Wyspa Panglao, Balicasan Island, Virgin Island!

Wyspa Panglao, Balicasan i Virgin Island z Boholu

Wyspa Panglao ma być ponoć piękna! Więc Uwaga! Szukamy raju! Małymi kroczkami przesuwamy się po mapie Filipin, w tempie błyskawicznym, ale jeśli nie masz szansy na pozostanie na dłużej… Ważne, by zobaczyć ile tylko możesz, a najlepiej jak najwięcej! Szkoda czasu na sen, marudzenie, leżenie – jest marzenie do spełnienia! Czas więc na ciąg dalszy naszych filipińskich przygód! 🙂

Jak dotrzeć na Bohol i Panglao

Z Legazpi dolecieliśmy samolotem do Cebu, gdzie szybko łapaliśmy taksówkę z lotniska, by dostać się jak najszybciej do przystani promów. Ostatni prom do Tagliparan z Cebu odpływa o godz. 18:40, potem innej opcji dostania się na Bohol i Panglao niestety nie ma.

Warto pamiętać, że samo Cebu City to drugie co do wielkości miasto na Filipinach, toteż transport zajmuje bardzo dużo czasu – korki, przepełnione ulice, odległości robią swoje.

Ostatecznie jednak udało nam się dostać do przystani, kupiliśmy bilety (uwaga, różnica w cenie pomiędzy miejscami na zewnątrz I w środku) I zapakowaliśmy się na prom, by przebyć kolejne 2h w drodze. Ot, jest czas, by napisać bloga pomiędzy odkrywaniem kolejnych filipińskich zaułków.

Ostatecznie dotarliśmy na wyspę Bohol do Tagbilaran, skąd, by dostać się na Panglao (maleńką wysepkę połączoną z Bohol mostem), można wziąć Tricykla lub vana. Podróż tricyklem wieczorem trwa około 30min (w ciągu dnia nieco dłużej, ot, właśnie w ostatniej chwili dotarliśmy cudem na spóźniony prom!), więc jeśli potrzebujesz dostać się do portu w ciągu dnia, przygotuj się na min. 45min jazdy. Opcji noclegów jest mnóstwo – od luksusowych hoteli po tanie hostele. My spaliśmy tutaj. Atmosfera miejsca idealna!

Wyspa Panglao

Panglao słynie przede wszystkim z pięknej białej, piaszczystej plaży nazywanej Alona Beach. Miejsce piękne, acz komercyjne, im bliżej plaży tym większe rosną resorty hotelowe I spa. Bary, restauracje, sklepiki zamykane są dość wcześnie jak na Azję Południowo-Wschodnią, po godz. 22 nie ma szansy nic zjeść.

Wiedzieliśmy, że chcemy wybrać się na wycieczkę tzw. Island Hopping, czyli odwiedzić pobliskie wysepki następnego dnia, toteż wybraliśmy się na poszukiwania biur oferujących wycieczki. Ostatecznie wybraliśmy wycieczkę, w ramach której odwiedzimy Balisacan Island, Virgin Island, prócz tego zaś będziemy poszukiwać delfinów, których w rejonie nie brakuje I będzie szansa na snorkeling w otoczeniu niesamowitej rafy koralowej. Wycieczka rusza o godz. 6 rano, zbiórka 5:50, ups, jest już grubo po pierwszej! Jak zwykle…Ale widoki wynagradzają brak snu! 🙂

Island Hopping

Punkt 5:50 zameldowaliśmy się w miejscu zbiórki, wsadzono nas do vanów, dalej na typowe, filipińskie łódki – bangka I ruszaliśmy w drogę, najpierw szukając o świcie delfinów!

Trzeba przyznać, że po naszych doświadczeniach z rekinami wielorybimi, z każdą kolejną minutą (po spędzonej już godzinie na pływaniu od miejsca do miejsca) traciliśmy nadzieję, aż wreszcie tak, są! Pojawiły się tak nagle, że nikt nie mógł uwierzyć! Było ich kilka, skakały, pływały dookoła, aż nagle zniknęły I odpłynęły w siną dal. Ot, udało się nam zrobić tylko jedno zdjęcie, poruszały się z tak zawrotną prędkością, że nie mogliśmy nadążyć.

Wyspa Balicasan

Docieramy zatem do Balisacan Island- rezerwatu przyrody, znajdziemy oczywiście jednak kilka plażowych knajpek, gdzie można zjeść śniadanie I napić się świeżych soków. Hoteli jednak tu nie zastaniesz. Ruszamy na snorkeling!

Na snorkeling wypłynęliśmy nieco dalej od brzegu, pierwsze wejście do wody – ŻÓŁWIE morskie!!! 🙂 Uwielbiamy te stworzenia od naszego pierwszego spotkania z nimi w Meksyku, tu jednak było ich całe mnóstwo! Swobodnie pływały wraz z rybami, na widok człowieka zanurzając się nieco głębiej. Ileż radości może dać pływanie z żółwiami morskimi ma świadomość tylko ten, kto choć raz miał okazję tego doświadczyć!

Rafa koralowa

Kolejny przystanek – rafa koralowa. Karolina rozcięła stopę wychodząc z łódki- rafa była na takiej płyciźnie, że woda sięgała ledwo po pas… Przepłyniesz jednak 1 metr w głąb oceanu – spad, 80metrów w dół, sama rafa koralowa, tysiące kolorowych ryb, węże morskie… Ogrom kolorów, których nie odda absolutnie żadne zdjęcie. Miejsce – marzenie dla każdego, kto nurkuje na głębinach, ale także dla amatorów. I marzenie nasze, gdy już zrobimy swój kurs PADI – musimy tu wrócić!

Virgin Island

Ostatnim przystankiem jest maleńka Virgin Island. Miejsce piękne, aczkolwiek nieco zepsute próbą przyciągnięcia turystów. Zupełnie niepotrzebnie, bo miejsce samo w sobie, dziewicze jak sugeruje nazwa, byłoby dużo większą atrakcją. O czym mówimy? Otóż Virgin Island to piaszczysta wysepka pośrodku niczego, otoczona nieziemsko czystymi wodami. Płytko jest na tyle długo, że można swobodnie spacerować dookoła wysepki rozkoszując się pięknymi widokami, rozgwiazdami, kolorowymi rybkami u Twych stóp, krabami. Tyle że…ten piękny, rajski zaułek niszczą straganiki postawione pośrodku wysepki, serwujące wszystko, czego zapragniesz. Pali się grilla, pije drinki z ananasa itd, a dookoła biegają chłopcy sprzedający naszyjniki z “znalezionymi tutaj perłami”. Warto więc przejść się od razu w lewo, na sam koniec maleńkiej wysepki, gdzie mało kto dociera, bowiem można nacieszyć oko typowo rajskim obrazkiem, zapominając o człowieku I jego wybrykach.

Alona Beach

Virgin Island to ostatni przystanek na drodze, powrót zaplanowano o godz. 13, chowając się tym samym przed największym słońcem. Zmęczeni, ale pełni wrażeń wróciliśmy do hostelu wziąć prysznic, skończyło się na krótkiej drzemce na hamaku 🙂 Cóż, czasem I nam brakuje sił… 🙂 Najpierw jednak słynna Alona Beach…

A potem drzemka…

Dumaluan Beach

Dalej jednak, spaleni słońcem wybraliśmy się dookoła Panglao na spacer wybrzeżem Dumaluan Beach – tej mniej komercyjnej, bardziej używanej przez lokalsów, niż turystów, którzy wolą zgiełk Alona Beach. Przyjemna, aczkolwiek warto pojawić się tutaj nieco wcześniej niż my – słońce szybko przestaje oświetlać tą właśnie plażę. Na pewno też bardzo miłe miejsce na spokojny spacer! Rzadko można tu spotkać popołudniu tłumy, leżaki hotelowe, stoiska barowo-sklepowe. Istna sielanka, której warto skosztować!

Wieczorem na Panglao

Wieczór zaś warto zacząć odpowiednie wcześnie, by mieć szansę zjeść kolację. Ważne szczególnie dla tych, którzy przyzwyczajeni tajskimi czy malezyjskimi zwyczajami, wybierają się na kolację w okolicach godz. 22-23. Otóż przykro nam, o tej porze na Panglao nie zjesz dosłownie NIC. Wieczorem spotkaliśmy się raz jeszcze z przemiłą polską parą, którą poznaliśmy na wycieczce dookoła wysepek – Kasia&Michał pozdrawiamy! Już o 21:30 zostaliśmy uprzejmie poproszeni o wyjście, jako że restauracja się zamyka, zaś wszystkie inne lokalne knajpki już dawno były zabite dechami. O tej porze możesz tylko wypić drinka, o jedzeniu zapomnij.

Chcesz zobaczyć więcej wpisów z naszej filipińskiej wyprawy?

Możesz znaleźć je tutaj

34 myśli na temat “Wyspa Panglao, Balicasan Island, Virgin Island!

  1. Rafę mieliście przednią! 🙂 Kurs nurkowy warto zrobić, pewne gatunki zwyczajnie nie zbliżają się do powierzchni, i już na 20-30 metrach można znaleźć całkiem inne życie. Ale już sam snorkeling w takim miejscu cieszy 🙂

    1. Cieszy, bardzo cieszy, a z drugiej strony zawsze pozostaje niedosyt, bo chcialo by sie dalej, glebiej… Kurs robimy na pewno, bez dwoch zdan, na Malcie sa ku temu swietne warunki i za rok wracamy tu znowu, na dluzej i penetrowac glebiny! Pozdrawiamy cieplo! ?

  2. Bardzo lubię snorkeling <3 do tej pory najmilej wspominam ten z Gozo- na Mgarr ix-Xini 🙂 w tropikalnych wodach pewnie oszalałabym z radości mogąc obserwować rafę i jej mieszkańców. Jak się cieszę, że choć przez chwilę mogliście podziwiać delfiny! Ostatnio miałam przyjemność przeczytać książkę pt. "Głębia" Jamesa Nestor'a. Głównie o freediving'u, ale nie zabrakło w niej wielu opisów, jak inteligentnymi są delfiny i inni mieszkańcy mórz. Bardzo polecam 🙂

    1. Nasze odkrywanie podwodnego życia rozpoczeło się na nowo 1,5 tygodnia temu kiedy to rozpoczęliśmy kurs nurkowy 🙂 Już nie możemy sie doczekać prawidziwego nurkowania na wrakach oraz miejscach na Gozo, o których piszecie 🙂 Jednak prawdziwa perełka czeka na nas dopiero w Azji 🙂 Pozdrawiamy 🙂

    1. Zolwie w swoim naturalnym srodowisku sa niesamowite, pierwszy raz trafilismy na nie w Meksyku, ale teraz na Filipinach bylismy przez nie otoczeni, sa wspaniale! ❤️?

  3. Ale super przygoda!!!
    Trochę mnie zaskoczyły najpierw zdjęcia po boku tekstu ze schodami chyba wyłożonymi płytkami azulejo, które ciągle widziałam na ostatnich wakacjach. Ale w sumie nie ma się co dziwić, pewno Filipiny były kolonią któregoś z iberyjskich państwa.

    1. Zgadza się, swego czasu Filipiny były kolonią hiszpiańską, stąd też jako jedyne państwo w tamtej części świata ponad 90% religii to chrześcijaństwo. Do tego pozostało spoko zabudowań i architektury iberyjskiej 🙂 Przygoda była wspaniała, ale to, co dobre szybko się kończy 🙂 Zdecydowanie polecamy Filipiny! Pozdrawiamy 🙂

    1. Niestety nie mogliśmy pozostać tam dłużej bo czas gonił nieubłagalnie 🙂 Pomimo, że mieszkając na Malcie nie brakuje nam pięknej i czystej wody to jednak na Filipinach ta woda jest jeszcze piękniejsza no i życie podwodne jest znacznie bardziej rozmaite 🙂

    1. Filipiny są baaaardzo pozytywne, chyba nie da się nie mieć cudownych wspomnień, prawda? 🙂 Dziękujemy pięknie i trzymamy kciuki za rychły powrót na Filipiny – dla Was i dla nas także! <3

    1. Dotąd wydawało nam się, że te kolory w internecie są nierealne, okazuje się jednak, że tak jest naprawdę! 🙂 Pozdrawiamy ciepło 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.