiedza się malutkimi łódeczkami. Ta jaskinia została odkryta jeszcze w 1836 roku przez amerykańskiego misjonarza, który wchodząc wystrzelił ponoć z broni i usłyszał echo, dzięki czemu uświadomił sobie, że znajduje się tutaj długi, podziemny korytarz. Tutejsza podwodna rzeka jest głównym źródłem wody pitnej Bejrutu, a jaskinia jest niemal w całości zalana wodą, stąd jedyną możliwością jest zwiedzanie łódeczką. Przestrzeń udostępniana do zwiedzania jest dużo krótsza niż w górnej jaskini, ale błękit wody i odbijające się w niej formacje skalne robią wielkie wrażenie.

W czasie libańskiej wojny domowej, jaskinia była zamknięta dla zwiedzających i była miejscem, gdzie przechowywano amunicję. Po wojnie zaś udostępniono dla turystów, jednak oficjalnie nie można tutaj robić żadnych zdjęć. Przed wejściem do każdej z jaskiń należy zostawić aparaty w specjalnych schowkach. W praktyce jednak istnieje szansa przemycenia telefonu lub małej kamerki, którą można ukradkiem uwiecznić piękne jaskinie. Pamiętaj jednak, że przyłapanie przez pracowników może grozić wysoką grzywną. Sami pracownicy nie są w stanie racjonalnie wyjaśnić zakazu robienia zdjęć, zasłaniając się decyzją ministra turystyki.

Wstęp płatny – dorośli 18 315 funtów libańskich, dzieci 10 270 funtów libańskich. Groty zamknięte są w poniedziałki! Pamiętaj, zwiedzanie Libanu bez zobaczenia Jeita Grotto to podróż niekompletna i wielka strata!

Wodospad Baatara

Jedno z miejsc, na którym najbardziej nam zależało w Libanie i nie udało nam się tam dotrzeć. Warto więc dobrze się przygotować, jeśli wybierasz się tutaj zimową porą. Przede wszystkim w zimie niezbędne są łańcuchy, a także najlepiej mieć auto z napędem na 4 koła. Wodospad Baatara położony jest w libańskich górach i pogoda tutaj bywa nieprzewidywalna, o czym mieliśmy okazję sami się przekonać. Za pierwszym razem udało nam się dojechać 6 km od wodospadu, przy drugim podejściu 2 dni później dojechaliśmy na odległość 4 km od wodospadu.

Niestety zaspy śnieżne, brak przygotowania na takie warunki na drodze uniemożliwił nam dotarcie do tego miejsca. Musisz bowiem wiedzieć, że w Libanie w górach nie istnieje za bardzo coś takiego jak regularne odśnieżanie drogi. Jeśli więc droga jest zasypana, zamyka się ją lub zawraca. Zaryzykowaliśmy 2x i ostatecznie zawróciliśmy lądując w wielkiej zaspie i bez żywej duszy na drodze. Będzie po co wracać w przyszłości w nieco lepszych warunkach pogodowych!

liban-pogoda-w-zimie

Wodospad Baatara zlokalizowany jest w górach, nieopodal miejscowości Tannourine. Imponujący wodospad ma 255m, woda spada majestatycznie w dół w kierunku jaskini. Najpiękniej wygląda ponoć wiosną, kiedy to jest tutaj najwięcej wody, spływającej z topniejącego śniegu, a ściany jaskini mienią się odcieniami zieleni tutejszego mchu. Wodospad nazywany jest także Wodospadem Trzech Mostów ze względu na charakterystyczne formacje skalne, przypominające mosty. Wodospad odkryty został dopiero w 1950 roku przez Francuzów i jest ponoć jednym z najpiękniejszych miejsc w Libanie. Przy dobrych warunkach pogodowych, można dojechać niemal pod sam wodospad, pamiętaj jednak, by zabrać ze sobą buty trekkingowe. Bywa tutaj ponoć ślisko, a raczej nie chcesz spaść w otchłań wodospadu. Wstęp wolny.

Annaya

Główne miejsce pielgrzymek, nie tylko chrześcijńskich, ale także innych religii. Miejsce wyjątkowe ze względu na owianego legendą i mistycyzmem ojca Charbela, dzisiaj św. Charbela. Był to mnich maronicki, który działał na rzecz pokoju między chrześcijanami i muzułmanami, ale przede wszystkim całe swoje życie oddał wierze. Żył w latach 1828-1898, przez wiele lat w odosobnieniu, jako pustelnik, odszedł w Wigilię. Co jest w nim takiego wyjątkowego, że do Annaya ściągają ludzie z całego świata?

Po pogrzebie ojca Charbela nad jego grobem pojawiła się ponoć jasna poświata, utrzymująca się tam przez wiele tygodni, zaś z jego grobu zaczęła wydobywać się dziwna ciecz. Po kilku miesiącach od pogrzebu dokonano ekshumacji i odkryto, że ciało ojca Charbela jest nienaruszone i utrzymuje temperaturę ciała żyjącego człowieka. Usunięto wtedy wszystkie wnętrzności i pochowano go ponownie. Ciecz się jednak wciąż sączyła i została uznana za relikwię.

zwiedzanie-libanu-ojciec-charbel

Ojciec Charbel

Ludzie z całego świata ściągali do jego grobu, jako że świat obiegła informacja o cudownych właściwościach uzdrawiających tejże cieczy. Po kolejnej ekshumacji, w latach 20-tych XX wieku, odkryto że ciało Charbela wciąż jest nienaruszone, utrzymuje temperaturę. Włożono go do metalowej trumny, którą zamurowano, ciecz jednak wciąż wydobywała się na zewnątrz. Napływali kolejni pielgrzymi, a świat obiegały informacje o cudownych uzdrowieniach dzięki cieszy. Kolejne ekshumacje, pomimo upływu wielu lat, wciąż znajdywały Charbela w nienaruszonym stanie. Dopiero w 1966 roku, podczas kolejnego otwarcia grobu, ciało Charbela było rozłożone.

Po dziś dzień jednak napływają tutaj ludzie z całego świata, by modlić się do ojca Charbela i dostać malutką ampułkę ze świętą cieczą. Do dziś także napływają tutaj kolejne listy uzdrowionych, a uratowani pielgrzymi składają swoje podpisy pełne wdzięczności na ścianach obok grobu Charbela.

grob-ojca-charbela

Bez względu na to, jakiego jest się wyznania, warto odwiedzić monaster w Annaya i zażyć tego mistycyzmu, który tutaj czuć na każdym kroku. Niesamowita historia, w którą trudno uwierzyć, dopóki nie zobaczy się tych wszystkich listów, podpisów i pielgrzymów oddających się w ręce ojca Charbela. Wstęp wolny, każdy odwiedzający dostaje na zasadzie wolnych datków świecę, kawałek płotna nasączonego świętą cieczą.

Byblos

Miasto Byblos, a po arabsku Jbejl, choć nie tak znane, na zawsze zmieniło sposób komunikacji między ludźmi na całym świecie! Dlaczego? To właśnie Byblos łączone jest z powstaniem alfabetu fenickiego, który to jest podłożem dzisiejszego alfabetu. Byblos z greckiego oznacza papirus. Za czasów władzy fenickiej, Fenicjanie sprzedawali drzewa cedrowe, m.in. do Egiptu, w zamian otrzymując właśnie papirus. Grecy bowiem przyjeżdżali tutaj m.in. właśnie po papirus i w ten sposób pisany alfabet fenicki w ok. 800 r. p.n.e. dotarł do starożytnej Grecji i dalej w świat.

Byblos uważane jest za jedno z najstarszych miast na świecie, zamieszkane jest nieprzerwane od 5000 r p.n.e.! To tutaj znaleziono sarkofagi, które dzisiaj podziwiać można w Muzeum Narodowym w Bejrucie, tutaj też zobaczysz też nie tylko ślady starożytnych cywilizacji, ale także zamek Krzyżowców, pochodzący z XII w. Ruiny w Byblos odkryte zostały dopiero w 1860 roku, do tej bowiem pory nieświadomie budowano na nich domy i ogrody.

Byblos to jednak nie tylko fascynujące ruiny. To także tętniące życiem miasteczko, pełne knajpek, uroczych sklepików, barów otwartych przede wszystkim w sezonie letnim i zachęcających do wizyty. Pewnie byś nie powiedział, ale w latach 60-tych i 70-tych było to jedno z ulubionych miejsc na wakacje Marlona Brando i wielkiego Franka Sinatry! Nie zapomnij pospacerować po tutejszym souku, gdzie możesz znaleźć wiele ciekawych pamiątek i pięknego rękodzieła. Pamiętaj jednak o targowaniu cen, te początkowo są mocno zawyżone!

Batroun

Miasteczko Batroun znajduje się dosłownie rzut beretem od Byblos i zamieszkane jest jedynie przez 11tys. osób. Dzisiaj jest to głównie port rybacki, w starożytności i średniowieczu był to jeden z głównych ośrodków produkcji wina w regionie! Dzisiaj jest to głównie miasteczko chrześcijańskie i to właśnie tutaj znajduje się siedziba biskupa maronickiego. Przeważają także głównie wielowiekowe monastery i kościoły, które jednak nie zawsze są otwarte. W lecie słynie głównie z tętniącej życiem promenady, na której można spróbować lokalnego specjału – pysznej lemoniady! Popularne są także przejażdżki na rowerze tutejszą promenadą i kawiarenki w pobliżu portu rybackiego, tuż nieopodal katedry maronickiej.

zwiedzanie-libanu-batroun

Co oznaczać ma nazwa miasta Batroun? Ponoć oznaczać miała odcięcie, co rzekomo odnosi się do tutejszej słynnej fenickiej ściany, która jest nie czym innym, a starożytnych falochronem, który miał chronić miasto przed wtargnięciem do niego potężnych fal. Ścianę fenicką znajdziesz na tutejszej plaży skalistej, w miasteczku podążaj za znakami. Dzisiaj pozostawiona samej sobie, nie ma żadnych ogrodzeń ani biletów wstępu.

sciana-fenicka-w-batroun

Baalbek

Baalbek jest kolejnym zakątkiem Libanu, kontrolowanym przez Hezbollah, leżącym także bardzo blisko granicy z Syrią. Nie masz się jednak czego obawiać, jest tutaj naprawdę bezpiecznie, a zwiedzanie Libanu bez Baalbek… tego nie można ominąć! Za czasów helleńskich, miasto to nosiło nazwę Helipolis, czyli było miastem słońca! Przechodząc zaś w ręce rzymskie, stało się głównym ośrodkiem kultu Jowisza i Wenus. To właśnie tutaj w Baalbek, zobaczysz jedne z największych na świecie, odkrytych i zachowanych ruin starożytnego Rzymu! Mówi się z resztą, że Baalbek jest największym kompleksem świątyń, jaki kiedykolwiek zbudowali Rzymianie!

Świątynia Jowisza

To właśnie tutaj zbudowano potężną świątynię Jowisza, która miała być aż 2x większa od Partenonu na ateńskim Akropolu! Do dziś zachowało się jedynie 6 kolumn, których jednak średnica ma ąz 2,2 m, a ich wysokość to aż 22,9 m. Stając przy nich człowiek jest niewiarygodnie malutki! Po dziś dzień zagadką jest jak w starożytności transportowano te potężne kolumny. Świątynia Jowisza podchodzi z 60 roku n.e. i zbudowana jest z największych bloków skalnych, obrobionych kiedykolwiek przez człowieka! Legendy mówią o rasie olbrzymów, którzy mieli być potomkami aniołów i byli w stanie wybudować tą świątynię. Obliczono z resztą, że do transportu tutejszego Kamienia Południa – największego bloku skalnego, ważącego 1170 ton, trzeba aż 40tys. silnych mężczyzn!

Co ciekawe, w starożytności, co roku kapłani i władze Rzymu, przebywały tysiące kilometrów, by dotrzeć tutaj w dzień wiosennej równonocy! Wtedy to, o wschodzie słońca, promienie słoneczne wpadały do świątyni, oświetlając centralną część świątyni Jowisza. Taki spektakl słoneczny miał miejsce jedynie raz do roku.

Świątynia Bachusa

Tuż obok świątyni Jowisza, znajdziesz świątynię Bachusa, rzymskiego odpowiednika Dionizosa, czyli boga płodności i dzikiej winorośli. Bo Baalbek leży w dolinie winorośli, gdzie po dziś dzień produkuje się wyśmienite wina! Świątynia Bachusa uważana jest za najlepiej zachowaną i najpiękniej dekorowaną świątynię starożytnego Rzymu na świecie. Robi ogromne wrażenie, a zdobienia rzeczywiście są wyjątkowe! Miejsce, przy którym warto zatrzymać się na dłużej.

co-zobaczyc-w-baalbek

Prócz świątyń Bachusa i Jowisza, zobaczysz tutaj także świątynię Wenus, która znajduje się po drugiej stronie ulicy, a także muzeum, znajdujące się we wnętrzach ruin. Bilet wstępu do ruin w Baalbek kosztuje 15 000 funtów libańskich.

Jeśli planujesz przywieźć z Libanu jakieś pamiątki, zachęcamy do zakupu właśnie w Baalbek. Ceny są tutaj bardzo atrakcyjne, głównie ze względu na to, że nie dociera tutaj tak dużo turystów. Głównie ze względu na obawy przed Hezbollahem i pobliską Syrią. Znajdziesz tutaj mnóstwo pięknego rękodzieła, którego nie znaleźliśmy nigdzie indziej. A o bezpieczeństwo nie masz powodu się tutaj obawiać. Jest bardzo spokojnie, a ludzie niezwykle życzliwi. Warto także zgubić się w tutejszych uliczkach souków i zjeść lokalne desery czy też pyszne ciasta z mięsem prosto z pieca!

Dla nas zwiedzanie Libanu i w jego ramach zobaczenie Baalbek było jednym z najważniejszych punktów podczas tej podróży! I bardzo się cieszymy, że mimo trudów, udało nam się tutaj dotrzeć. Niestety, by dostać się do Baalbek, trzeba przekroczyć góry Libanu, a te zimą są bardzo kapryśne. Nie udało nam się tam dostać przy pierwszym podejściu, ze względu na zamieć śnieżną i zamknięte drogi. Na szczęście, dzięki poprawie pogody, podejście drugie zakończyło się sukcesem!

zwiedzanie-libanu-balbek

Dolina Beqaa

Jeden z najważniejszych regionów rolniczych w Libanie, na wschodzie kraju, w pobliżu granicy z Syrią. Słynie przede wszystkim z uprawy winorośli, więc libańskie wina pochodzą właśnie stąd! Dolina ta, mająca długość aż 120km, stanowi ok. 40% terenów rolnych w kraju. Jadąc do Baalbek, warto przejechać właśnie przez Dolinę Bekaa – piękne widoki dolin i gór w tle, a także pól uprawnych robią wrażenie miejsca sielankowego. Z drugiej jednak strony w wielu miejscach Doliny Bekaa zobaczysz, że nie do końca jest tak sielankowo, jak mogłoby się wydawać. Z racji trwającej wojny w pobliskiej Syrii, do Libanu emigruje sporo uchodźców, obawiających się o swoje życie. Obozy uchodźców są tutaj niemal na każdym kroku – tak te oficjalne i wspierane przez władze i organizacje humanitarne, jak i te nieco bardziej dzikie.

zwiedzanie-libanu-prowincja

Prowizoryczne namioty przytrzymywane oponami, mniejsze i większe obozowiska, dzieci biegające boso pomiędzy ich, mają nadzieję, tymczasowymi domami. Kto jednak wie, kiedy będą mogli wrócić do swoich domów i czy one jeszcze tam w ogóle są? Widok niezwykle bolesny i obraz trwającej nie tak daleko wojny, o której słyszy się tylko od czasu do czasu, chyba nigdy nie był tak namacalny jak tutaj. Obawa o swoje życie, konieczność ucieczki z najpotrzebniejszymi tylko rzeczami, przeprawa przez góry i poszukiwanie kawałka ziemi, gdzie można spróbować żyć z namiastką normalności. I nadzieja. Nadzieja, że kiedyś będzie inaczej, lepiej, normalnie.

uchodzcy-w-libanie

Qadisha Valley

Nazywana także Kadisha Valley oraz Wadi Kadisha. Kolejne miejsce, do którego ze względów pogodowych i dużych opadów śniegu, niestety nie udało nam się dostać. Jest to piękna dolina, przecięta rzeką, która dopływa do Tripolis, nazywana często świętą doliną. Dlaczego? Głównie ze względu na sporą ilość monasterów porozrzucanych po dolinie. Z resztą Qadisha Valley uznawana jest za jeden z najstarszych na świecie ośrodków chrześcijaństwa!

Dolina Kadisha zagrożona jest ponoć przez działalność człowieka, nielegalne budownictwo, stąd rozważa się wpisanie na Listę UNESCO zagrożonych miejsc. Prócz pięknych widoków i wzgórz, to właśnie tutaj znajduje się Las boskich drzew cedrowych – wielowiekowych cedrów, które mają pamiętać jeszcze czasy starożytne. Z resztą libańskie cedry są wielokrotnie wspominane w Biblii, zatem miejsce to było sławne dzięki tym drzewom od wieków. Drzewo cedrowe jest więc nazywane najstarszym drzewem na świecie!

Zobaczysz tutaj sporo wielowiekowych monasterów, prócz tego w latach 90-tych XX wieku odkryto tutaj 8 świetnie zachowanych mumii, pochodzących według naukowców jeszcze z ok. XIII wieku! Wielowiekowa historia doliny robi więc na pewno wrażenie!

Our Lady of Lebanon

Inaczej zwana The Shrine of our Lady of Lebanon, czyli świątynia maronicka Matki Boskiej. Znajduje się nieopodal Bejrutu, w Harissie i jest jednym z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych w Libanie. Nie raz krążąc dookoła stolicy Libanu, mijać będziesz wzgórze, na którego szczycie króluje posąg Matki Boskiej. Widać go z daleka, ta ważąca 15 ton i mająca wysokość 8,5 metra rzeźba robi wrażenie z daleka i intryguje, szczególnie będąc na Bliskim Wschodzie. Pochodzi jeszcze z 1907 roku, a ręce ma rozłożone w kierunku Bejrutu, stojąc na wzgórzu, z którego roztacza się piękny widok na zatokę i stolicę w oddali. Co ciekawe, miejsce to celebrują nie tylko chrześcijanie, ale odwiedzane jest także przez muzułmanów, pokładających wielkie nadzieje i szacunek w Maryi.

Co ciekawe, znajdziesz tutaj także polski akcent. Papież Jan Paweł II odwiedził Our Lady of Lebanon podczas swojej pielgrzymki do Libanu w 1997 roku. Dlatego też przy wejściu zobaczysz pomnik Jana Pawła II, ufundowany przez polski kontyngent wojskowy, biorący udział w misji pokojowej w Libanie. Pomników i obrazów Jana Pawła II w Libanie znaleźć można z resztą naprawdę sporo – cieszy się ogromnym szacunkiem Libańczyków, bez względu na wyznanie.

Do Our Lady of Lebanon możesz przyjechać samochodem na parking pod samo wejście na wzgórzu lub wjechać tutaj kolejką – gondolą Téléphérique z miasteczka Jounieh do Harissa, zbudowaną jeszcze w 1965 roku. Już sama kolejka jest dla wielu odpowiednią atrakcją, tym bardziej, że widoki muszą być bardzo kuszące. W weekend za przejażdżkę w obie strony, osoba dorosła zapłacić musi 11 000 funtów libańskich (dzieci 6000), w tygodniu jest to 9000 funtów libańskich (dzieci 5000). Przejażdżka w jedną stronę kosztuje odpowiednio mniej, ale szczegóły na ten temat znajdziesz na oficjalnej stronie tutaj.

Zwiedzanie Libanu – subiektywne odczucia

Czy warto jechać do Libanu? Z naszej perspektywy odpowiedź jest oczywista – jasne, że tak! Na nas największe wrażenie zrobili sami Libańczycy, którzy okazali się niezwykle ciepłym i życzliwym narodem. Prócz tego starożytne ruiny, które zachowały się doskonale i są zdecydowanie mniej popularne niż te w Rzymie czy Atenach – robią ogromne wrażenie. W Baalbek prócz nas, spotkaliśmy jedynie 3 osoby. Dzięki temu zwiedzanie ruin i kontemplowanie tutejszej historii było zgoła inne niż w innych starożytnych, ale dużo bardziej popularnych miejscach.

Obok Libanu nie da się przejść obojętnie. Zwiedzanie zimą może nie należy do najłatwiejszych i kilka razy musieliśmy zmieniać wcześniej ułożony plan. Ale dzięki temu, że Liban jest stosunkowo małym krajem, a za swoją bazę noclegową obraliśmy centralnie położony Bejrut, mogliśmy w każdej chwili bez problemu i nadkładania drogi, zmieniać plan i nie tracić wiele czasu w drodze. W zasadzie każde miejsce, które zobaczyliśmy zachwycało czym innym. W jednych miejscach widzieliśmy genialne starożytne ruiny, inne zachwycały pięknem natury, a jeszcze inne były ciekawe z perspektywy religijnej i politycznej. Niesamowita mieszanka, która potrafi uzależnić.

A przy tym wszystkim w każdym z odwiedzanych miejsc czuliśmy się bardzo bezpiecznie. Zwiedzanie Libanu wciąż nie jest popularne, więc widok turysty w niektórych miejscach nie jest czymś normalnym. Tutaj zaś Libańczycy chętnie podchodzą, by porozmawiać, by opowiedzieć swoją historię, by wymienić się uśmiechami i życzliwością. Tego się nie zapomina i to uzależnia! Wrócimy tu jeszcze!

Zapraszamy także na nasz zaprzyjaźniony blog – Antek w podróży, który był w Libanie w styczniu 2020, tuż przed nami i na swoim blogu ma własną, bardzo ciekawą relację z podróży po tym kraju!

WYBIERASZ SIĘ W PODRÓŻ?

 

22 myśli na temat “Zwiedzanie Libanu – co warto zobaczyć w Libanie?

  1. Wspaniały kraj, faktycznie jest tam mnóstwo rzeczy do robienia i jeszcze więcej miejsc do zobaczenia. Bliski Wschód będzie jak najbardziej na naszej liście miejsc do zobaczenia, ale właśnie planujemy podróż do USA i przy obecnej polityce Trumpa niestety musimy to odwlec w czasie. Co nie jest jednak powiedziane, ze totalnie się odcinamy, zdecydowanie przyjdzie na to czas i miejsce a póki co możemy dużo zobaczyć m.in dzięki Waszym wspaniałym relacjom.

    1. My właśnie do USA np nie możemy się wybrać ze względu na wyjazd Piotrka z pracy do klienta w Iraku. Więc korzystamy z okazji i odkrywamy Bliski Wschód, który fascynował nas już od dawna i przy każdejj kolejnej wizycie kusi następną podróżą i destynacją 🙂
      Zwiedzanie Libanu to jedno z marzeń, które kiełkowało w nas od dawna. Kiedyś nawet mieliśmy już bilety, jeszcze w czasach studenckich, ale ówczesna sytuacja w Libanie skutecznie nas odwiodła od tamtej podróży i w samolot nie wsiedliśmy. Ale kiełkowało, kiełkowało, aż się wreszcie udało!
      Kiedy wybieracie się do Stanów? 🙂
      Dziękujemy bardzo i ściskamy Was mocno!

  2. O Libanie faktycznie mało informacji.
    Super relacja!
    Nie miałam pojęcia, że tam tyle atrakcji. Opuszczony dworzec kolejowy fantastyczny.
    Pozostałe miejsca do zobaczenia, o których wspominacie, niesamowite.
    Ciagną nas te kierunki, bo USA też nam nie grożą.Byliśmy dwa razy w Iranie.
    Jestem pod wrażeniem Waszej relacji.
    Każdy Wasz post to super przewodnik!
    Wielkie brawa!!!
    Pozdrawiam serdecznie-))))

    1. Pewnie ostatnio niektóre są troszkę przydługie, ale chcieliśmy zawrzeć w jednym poście wszystkie najpiękniekniejsze miejsca warte odwiedzenia w Libanie. Więc ktoś, kto się wybiera może sobie wydrukować i skorzystać podczas swojej podróży 🙂
      USA… jest tyle fascynujących miejsc na świecie i na Bliskim Wschodzie – nie odpuścilibyśmy tak czy siak na rzecz Stanów. Na wschód nas bardziej ciągnie i wciąż marzymy o tym Iranie, głównie za Waszą sprawą!
      a zwiedzanie Libanu – polecamy całym sercem! 🙂
      Dziękujemy bardzo, Irenko i ściskamy mocno!

  3. Po przeczytaniu waszego tekstu zdałam sobie sprawę jak mało wiem o tym państwie, a jak bliskie mi są wymienione przez was nazwy. Jestem historykiem i dobrze pamietam jak nam profesor suszył Fenicjanami głowę, a drugi wyprawami krzyżowymi. I tam jest to wszystko! Teraz marzę, by pojechać

    1. Liban jest wciąż mało popularnym kierunkiem i miejscem, o którym świat zachodni wie bardzo mało. A szkoda! Bo tutaj jest wszystko, tym bardziej jeśli jesteś historykiem – to totalny raj.
      My historię uwielbiamy i traktujemy jako małą pasję, a w Libanie masz nie tylko Fenicjan, ale też starożytną Grecję i Rzym, Krzyżowców, Mameluków, Osmanów, Francję kolonialną i dzisiejszy Bliski Wschód. Dla historyka miejsce konieczne, więc zachęcamy – zwiedzanie Libanu będzie dla Ciebie wielką ucztą! 🙂

    1. Szkoda, że nie można było robić normalnie zdjęć jaskini, pozostało robienie zdjęć ukradkiem. Jest totalnie niesamowita i bez niej zwiedzanie Libanu byłoby niekompletne 🙂 Dziękujemy bardzo!

  4. Po raz kolejny – ale tak czysto pozytywnie – zazdroszczę Wam tego, że macie swobodę podróżowania, realizowania planów, odkrywania nieznanego świata i realizacji swoich pasji. Mam nadzieję, że mój syn pójdzie w Wasze ślady 🙂 bo mnie niestety już trochę rzeczy ogranicza i choć marzę o kilku miejscach na świecie, to wiem że może się to nie zrealizować. Na szczęście jest Wasz blog i opisy i rewelacyjne zdjęcia – choć w ten sposób mogę trochę zobaczyć 🙂
    pzodrawiam

    1. Oluś, mamy nadzieję, że uda Ci się zrealizować każde z Twoich marzeń, bez względu na ograniczenia 🙂 Teraz wszyscy musimy je na jakiś czas odłożyć, ale w końcu nadejdzie taki czas, gdy będzie można znowu ruszyć w drogę i spełniać marzenia.
      A my wciąż będziemy tutaj pisać i mamy nadzieję, umilać Twój czas 🙂
      Ściskamy mocno!

  5. Niesamowity post! Tyle wartości w jednym miejscu – jestem pod ogromnym wrażeniem. I chociaż nie miałam wątpliwości, że to atrakcyjny kierunek, to teraz jestem wprost oszołomiona. Do tego piękne zdjęcia. Wielki szacun!

    1. Wow dziękujemy bardzo za tyle miłych słów! 🙂 I mamy nadzieję, że odczarowaliśmy nieco Liban, który wciąż jest bardzo nie-popularnym i pełnym tajemnic kierunkiem. A szkoda, bo tutaj naprawdę jest, co robić, a historia tego miejsca zwala z nóg.
      Pozdrawiamy ciepło!

    1. Dokładnie tak samo się nam kojarzą ujęcia z Cytadeli – bardzo przypomina fawele w Rio 🙂 Genialny widok na miasto, bo sama Cytadela położona jest na wzgórzu w samym sercu Tripolis, koniecznie trzeba odwiedzić! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.