Aqaba – tajemnice jordańskiego wybrzeża Morza Czerwonego

Miasto Aqaba zdecydowanie nie jest pierwszym skojarzeniem, które przychodzi komukolwiek na myśl na hasło „Jordania”, pierwszym bowiem zawsze jest Petra. I nic dziwnego, z drugiej jednak strony, Jordania ma do zaoferowania masę innych atrakcji, co czyni ją bardzo różnorodnym i atrakcyjnym kierunkiem. Dlaczego więc pojechaliśmy do Aqaby? O tym przekonasz się już za chwilkę.

Aqaba – kilka słów o mieście

To, co trzeba przyznać Aqabie, to że jest przepięknie położona. Widoki na góry, które podziwialiśmy z izraelskiego Eilatu, to właśnie góry, u których stóp leży jordański kurort, zdjęcia znajdziesz tutaj. Aqaba w obecnym kształcie nie jest miastem starym. Trafiła w ręce Jordanii dzięki małej wymianie z Arabią Saudyjską z roku 1965 – Arabia dostała troszkę pustyni, dając Jordanii w zamian więcej wybrzeża. Dzięki temu długość jordańskiego wybrzeża Morza Czerwonego poszerzyła się o ok. 18 km. Niby nie tak wiele, ale gdyby porównać w izraelskim Eilatem, który „poszczycić się” może tylko ok. 6 km…Wniosek jest prosty. Przy tym Jordania wciąż zachowała sporą i bardzo efektowną część pustyni, można więc śmiało powiedzieć, że na wymianie skorzystała. Tym sposobem powstał jordański port morski i kurort – Aqaba, dodajmy, jedyny port morski Jordanii. Miasto położone jest w bezpośrednim sąsiedztwie Izraela i Arabii Saudyjskiej. Funkcjonuje także promowe połączenie z Egiptem, dzięki czemu można swobodnie poruszać się między państwami.

Stare miasto?

Napisaliśmy, że Aqaba w obecnym kształcie nie jest miastem starym. Bo nie jest! Ale to nie znaczy, że w rejonie tym nigdy nic się nie działo i nie ma żadnych śladów historii! Bowiem historia miasta, choć nie zachowało się aż nadto śladów, jest bardzo bogata. Niegdyś własność egipska, znajdziemy tu jednak także ślady Nabatejczyków (tych słynnych Nabatejczyków od Petry!), starożytnego Rzymu, Krzyżowców czy Mameluków. Toteż historia tego miasta jest bardzo bogata. Ale…

Co zobaczyć w Aqabie?

Aqaba, umówmy się, nie jest zapierającym dech miastem słynącym z piorunujących zabytków. Nie. Znajdziesz tu co prawda parę godnych uwagi atrakcji – jak Fort Mameluków, pozostałości bizantyjskiego kościoła z IV wieku czy Muzeum Archeologiczne. Miłą odmianą, szczególnie po naszej podróży do Maroka i Tunezji, był fakt, że w Jordanii, nawet jako nie-muzułmanin, możesz wejść do meczetu. Nie ma także problemu z wejściem kobiety. Dlatego też z przyjemnością i fascynacją małego dziecka ruszyliśmy do Meczetu Al-Sharif Al Hussein Bin Ali. Przy wejściu powitał nas miło ochroniarz, dał Karolinie ubranie do okrycia i poprosił, byśmy poczekali na dziedzińcu aż skończy się modlitwa. W Maroku nie mogliśmy wchodzić do meczetów nawet na dziedziniec… Szczerze mówiąc tam, troszkę nam brakowało możliwości podziwiania arabskich świątyń. W zasadzie odpędzano nas od meczetów.

Wizyta w meczecie w Aqabie

Tutaj przyjaźnie, po zakończeniu modlitwy, tubylcy sami podchodzili, by powiedzieć, że już możemy wejść, witając nas w Jordanii i życząc nam wszystkiego, co najlepsze. Wchodząc do meczetu, podchodzi do nas Imam, który z radością pokazywał nam Koran, także rozdziały rozprawiające o Chrześcijaństwie. Opowiadał z pasją o różnicach kulturowych i religijnych, ale także o punktach styczności. Życzylibyśmy sobie, by wszędzie na świecie, również, a może właśnie przede wszystkim w Europie, z takim szacunkiem podchodzono do multi-kulturowości jak ten Imam. Zderzenie z jordańską życzliwością na każdym kroku już na zawsze będzie przywoływać uśmiech na naszych twarzach 🙂

Czy warto jechać do Aqaby?

No jasne, że warto! Po pierwsze, ale nie najważniejsze (bo do tego dojdziemy za chwilkę 🙂 ) Aqaba to strefa wolnocłowa, co wiąże się oczywiście z tym, że możesz tu zrobić niezłe zakupy. I nie mówimy tu tylko o elektronice, czy perfumach. W Aqabie bowiem znajdziesz wyroby jordańskie i różne pamiątki w najniższych cenach. Jeśli chcesz więc przywieźć sobie coś z Jordanii – nie odkładaj tego na Amman czy nie daj Boże, Wadi Muse – to w Aqabie najtaniej kupisz tutejsze przyprawy, shishę, melasę do shishy, herbatę czy kawę i nasze ulubione orzeszki nerkowca czy pistacje. Nawet nie wyobrażasz sobie, jak wielka różnica w cenach nawet w przypadku orzeszków jest między Aqabą a Ammanem 🙂

Jedź, by zażyć prawdziwości tego miejsca

…bo bądź co bądź, Aqaba wciąż nie jest skażona masową turystyką w takim stopniu jak choćby Wadi Musa. Na ulicach czy placach spotkasz głównie tubylców, ceny są bardzo przystępne, jak na Jordanię, życie toczy się w zupełnie innym tempie. Gdy zachodzi słońce, ulice zamieniają się poniekąd w deptaki, wyciągane są stoliki, każdy siedzi przy kawie z kardamonem lub soku ze świeżych owoców i popala shishę. Polubiliśmy atmosferę tego miasta. Ruchliwie, ale jakoś tak…sielankowo.

Główna atrakcja Aqaby?

Ale…do Aqaby przyjeżdża się przede wszystkim dla rafy koralowej! Raj nie tylko dla nurków, ale także dla każdego, kto potrafi pływać! Bowiem rafa koralowa na jordańskim wybrzeżu jest dostępna już prosto z brzegu plaż, nie musisz więc być licencjonowanym nurkiem, wystarczy Ci maska i rurka, albo okularki do pływania i możesz śmiało podziwiać piękno podwodnego świata! PS. wiesz, że król Jordanii jest zagorzałym nurkiem? Gdy przyjeżdża ponurkować do Aqaby, wszystkie centra nurkowe wstrzymują działalność, król ma całą rafę koralową na wyłączność, a centra nurkowe pozostają w zawieszeniu aż do informacji, że król wyjechał!

Aqaba Marine Park

Nieco na uboczu, poza ścisłym centrum miasta, władze utworzyły Aqaba Marine Park, głównie dla ochrony jakże wrażliwej rafy koralowej. Jeśli mieszkasz w centrum, możesz albo przespacerować się wybrzeżem, albo złapać taksówkę, która zawiezie Cię na South Beach, która jest najładniejsza. Będąc w Aqabie, musisz pamiętać, że plaże w samym centrum miasta nie należą do najczystszych (bezpośrednie sąsiedztwo portu), a także tutaj, będąc w ścisłym centrum, kobiety nie powinny kąpać się i spacerować po plaży w strojach kąpielowych, w europejskim rozumieniu tego słowa.

Nurkowanie w Aqabie

Długo zastanawialiśmy się, czy nurkować w Eilacie czy jednak po jordańskiej stronie Morza Czerwonego. Szukając opinii w internecie zdania są bardzo podzielone, ale przeważają zwolennicy nurkowania w Jordanii. Spacerując po wybrzeżu w izraelskim Eilacie, które ma ledwie kilka kilometrów, doszliśmy do wniosku, że Jordania ma przewagę w długości wybrzeża, przez co też jest bardziej różnorodna. Dlatego też to właśnie tutaj zdecydowaliśmy się nurkować. Z poleceń kilku znajomych, trafiliśmy do Arab Divers, z którym to centrum mieliśmy nurkować w Aqabie. Nie, NIE jest to wpis sponsorowany, ale wypowiemy się, bo sami niegdyś też szukaliśmy opinii i może zwyczajnie się to kiedyś komuś przydać. Arab Divers to przede wszystkim rodzinny biznes i to czuć od razu jak przekroczasz progi ich centrum nieopodal South Beach. Wszyscy są przemili, pomocni, wita nas właściciel centrum z uśmiechem na twarzy, między nurkowaniem częstuje ciepłą herbatą z miętą. Sprzęt mają bardzo dobry, ceny przystępne, międzynarodowy personel, w centrum można także wynająć pokoje ze śniadaniami. Do dyspozycji gości basen, ogród, cisza i spokój, ale to przede wszystkim ich życzliwość i uśmiech sprawia, że już chcemy tu wrócić.

Nasze nurkowanie

Nasze nurkowanie zorganizowaliśmy drogą mailową, z centrum miasta odebrała nas taksówka podstawiona i opłacona przez centrum nurkowe. Jako że mieliśmy tylko jeden dzień, mogliśmy pozwolić sobie tylko na dwa nurkowania, w związku z czym z niemal 22 miejsc nurkowych, wybraliśmy Ogrody Japońskie (rafa koralowa), a na drugie zanurzenie Czołg (The Tank) oraz wrak samolotu C-130 HERCULES AIRCRAFTWRECK. Oba wraki są dość blisko siebie, dodatkowo czołg jest położony tylko na 6 metrach, więc nie ma problemu, by zrobić je w trakcie jednego nurkowania na jednej butli. Jeśli lepiej czujesz się z maską i rurką – czołg zobaczysz bez żadnego problemu pływając po powierzchni morza 🙂 . PS. Nurkując w lutym, woda ma temperaturę ok. 22 stopni Celsjusza, co ciekawe, nie obniża się wraz z głębokością.

Gdzie zjeść w Aqabie?

Jedzenie – temat rzeka, o którym możemy pisać godzinami, ale tego po prostu trzeba spróbować! O jordańskim jedzeniu powstanie osobny wpis, bo ilość tutejszych specjałów na to zasługuje, więc polecimy Ci na razie tylko miejsca, gdzie możesz pysznie i tanio zjeść w samej Aqabie.

Targować się czy nie?

Najpierw pamiętaj jednak, że jesteś w kraju arabskim, a targowanie się jest tutaj elementem tradycji. Nie zdziw się więc, że chodząc wzdłuż różnych knajpek, kelner na wstępie poda Ci inną cenę, a widząc, że odchodzisz w kierunku konkurencji, nagle ceny idą w dół, dostajesz herbatę z miętą czy kawę gratis. To jest tutaj normalne. Oczywiście wybór jest szeroki – od luksusowych, wykwintnych i eleganckich restauracji, przez typowo europejskie fast-foody, aż po te, które kochamy najbardziej czyli lokalne knajpki i street foody, gdzie jedzenie jest gotowane na Twoich oczach. Naszym zdaniem takie miejsca są najbardziej prawdziwe i to właśnie tutaj możesz posmakować aromatów, o których śniłeś. Bo jordańska kuchnia to masa aromatów!

Miejsca, w których jedliśmy i polecamy

Na posiłek spróbowaliśmy 2 miejsca. Pierwsze było nieco droższe od drugiego, ale porcje były olbrzymie, a smak…jak na naszą pierwszą styczność z jordańską kuchnią, piorunujący. Znasz to uczucie, kiedy jesteś już pełny, nie masz miejsca na nic więcej, ale ręce same sięgają dalej, bo jest tak pyszne, że ręka nie współpracuje z resztą ciała i mimowolnie jesz i jesz i jesz…? To w skrócie opis pierwszego miejsca. Stoliki na chodniku, menu na drzwiach, oczywiście bez cen, bo one są wymyślane na poczekaniu 🙂 Ale bez obaw, negocjacje to jedna z ulubionych czynności mieszkańców Jordanii 🙂 Jemy więc w Hashem Son’s, polecamy spróbować tu Mutabel, Fatah, świetnej Shaormy, pysznego soku z hibiskusa.

Następnego dnia zaś trafiliśmy do Al Mohandes Cafeteria, bardzo swojsko, jesteśmy jedynymi obcokrajowcami pośród tłumów jordańskich mężczyzn, Karolina jest jedyną kobietą, ale nikt nie ma z tym żadnego problemu. Menu na stole tym razem z cenami, więc wszystko jasne od samego początku. Przepyszny hummus i falafel, miejsce bardzo lokalne i to tutaj wracaliśmy także na śniadanie. Pod obiema nazwami podlinkowaliśmy Ci lokalizację na mapie.

Gdzie spać w Aqabie?

Temat rzeka, jako że miasto dysponuje sporą bazą noclegową. Wszystko zależy od tego, po co przyjechałeś do miasta. Jeśli chcesz nurkować, plażować i to jest główny cel Twojego pobytu, polecamy okolice South Beach. Jest to już poza miastem, ale wzdłuż wybrzeża znajdziesz mnóstwo hoteli, apartamentów, hosteli, centrum nurkowych z opcją noclegu, a przy okazji plażę i rafę koralową będziesz miał na wyciągnięcie ręki. Do miasta zawsze możesz dojechać taksówką. Przy okazji naszego kolejnego wypadu do Aqaby, na pewno będziemy spać w tej okolicy, by móc w każdej chwili eksplorować rafę koralową.

Nocleg w centrum Aqaby

Z drugiej strony w centrum Aqaby znajdziesz sporo ciekawych opcji, w dość niskich, jak na Jordanię cenach. Tutejszy nocleg był najtańszym i zdecydowanie najbardziej komfortowym w porównaniu do wszystkich innych miejsc, w których spaliśmy podczas wyprawy dookoła Jordanii. Z własnego doświadczenia w centrum możemy polecić Weekend Hotel, sympatyczna obsługa, która doradzi i pomoże, bardzo czysto, 2 kroki stąd przyjemna kawiarnia z shishą i herbatą pod gołym niebem, knajpki i targ na wyciągnięcie ręki. Blisko ścisłego centrum, a jednak na uboczu, z widokiem na góry i centrum miasta.

Gdzie dalej z Aqaby?

Z naszej perspektywy nie żałujemy ani chwili spędzonej w Aqabie, głównie ze względu na niesamowitą rafę koralową, za którą już tęsknimy i planujemy kolejny wypad do tego miasta. Z Aqaby masz kilka opcji, co zrobić dalej :

  1. Możesz ruszyć albo promem w kierunku Egiptu, link znajdziesz tutaj,
  2. Jechać do Izraela (przejazd przez granicę opisaliśmy tutaj),
  3. Ale przede wszystkim, Aqaba to poniekąd brama wjazdowa do niesamowitej pustyni Wadi Rum, która oddalona jest od miasta o około godzinę jazdy samochodem.

Gdzie dalej ruszyliśmy?

W Aqabie odebraliśmy więc samochód dostarczony nam z Ammanu (będziemy o tym jeszcze dokładnie pisać, więc w skrócie wyjaśniamy – nasz lot powrotny był z Ammanu, zaczynając więc z południa i chcąc oddać samochód w Ammanie, najbardziej opłacalną finansowo opcją było wypożyczenie samochodu w Ammanie i dostarczenie nam go do Aqaby za dodatkową opłatą, którą mogliśmy podzielić na naszą piątkę. Polecaną przez nas firmą jest Monte Carlo) i ruszyliśmy ku wymarzonej pustyni Wadi Rum, gdzie spędziliśmy niesamowity dzień i noc…Te widoki, które śniły nam się latami, wielbłądy, beduiński śpiew i rozgwieżdżone niebo…Ale o tym będzie następny wpis! 🙂

Jeśli chcesz ponurkować razem z nami – zapraszamy Cię na krótki seans filmowy z naszego nurkowania w Aqabie!

62 myśli na temat “Aqaba – tajemnice jordańskiego wybrzeża Morza Czerwonego

  1. Miejsce naprawdę piękne. Widać, że ma swój klimat i nie jest typowo turystyczne. Szczególnie interesujące jest dla mnie nurkowanie, bo sama uwielbiam i gdy tylko mam możliwość korzystam. A i jedzonko wydaje się meeega apetyczne 🙂

    1. ooooo miło nam bardzo poznać kolejnego miłośnika podwodnego królestwa! 🙂 Nurkowanie w Morzu Czerwonym jest na pewno niezapomnianym przeżyciem, więc choćby dla tego jednego powodu warto zaglądnąć do Aqaby 🙂 Jedzonko pyszne, bardzo aromatyczne i zdrowe! 🙂
      Dziękujemy za odwiedziny i pozdrawiamy ciepło 🙂

    1. Jordania wcale nie jest tak daleko, samolot bezpośredni z Polski i za niecałe 4 godzinki jesteś w Ammanie 🙂 Do tego Jordania jest bardzo bezpiecznym i przyjemnym do podróżowania krajem, więc może jednak się skusisz? 🙂 Pozdrawiamy cieplutko!

  2. Pewnie, że warto. Każdy znajdzie coś dla siebie w tym zakątku świata. Mam nadzieję, że i my tam w przyszłości dotrzemy, gdyż to fantastycznie niezwykła kraina.

    1. Nam się ostatnio włączyła fascynacja arabskimi państwami, więc tym bardziej nie możemy wyjść z zachwytu. Pojedźcie koniecznie, Jordania jest magiczna! 🙂

    1. Nasi znajomi, którzy byli z nami, pływali z rurką i maską i też byli zachwyceni, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Znowuż jeden z nich na widok nas nurkujących spontanicznie podjął decyzję o spróbowaniu nurkowania z asystentem i złapał bakcyla, już planuje robić cały kurs 🙂 Bo podwodny świat potrafi uzależniać! Dziękujemy bardzo za miłe słowa, wróć do nas jeszcze, bo szykujemy kolejne posty o cudnej Jordanii 🙂 Pozdrawiamy cieplutko!

    1. Nie każdy dobrze czuje się w tej okolicy, jasna sprawa 🙂 Nas Jordania rozkochała w sobie i już chcielibyśmy wrócić 🙂 Pozdrawiamy ciepło 🙂

  3. Szczerze, nie znam w ogóle tamtych regionów. Petra jest tak oczywista jak nasz Kraków czy Warszawa, ale jadąc do danego kraju warto jest odwiedzić też inne, mniej popularne miasta i miejsca, gdyż jak widać tam też jest przepięknie i mnóstwo atrakcji!

    1. Nie tylko Petra Jordania stoi! I dobrze, bo mozemy dzieki temu odkryc masę innych perełek, a tez wędrować szlakami, które nie są tak popularne i dzięki temu tak tlumnie odwiedzane jak Petra 🙂 dziekujemy za komentarz i pozdrawiamy cieplo! 🙂

  4. Wiecie co? Gdyby ktoś dał mi do wyboru zobaczyć Petrę i Aqabę, wybieram bez wahania to drugie! Aż poczułam ten klimat, tak pięknie jest to u Was opisane. Widać, że to był fantastyczny wyjazd 😍 zawsze, gdy czytam Wasze teksty to zaczynam sobie przypominać swoje podróże i zaczynam czuć, jak mi się za tym tęskni. Jesteście niesamowici. Wspominałaś, że strasznie wciągnęły Cię arabskie klimaty. W ogóle się nie dziwię. Życzę jak najczęstszych powrotów do takich miejsc i niejednego spotkania z takim przypadkiem imamem, jak ten w Aqabie! 😘

    1. Bo widzisz Beatko, trzeba obalać te straszne stereotypy…w Jordanii wszyscy, ale to wszyscy byli bardzo uśmiechnięci, życzliwi, bezinteresownie. Wracamy wspomnieniami do tej podróży i nie przychodzi mi do glowy nawet jeden człowiek, ktory byl zgodny ze stereotypem. Czuliśmy się wszędzie bezpiecznie, a chodziliśmy po Jordanii tez wieczorami, nocą i o świcie. Chciałabym czuc się tak bezpiecznie w niejednym europejskim mieście. Aqaba nie jest pięknym miastem, jeśli rozważymy jej zabytki…ale ma niesamowity klimat, jest prawdziwa, bez zbędnych ozdobników. Zapach kawy z kardamonem unosi się w powietrzu, muezin śpiewa, a ten śpiew kochamy, falafel smakuje inaczej. Jak tu się nie zakochać w arabskim klimacie 🙂 a do tego jeszcze rafa koralowa, która zwala z nóg…jedno z tych miejsc, do których wrócimy szybciej niż myśleliśmy..☺️ dziękujemy Ci bardzo za ciepłe słowa, az chce się pisać, pisać, pisać! Ściskamy mocno 😘

  5. uwielbiam takie wpisy gdzie jest mnóstwo pięknych zdjęć z ciekawych miejsc… Jeszcze bardziej chcę lata i wypraw gdziekolwiek byleby pozwiedzać i odpocząć !

    1. Widzisz, w Jordanii możesz i pozwiedzać – bo jest masa zabytków z przeróżnych okresów historycznych i kultur, i odpocząć – bo masz Morze Czerwone z piękną rafą, Morze Martwe, gdzie spokojnie możesz unosić się na powierzchni z książką. Każdy znajdzie coś dla siebie, więc gorąco polecamy! 🙂

    1. Nigdy nie mów nigdy, nie wiesz, gdzie Cię życie zaniesie, może akurat kiedyś wylądujesz właśnie tam…:) Aqaba jest bardzo przyjemnym miejscem, takim prawdziwym! 🙂 Pozdrawiamy ciepło 🙂

    1. Zdecydowanie każdy znajdzie coś dla siebie 🙂 A by podglądać rafę koralową wystarczy maska i rurka, więc nie trzeba być żadnym świetnym pływakiem 🙂

  6. Hmm… nie wiedziałam, że w Maroko i Tunezji nie wolno wchodzić do meczetów osobom, które nie są muzułmanami. A Jordania na Waszych zdjęciach wygląda zachęcająco 🙂 A za jedzenie dałabym się pokroić!

    1. W Maroko można wejść tylko do jednego meczetu – meczetu Hassana II w Casablance i tylko w określonych godzinach, z przewodnikiem. Wszystkie pozostałe są niestety tylko dla Muzułmanów, więc my nie mamy szansy. W Tunezji było troszkę lepiej, mogliśmy wchodzić na dziedziniec niektórych meczetów, pod warunkiem, że byliśmy okryci, ale już do środka meczetu niestety nie. W Jordanii zaś nie było żadnego problemu z wejściem tak na dziedziniec, jak i do środka, pod warunkiem, że wchodzimy poza godzinami modlitw i jesteśmy okryci 🙂
      Jedzenie jest genialne, sami dalibyśmy się pokroić! Mnóstwo aromatów i smaków 🙂
      Pozdrawiamy ciepło 🙂

    1. W takim razie pewnie wiele się zmieniło od Twojej ostatniej wizyty 🙂 Ryanair oferuje teraz bezpośrednie połączenia do Ammanu w bardzo atrakcyjnych cenach, warto rozważyć powrót! 🙂

  7. Przyznam się, że i mnie najbardziej Jordania kojarzy się z Petrą.
    Dzięki za przybliżenie Aqaby. Dużo ciekawostek.
    Powinniście jakiegoś kolejnego Bonda nakręcic pod wodą-)
    Czujecie się tam jak ryby.Zdjęcia podwodne piękne. No i wspaniałe miejsce do nurkowania.
    Karolinko, pasuje Ci ta chusta na głowie przed meczetem-).Wiesz, w Iranie nie ma żadnego problemu z wejściem do meczetów. Można sobie tam nawet podrzemac,czy wypic herbatę.Tylko do wielu są osobne wejścia dla kobiet i mężczyzn.
    Mnie najbardziej interesuje jordańska kuchnia, której zupełnie nie znam.
    Świetnie opisane wszelkie tajemnice wybrzeża!
    Serdecznie pozdrawiam-)

    1. I nam także najbardziej kojarzyła się z Petrą. Tak już jest, każde dane państwo ma jakąś perełkę, z której słynie. Ale prócz tego jest masa innych miejsc wartych zobaczenia 🙂
      Odwieczny dylemat, nad którym dumamy – czy lepiej być rybą czy ptakiem, ja niezmiennie wolę być rybą, bo to kocham całym sercem. Rafa koralowa jest wspaniała, a te wszystkie stworzenia, których rafa jest domem – chyba chciałabym móc być jednym z nich 🙂
      I wiesz…tak myślimy sobie, że byłoby fair, gdyby każdy mógł wchodzić do świątyni innych religii, bo tak się uczymy inności, wielokulturowości, drążymy, jesteśmy ciekawi i szanujemy się. To jednak bądź co bądź nie tylko kawałek historii, ale też niesamowita architektura i sztuka. Oczywiście, że trzeba respektować zasady – jak choćby osobne wejście dla kobiet i mężczyzn czy to, że w czasie modlitwy nie możemy wchodzić. Ale poza tymi wyjątkami wydaje nam się, że skoro każdy może wejść do świątyń chrześcijańskich, to dlaczego ogranicza się wejście do meczetów…
      O jordańskiej kuchni musimy napisać osobny post! Hummusy, falafele, fatah, mutabel, shoarma, wątróbki, herbatka miętowe, najróżniejsze słodycze…Kilka kilo do przodu po powrocie złapał każdy z nas! 🙂
      Dziękujemy za odwiedziny i ściskamy wiosennie! 🙂

      1. To powinniście poleciec do Australii i zobaczyc rafę koralową.
        Pewnie zostalibyście tam na stałe-)
        Co do meczetów w Iranie, to ludzie wręcz zapraszają i wciągają, oprowadzają i opowiadają ciekawe historie.Meczety są zawsze otwarte i można tam wejśc, kiedy się chce.
        Nasze kościoły pozamykane na cztery spusty, kamery i zasieki.Tak jest chyba tylko w Polsce.
        W Europie świątynie pootwierane.
        No dobrze, ja tam czekam z utęsknieniem na wpis kulinarny z Jordanii-)
        Buziaki!!!

        1. Oj nie tylko w Polsce… Na Malcie jest 365 kościołów, większość z nich pozamykana na cztery spusty i otwierane tylko przy okazji świąt i fest. Niestety. Bo budynki sakralne są bardzo ciekawe i każdy jeden jest zupełnie inny. Tak samo w przypadku meczetów – bardzo byśmy chcieli zobaczyć te marokańskie w środku, bo z zewnątrz wyglądały niesamowicie, fascynująco i możemy niestety tylko sobie wyobrażać, co można odkryć w środku…
          W Australii to aż się boimy – bo Wielka Rafa Koralowa to kusząca destynacja, ale fakt, pewnie byśmy tam zostali już na zawsze 🙂
          Kulinarny będzie, ale najpierw pewnie pojawi się post z pustyni Wadi Rum, bo mamy kilka osób, które wybierają się niedługo do Jordanii i obiecaliśmy troszkę przybliżyć ten kraj zanim pojadą ! 🙂 Ale kulinarny też będzie, bo jest o czym pisać!
          Buźka i ściskamy, jak zawsze! 🙂

          1. Na Malcie jest tyle kościołów???
            Trochę jestem w szoku.
            W Australii pewnie byście zostali, może pomyślicie nad przeprowadzka?-)
            Wadi Rum może byc, pustynie uwielbiam wszędzie i zawsze.
            Serdecznosci!-)))))))))))))))))

          2. jeeeest, tyle, ile dni w roku! W państewku wielkości Krakowa z obrzeżami 🙂
            Może kiedyś, teraz jeszcze za daleko, by mieć taki wielki dystans do Rodziny.
            W takim razie będzie pustynia!
            Buźka! 🙂

  8. Bardzo interesujący i zachęcający do odwiedzin wpis 🙂 Imponujące to co napisaliście o spotkaniu z Imamem. Co do jedzenia mam wrażenie, że wkradła się drobna pomyłka, pewnie herbata z hibiskusa, albo napój z syropem hibiskusa zamiast sok z hibiskusa. Kuchnia bardzo interesująca, jestem ciekawa Waszego kulinarnego wpisu 🙂 Co do nurkowania to widać na zdjęciach – miejsce fantastyczne. Nurkowałam w Morzu Czerwonym wiele lat temu, ale od egipskiej strony. Rafy Morza Czerwonego są piękne. Kiedyś widziałam dokument o zatapianiu przez Jordańczyków wraków w celu stworzenia życia dla ukwiałów, koralowców itp. i to się w Waszej relacji potwierdza. Bardzo ciekawy blog, pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Oj masz rację, to był napój z syropem z hibiskusa! 🙂 Dzięki za wyłapanie 🙂 Był przepyszny. Kiedyś snorklowałam w egipskiej części Morza Czerwonego, było pięknie, ale pozostał niedosyt, bo jednak nurkowanie to już inna bajka i wszystko jest na wyciągnięcie ręki 🙂 Dziś zatapianie wraków to już standard i całe szczęście, koralowce pięknie obrastają wraki i wyglądają niesamowicie! Tu gdzie mieszkamy, na Malcie, również zostało zatopionych mnóstwo wraków, które dziś powoli porasta życie, a przede wszystkim stało się domem dla niesamowitych organizmów! 🙂
      Dziękujemy bardzo za komentarz, takie dają mnóstwo motywacji, by dalej pisać 🙂
      Pozdrawiamy ciepło! 🙂

  9. Przepiękne miejsce 🙂 Zaskoczyliście mnie tym Imamem, który do Was podszedł i jego życzliwością. A nurkowanie to już cream della cream całej wyprawy 🙂

    1. Też byliśmy bardzo zaskoczeni, pozytywnie! 🙂 Ale widzisz, można spotkać na drodze masę życzliwych ludzi w najmniej oczekiwanym miejscu i momencie 🙂 Nurkowanie było bajkowe! Nawet dość chłodna jak na nurkowanie woda nie była taka straszna przy takich widokach! 🙂

  10. Piękne miejsce i tyle możliwosć aktywnego spędzania czasu. Z jednej strony góry, z drugiej morze i jeszcze ta aromatyczna kuchnia

    1. W Aqabie każdy znajdzie coś dla siebie. Tak w przypadku kuchni, jak i możliwości spędzenia czasu 🙂 A widoki są piękne! 🙂

    1. Na pewno odnalazłabyś tam mnóstwo skarbów. Te wszystkie przyprawy, owoce, arabski misz-masz, potrafią zawrócić w głowie. I ciężko wyjść z pustymi rękami. Zapachy działają na wyobraźnię i chciałoby się kupić wszystko! 🙂

    1. Język migowy zawsze się sprawdza. Co do zasady większość sprzedawców w Aqabie mówiła po angielsku, ale język migowy i kalkulator w telefonie – targowanie to jednak tradycja w arabskich krajach i oni zawsze podają wyższą cenę, żeby było czego schodzić 🙂 Uwierz, język ciała potrafi zdziałać cuda, wypróbowane w Azji! 🙂

    1. Rafa koralowa zwala z nóg, dosłownie! 🙂 A i targowiska, szczególnie w arabskich krajach, to fascynujące miejsca, pełne aromatów i produktów, o których nam się nawet nie śni…:) Dziękujemy i pozdrawiamy ciepło! 🙂

  11. Świetny wpis, jeśli będę się wybierać w te rejony to na pewno wrócę do Was po informacje! Bardzo kusi życie podwodne, to byłby jeden z powodów dla których chętnie bym tam pojechała 🙂 wspomnieliscie że na plażę kobiety nie powinny wychodzić w stroju kąpielowym/ bikini. Jak ma się to do snorkowania? Należy mieć kombinezon z pianki?

    1. Dziękujemy bardzo! 🙂 Pisaliśmy o plaży w centrum miasta, jeśli chodzi o South Beach, gdzie znajdziesz rafę koralową – nie ma problemu z europejskimi strojami kąpielowymi 🙂 South Beach jest zlokalizowana już poza miastem Aqaba, na uboczu, gdzie sporo Centrów Nurkowych i Obcokrajowców przybywających za boską rafą, więc widok bikini jest już jak najbardziej normalny.
      Daj znać, gdybyś się wybierała, chętnie doradzimy! 🙂

    1. Oj na pewno nie zapomnimy! I mało tego – już kombinujemy jak tu wrócić i ponurkować raz jeszcze, bo został wielki niedosyt 🙂 Dziękujemy za komentarz i pozdrawiamy ciepło! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.